Kolejna część cyklu, w której prezentujemy spotkania Barcelony z danym rywalem, w danej rundzie 5-10-15 lat temu.
2006/07: FC Barcelona – Sevilla FC 3:1
15.10.2006, 6. kolejka
Przed szóstą kolejką Barcelona jest liderem, a na swoim koncie ma 13 punktów - tyle samo ma Valencia, która zajmuje drugą pozycję w tabeli. Sevilla jest trzecia i traci do czołówki zaledwie 1 punkt. Obie drużyny już się spotkały w tym sezonie - w sierpniu w Monako rozegrany został mecz o Superpuchar Europy, w którym zdobywcy Pucharu UEFA dość sensacyjnie pokonali zwycięzców Ligi Mistrzów aż 3:0. Teraz wszyscy w Katalonii chcą pokazać, że był to jedynie wypadek przy pracy i tak naprawdę to oni są zdecydowanie lepszą ekipą.
Przed meczem ze składu wypadł Frankowi Rijkaardowi Carles Puyol, który został lekko kontuzjowany. Wcześniej urazu doznał również Samuel Eto'o. Z kolei Juande Ramos nie może skorzystać z Javiera Chevantóna i Andreasa Hinkela. W związku z rotacjami przeprowadzanymi przez holenderskiego trenera na ławce mecz zaczyna Deco.
W stosunkowo wyrównanym spotkaniu w 23. minucie piłkę do własnej siatki pakuje Thiago Motta po dośrodkowaniu Jesúsa Navasa, ale sędzia kontrowersyjnie uznaje, że Brazylijczyk był faulowany przez Juliena Escudé. 5 minut później ten sam Francuz nieprzepisowo atakuje Juliano Bellettiego w swoim polu karnym i arbiter także dość kontrowersyjnie dyktuje "jedenastkę" dla Barçy. Do piłki podchodzi Ronaldinho i pewnie umieszcza futbolówkę w bramce strzeżonej przez Andrésa Palopa. Chwilę później z boiska z powodu urazu musi zejść Belletti. Jego miejsce zajmuje Gianluca Zambrotta, a publiczność zgromadzona na Camp Nou skanduje nazwisko "bohatera z Paryża". Radość Katalończyków z prowadzenia nie trwa zbyt długo. Sevilla kontratakuje, Daniel Alves dośrodkowuje, Renato przedłuża piłkę, a Frédéric Kanouté głową zdobywa wyrównującego gola. Chwilę później Barcelona ponownie wychodzi na prowadzenie - magię po raz kolejny pokazuje "Ronnie".
Po przerwie Andaluzyjczycy rzucili się do odrabiania strat, ale cały czas nie potrafili zadać ciosu. W 68. minucie na trybuny odesłany został trener gości, Juande Ramos, który nieustannie protestował u sędziego technicznego. Kilka chwil później arbiter główny podjął kolejną już niespecjalnie udaną decyzję. W polu karnym powalony został Lionel Messi, ale pan César Muñiz Fernández nie wskazuje na "wapno". W 80. minucie Argentyńczyk pokazuje, dlaczego jest nazywany następcą Diego Maradony - otrzymuje piłkę, mija czterech rywali i ustala rezultat spotkania na 3:1.
Barcelona staje się samodzielnym liderem ligi, gdyż Valencia poległa w Vigo z miejscową Celtą 3:2. Sevilla spadła na 4. miejsce - została wyprzedzona przez Atlético Madryt.
FC Barcelona – Sevilla FC 3:1
1:0 Ronaldinho (28’, kar.)
1:1 Kanouté (37’)
2:1 Ronaldinho (39’)
3:1 Messi (80’)
Barcelona: Valdés, Belletti (30’ Zambrotta), Thuram, Márquez, Sylvinho, Motta, Xavi, Iniesta, Messi, Ronaldinho (74’ Giuly), Gudjohnsen (82’ Saviola); Trener: Frank Rijkaard
Sevilla: Palop, Alves, Navarro, Escudé, Puerta (46’ Dragutinović), Poulsen, Renato (83’ Kepa), Adriano, Navas, Fabiano (46’ Martí), Kanouté; Trener: Juande Ramos
Żółte kartki: Motta (72’) – Fabiano (24’), Escudé (25’), Puerta (31’), Palop (70’), Kanouté (81’), Alves (90’)
Czerwona kartka: Juande Ramos (69’, trener)
Arbiter: César Muñiz Fernández
Stadion / widzów: Camp Nou / 91.220
2001/02: Sevilla FC – FC Barcelona 1:2
26.08.2001, 1. kolejka
Początek sezonu ligowego. Barcelona chce podnieść się po niekoniecznie udanym sezonie 2000/01, w którym zajęła 4. miejsce w tabeli Primera División i dopiero w ostatniej kolejce zapewniła sobie prawo do gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. Sevilla po roku przerwy powraca do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii.
