Pomijając oczywiste różnice w grze, Viktoria Pilzno może się pochwalić, że ma w swojej drużynie kogoś na wzór Messiego. Argentyńczyk (24 lata) jest tylko o rok starszy od Czecha. Leo (1,69 cm i 67 kg) jest niższy o jeden centymetr i waży o jeden kilogram mniej, niż jego jutrzejszy rywal Vaclav Pilar (1,70 cm i 68 kg.). Sam z siebie i z przymrużeniem oka wyliczył te małe różnice. Świadomie też wypracował sobie przezwisko - czeski Messi. "Kiedy byłem w Argentynie, kupiłem koszulkę z nazwiskiem Messiego. Nie dało się uniknąć tego, żeby zaczęli mnie tak nazywać" – opowiada.
Vaclav Pilar od dawna marzy o tym, żeby poznać Leo. Uwielbia oglądać go na youtubie, a potem próbować go naśladować. Jednak jak sam przyznaje: "Próbuję naśladować jego zwody podczas treningów, ale jak przychodzi co do czego, to nie potrafię tego powtórzyć. Jemu to wszystko wychodzi tak naturalnie".
"W końcu zobaczę go na własne oczy. To będzie coś, co zapamiętam na całe życie. Zastanawiam się, jak można być aż tak szybkim. Jest człowiekiem, a gra bosko" – wyznaje. Cechy swojego idola wymienia w trzech punktach: "Po pierwsze, przez trzy lata utrzymuje się na szczycie, bez kontuzji, w znakomitej formie i zawsze z chęcia do gry. Po drugie, jego skromność. Po trzecie, to co wnosi do drużyny. Nie tylko strzela mnóstwo goli, ale też ma bardzo dużo asyst i zawsze gra dla zespołu. Nie wyobrażam go sobie w innej drużynie".
Odnośnie meczu na Camp Nou, Vaclav Pilar dodał: "Barça to perfekcyjna drużyna, a oprócz tego mają Messiego. Będziemy próbować zamykać im pole gry, nawet jeśli to bardziej marzenie, niż realna możliwość".
Komentarze (22)