Kolejny rekord wyrównany; Barcelona wygrywa z Viktorią

Makaj

19 października 2011, 20:01

Własne/ESPN/Sport

475 komentarzy

Barcelona pewnie pokonała dziś Viktorię Pilzno 2:0. Wynik meczu mógł i powinien być znacznie wyższy, ale Messi i jego kompani na potęgę marnowali wyborne okazje do zdobycia bramki. W tabeli Ligi Mistrzów bez zmian: Barça ma tyle samo punktów co Milan, jednak włoska drużyna zdobyła na Camp Nou dwa gole i to ona znajduje się na pierwszej pozycji.

Zgodnie z przewidywaniami, Barcelona od początku rzuciła się na rywala. Pep Guardiola nie zdecydował się na tak ofensywny wariant jak w spotkaniu z Racingiem, sadzając na ławce rezerwowych Thiago, w miejsce którego na placu gry pojawił się Busquets. Pierwszą świetną okazję do zdobycia bramki miał już w 3. minucie Alves, ale w sytuacji sam na sam z Cechem nie trafił w bramkę.

Druga sytuacja dla Barcelony zakończyła się już bramką. I to jaką bramką! Dwójkową akcję rozegrali Iniesta z Messim. Hiszpan zagrał do Argentyńczyka, Messi spokojnie odegrał Inieście, ten ponownie oddał piłkę ‘10’ Barçy, Messi zaprosił w pole karne Iniestę. 27-letni zawodnik we wspaniałym stylu ograł obrońcę i mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Wspaniała akcja dwóch magicznych graczy Barcelony, według mnie najładniejsza akcja Barcelony w obecnym sezonie.

Gospodarze atakowali dalej. Sztuczkami technicznymi popisywał się Villa, wypuszczając w bój Pedro lub Iniestę efektownymi zagraniami piętą. W 23. minucie ponownie za rozmontowywanie defensywy Viktorii wzięli się Iniesta z Messim. Argentyńczyk zagrał do Iniesty i wybiegł na czystą pozycję. Hiszpan oddał mu piłkę, ale Argentyńczyk był wyraźnie przytrzymywany za koszulkę. Gwizdek arbitra. Czyżby Barcelona nareszcie otrzymała rzut karny? Nic z tych rzeczy, boczny arbiter sygnalizował pozycję spaloną Iniesty. Jak pokazały powtórki, nie miał racji, tak więc do kontrowersyjnych sytuacji z rzutami karnymi dopisać możemy jeszcze jedną.

W 28. minucie goście stracili piłkę na połowie Barcelony, która wyprowadziła szybką kontrę. Długa piłka do Villi, ten do Messiego. Atomowa Pchła chciał minąć bramkarza, który jednak dobrze skrócił kąt i w efekcie strzał Messiego wylądował na bocznej siatce. Dziesięć minut później wyborną okazję do zdobycia gola miał Pedro: spod nóg szarżującego Villi jeden z obrońców gości tak niefortunnie wybił piłkę, że trafiła ona do Pedro, stojącego na jedenastym metrze od bramki. Hiszpan włożył w strzał jednak za dużo siły i przeniósł futbolówkę nad pustą bramką. Urodzony na Wyspach Kanaryjskich gracz próbował zrehabilitować się kilkadziesiąt sekund później, ale jego strzał w ostatniej chwili został zablokowany i Barcelona, zamiast cieszyć się z bramki, dostała kolejny rzut rożny.

Tuż przed przerwą Barcelona mogła jeszcze trzykrotnie pokonać Cecha. W 42. minucie świetną akcję przeprowadzili Messi z Busquetsem. Defensywny pomocnik  zagrał górną piłkę do Messiego, który wbiegł w pole karne i mimo asysty obrońcy zdołał uderzyć; niestety, trafił w boczną siatkę. Chwilę później Villa wypuścił w uliczkę Pedro, Hiszpan minął już bramkarza, ale zbyt daleko wysunął sobie piłkę, która wyszła poza boisko. I wreszcie ostatnia minuta pierwszej części gry. Barça egzekwowała rzut wolny z ok. 25 metrów od bramki Cecha. Bardzo mocno uderzył Messi, czeski bramkarz nawet się nie ruszył, ale piłka trafiła w słupek. Ostatni gwizdek arbitra w tej części gry i zdegustowany Messi wraz z kolegami zeszli do szatni na przerwę.