Od pierwszej minuty na boisku znajduje się czterech debiutantów w barwach Barcelony - Fábio Rochemback, Patrik Andersson, Philippe Christnaval oraz Roberto Bonano. Carles Rexach zaskakuje również wszystkich wystawiając Luisa Enrique jako "falszywego" prawego obrońcę. Od początku do końca Katalończycy dominują w posiadaniu piłki, a Sevilla tradycyjnie liczyła na swoje okazje grając z kontry. Przewaga Barçy nie przynosi jednak przez długi czas bramek. Dopiero kilka minut przed przerwą szczęśliwie dośrodkowuje Rochemback, piłkę przejmuje Patrick Kluivert i otwiera wynik spotkania.
Barcelona gra bardzo pewnie i wydaje się, że nic nie odbierze gościom trzech punktów. Ale tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie Rochemback głupio fauluje Davida w polu karnym i sędzie pewnie dyktuje "jedenastkę". Stały fragment gry pewnie wykorzystuje Nicolás Olivera, czym wyrównuje stan rywalizacji. Rexach chcąc zgarnąć pełną pulę, za Marca Overmarsa i Rochembacka wprowadza Carlesa Puyola i kolejnego debiutanta, Javiera Saviolę. Katalończycy dalej dominują. Efekt przychodzi w 75. minucie, kolejnego gola zdobywa strzelec pierwszej bramki. Jest to już 50. trafienie Holendra dla Barcelony. Tym wynikiem kończy się mecz. Debiut w drużynie notuje jeszcze Geovanni, który na kilka minut przed zakończeniem spotkania zastępuje Rivaldo.
Sevilla FC – FC Barcelona 1:2
0:1 Kluivert (41’)
1:1 Olivera (48’, kar.)
1:2 Kluivert (75’)
Sevilla: Notario, Njeguš, Prieto, Alfaro, David, Gil, Salas (55’ Podestá), Casquero, Tomás (78’ Gallardo), Reyes (64’ Toedtli), Olivera; Trener: Joaquín Caparrós
Barcelona: Bonano, Luis Enrique, Christanval, Andersson, Sergi, Xavi, Rochemback (58’ Puyol), Cocu, Kluivert, Overmars (58’ Saviola), Rivaldo (87’ Geovanni); Trener: Carles Rexach
Żółte kartki: Gil (27’), Tomás (31’), Alfaro (52’) – Luis Enrique (46’), Rochemback (47’), Rivaldo (87’)
Arbiter: José Javier Losantos Omar
Stadion / widzów: Ramón Sánchez Pizjuán / 42.000
1996/97: Sevilla FC – FC Barcelona 0:1
23.10.1996, 9. kolejka
Barcelona jest liderem. Na swoim koncie ma 20 punktów i o 2 wyprzedza 2. Real Madryt i 3. Deportivo La Coruña. Sevilla walczy o utrzymanie zajmując dopiero 20. miejsce na 22 drużyny. Na razie słabsze są tylko Hércules i Extremadura. Katalończycy wyjeżdżają do Andaluzji w fantastycznych humorach - trzy dni wcześniej rozgromili na Camp Nou Logroñés aż 8:0. Na Ramón Sánchez Pizjuán nie zagra jednak Giovanni, który doznał kontuzji.
Andaluzyjczycy rozpoczynają mecz od dwóch prób dojścia pod bramkę Vítora Baíi, ale kolejno Rafa Paz i Marcos zostają zatrzymani przez Luisa Enrique i Sergiego. Swoje okazje na zdobycia gola ma również Ronaldo, ale nie udaje mu się pokonać Monchiego. Z czasem spotkanie zaczyna przebiegać pod dyktando Katalończyków, ale cały czas mają problemy z wykorzystaniem swoich sytuacji. W końcu Luís Figo zdobył gola, ale... pan Eduardo Iturralde González go nie zauważył. Gdy do siatki trafił Luis Enrique, bramka w końcu została uznana i było to jedyny gol w tym meczu.
Barcelona ma dalej 2 punkty przewagi nad Realem, ale Deportivo zwiększyło dystans do Katalończyków do 4 punktów, gdyż zremisowało w Santander z Racingiem 1:1. Z kolei Sevilla utrzymała 20. pozycję.
Sevilla FC – FC Barcelona 0:1
0:1 Luis Enrique (77’)
Sevilla: Monchi, Galván, Ramis, Martagón, Aranalde, Paz, Almeyda, Marinakis (69’ Carlos), Marcos, Tevenet (58’ Tsartas), Salva (74’ Onésimo); Trener: José Antonio Camacho
Barcelona: Baía, Luis Enrique, Blanc, Couto, Sergi, Guardiola, Stoiczkow [56’ Pizzi (80’ Nadal)], Popescu, Amor (56’ Abelardo), Figo, Ronaldo; Trener: Bobby Robson
Żółte kartki: Salva (64’), Paz (66’) – Couto (63’)
Arbiter: Eduardo Iturralde González
Stadion / widzów: Ramón Sánchez Pizjuán / 50.000
Komentarze (7)