W drugiej połowie obraz gry ani na chwilę nie uległ zmianie. Barcelona dalej grała swoje, powoli konstruując akcje pozycyjne. Chociaż Messi prosił na konferencji prasowej, by nie mówić już o niepodyktowanych karnych, aby nie wywierać presji na arbitrach, wspomnieć trzeba o sytuacji z 54. minuty. Argentyńczyk w swoim stylu przemierzył z piłka przy nodze niemal całe pole karne i kiedy miał oddać strzał, został sprytnie zahaczony wślizgiem. Chociaż Messi utrzymał równowagę, zgubił nieco rytm biegu i w efekcie nie trafił w bramkę. Barcelonie z pewnością należał się rzut karny w tej sytuacji, ale Messi, zamiast położyć się na murawie, do końca próbował strzelić gola. Podrażniony Argentyńczyk chwilę później przeprowadził niezwykle efektowną akcję. Będąc na prawej stronie boiska, minął w pełnym biegu czterech rywali, ale z bardzo ostrego kąta trafił tylko z słupek.

Barcelona atakowała, ale wciąż wygrywała tylko 1:0. W 63. minucie było dosyć groźnie pod bramką Víctora Valdésa, chociaż nie można powiedzieć, że za sprawą piłkarzy gości. Do nieprecyzyjnie dośrodkowanej piłki wybiegł bramkarz Barcelony, którego ubiegł Dani Alves. Do piłki od razu doskoczył napastnik gości, ale dzięki przytomnej interwencji Valdés zdołał dopaść do futbolówki jako pierwszy. 120 sekund później Messi zagrał na prawą stronę do Alvesa i sam wbiegł w pole karne. Brazylijczyk płasko wrzucił piłkę na piąty metr, ale Messiemu zabrakło dosłownie milimetrów, by wślizgiem skierować ją do siatki. W 68. minucie Villa fantastycznie obsłużył Messiego. Argentyńczyk był oko w oko z Cechem, ale zamiast strzelać, podcinką przeniósł piłkę nad czeskim bramkarzem. Chociaż było to efektowne, to niestety nieefektywne, bowiem do Messiego dopadł obrońca i czubkiem buta wybił piłkę na rzut rożny.

Barça dopięła swego w 82. minucie. Villa odzyskał piłkę w okolicach środkowej linii boiska i popędził z nią w kierunku bramki Viktorii. Zagrał do Messiego, który trochę na siłę szukał dziś bramki i stracił piłkę. Ta powędrowała na szczęście pod nogi Villi, który strzałem do pustej bramki po raz drugi zmusił Cecha do kapitulacji. Messi do ostatnich minut próbował zdobyć bramkę, jednak jego strzał w ostatnich sekundach meczu powędrował obok bramki.

Barcelona była dziś bezdyskusyjnie zespołem lepszym i zasłużenie sięgnęła po trzy punkty. Zespół gości jedynie asystował przy akcjach gospodarzy, a tylko dwie stracone bramki to raczej efekt pomyłek graczy Barçy niż żelaznej obrony. Trzeba jednak przyznać, że Czesi grali dosyć ostro, często na granicy faulu, dzięki czemu udało im się powstrzymać kilka groźnych akcji. Chciałbym wspomnieć również o postawie Leo Messiego. Argentyńczyk uczestniczył w wielu akcjach Barcelony, w tym w akcji bramkowej, często biorąc ciężar gry na siebie. Nie był to jednak najlepszy mecz w jego wykonaniu – poza wieloma udanymi dryblingami zaliczył też bardzo wiele strat. W kilku sytuacjach, zamiast podawać do lepiej ustawionych kolegów, na siłę szukał bramki, oddając niecelne strzały. Był to nieco samolubny występ Messiego, dobrze jednak, że przydarzył się w zwycięskim spotkaniu, ponieważ nie przyniósł z sobą żadnych negatywnych konsekwencji.

Na koniec odniosę się do tytułu tego podsumowania, ponieważ wielu kibiców nie wie, jaki to rekord wyrównała dziś Barcelona. Otóż chodzi o mecze, w których klub strzelał bramki - był to 24. mecz z rzędu w Lidze Mistrzów, w którym piłkarze w bordowo-granatowych koszulkach pokonali bramkarza rywali. Jeśli za dwa tygodnie uda im się raz jeszcze pokonać Cecha, pobiją rekord, który obecnie dzielą wraz z monachijskim Bayernem.

Barcelona 2:0 Viktoria

Bramki: 1:0 Iniesta 10' (kliknij aby obejrzeć), 2:0 Villa 82' (

aby obejrzeć).

Barça: Valdés; Alves, Mascherano, Abidal, Adriano, Busquets, Xavi, Iniesta (85' Keita), Pedro, Villa (87' Cuenca) i Messi.

Viktoria: Cech; Rajtoral, Bystron, Cisovsky, Limbersky, Jiracek, Horvath, Petrzela (85' Darida), Kolaf, Pilar (75' Fillo) i Bakos (57' Duris).

Sędzia: Aleksander Stavrev (Macedonia).

Widzów: 74 376.

Statystyki

2 Bramki 0

18 (5) Strzały (celne) 0 (0)

4 Faule 12

7 Rzuty rożne 0

3 Spalone 1

77% Posiadanie piłki 23%

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (475)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze