Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa 7, a Pedro 5.5". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Blazeq.
Víctor Valdés – 6 – Pojedynek z Granadą był kolejnym już z rzędu meczem, w którym Víctor musiał skupiać się bardziej na grze nogami, niż interwencjach bramkarskich. Gospodarze swoje akcje zwykle kończyli na obronie Barcelony, golkipera zbyt często nie niepokojąc. Dokładność podań tym razem nie była już stuprocentowa, a kilka niecelnych zagrań (4 straty) zirytowało nawet samego wykonawcę - Valdésa. Ostatecznie udało się przedłużyć znakomitą passę bez utraty bramki – obecnie to już 697 minut. Do rekordu klubowego Miguela brakuje tylko 127 minut pełnej koncentracji.
Dani Alves – 7 – Brazylijczykowi udzieliła się niepewność, którą od pewnego czasu da się zaobserwować w zespole. Nie czuł się komfortowo ani atakując, ani broniąc, ale mimo to ze swoich obowiązków wywiązywał się więcej niż poprawnie. Kilka odbiorów (6) należałoby wręcz uznać za wzorcowe, co odczuł zwłaszcza jego imiennik – Daniel Benítez. Nieco gorzej wyglądała gra ofensywna, gdzie współpraca z Messim nie układała się najlepiej, a podania z głębi pola nie docierały na skrzydło w odpowiednim momencie. Dani nie byłby jednak sobą, gdyby ten jeden raz dokładnie nie dostarczył futbolówki w pole karne. Adresatem tym razem był Pedro, który okazji niestety nie wykorzystał. Miejmy nadzieję, że w sobotę zobaczymy lepszą Barcelonę z bardziej widowiskowym Alvesem.
Mascherano – 8 – Ocenianie gry Argentyńczyka z każdym kolejnym meczem staje się coraz trudniejsze. Epitetów jest co prawda wiele, ale ciągłe opisywanie doskonałych odbiorów (tym razem 7), brawurowych wślizgów oraz wzorowego wprowadzania piłki może stać się nużące dla autora, a efekt finalny niezbyt ciekawy także dla czytelnika. W związku z tym skupmy się na negatywach. Otóż… Javier dwa razy stracił piłkę w zupełnie niegroźnej sytuacji (!), a ponadto ani razu nie faulował rywali. Mógł przekroczyć przepisy choć raz, choć raz! Dla przyzwoitości, musi się poprawić.
Abidal – 7 – Trochę znudzony, sprawiał wrażenie uradowanego każdą próbą wtargnięcia rywali w okolice pola karnego Barcelony, dającą mu okazję do tego, by z właściwą sobie gracją przerwać akcję i dokładnie oddać piłkę jednemu z partnerów. Monotonia tego meczu dała się Francuzowi we znaki do tego stopnia, że spróbował swoich sił pod bramką rywali – niestety jego potężne uderzenie zdołał wybronić golkiper andaluzyjskiej ekipy. Grę Abidala można opisać bardzo krótko: bez strat (!), bez błędów, bez zbędnych fauli (1) – bez zarzutu.
Maxwell – 6 – Taka bardzo mocna „szóstka” grę drugiego z brazylijskich defensorów opisuje najlepiej. Po swojej stronie nie miał zbyt wiele pracy w defensywie, ale dzięki odpowiedniej koncentracji uzbierał na rywalach pięć odbiorów. Sam w kierunku bramki gospodarzy biegał często, jednak poza wieloma wymianami piłki z Cuencą, Xavim i Ceskiem od siebie zbyt wiele nie dawał. Solidny występ Maxwella.
Busquets – 8 – Bez wątpienia potrafił zrobić użytek ze swoich długich nóg. Przerwał kilka obiecujących ataków gospodarzy, ale przede wszystkim korygował wszelkie niedokładności w rozgrywaniu piłki, które wyjątkowo często się pojawiały. Co ważne, był widoczny także w ofensywie, a nawet chwilami to jego osoba wychodziła na pierwszy plan w atakach Barcelony. Takiego Sergo chcielibyśmy oglądać za każdym razem!
Xavi – 8 – Nie był to doskonały mecz w wykonaniu Xaviego, ale na pewno doskonałe było wykonanie rzutu wolnego, które zapewniło Barcelonie cenne trzy punkty. Wydawało się, że układa grę drużyny w sposób wzorcowy – prawie nie tracił piłek (1), rozciągał grę, w odpowiednich momentach decydował się na oddanie strzału. Tym razem znajdzie się jednak „ale”, które na ocenę wpłynąć musi. Powtórne obejrzenie meczu unaoczni każdemu, jak często partnerzy wychodzili do piłek, a Xavi wybierał mniej ryzykowne rozwiązania w postaci krótkich podań. Tylko dwie próby zagrań otwierających drogę do bramki to wynik słaby. Jeśli mecz kończy się jednak wynikiem 0:1 na gorącym terenie, to strzelca zwycięskiego gola należy potraktować w sposób szczególny.
Fàbregas – 6 – Nie, nie było to 70 minut gry na miarę możliwości Ceska. Współpraca z Messim wyglądała bardzo słabo, a podciągnięcie jednego, jedynego odbioru pod pozytywy byłoby dość karkołomnym posunięciem ze strony oceniającego. Większej kreatywności oczekiwał chyba każdy widz, a dokładna gra, waleczność i umiejętność długiego utrzymywania piłki pod polem karnym rywali to raczej nie są solidne podstawy, by z liczbowym opisem gry Fàbregasa nazbyt daleko odbiegać od oceny wyjściowej.
Cuenca – 6 – Po raz pierwszy Isaac otrzymał od Guardioli szansę, by w ważnym meczu zaprezentować swoje umiejętności na dłuższym dystansie czasowym. Jaki był tego efekt? Żeby być uczciwym, trzeba napisać, że raczej przeciętny. Cuenca dzięki naprawdę nieprzeciętnej technice użytkowej oraz predyspozycjom do gry kombinacyjnej wyglądał bardzo dobrze podczas rozgrywania piłki przed polem karnym rywali. Kiedy jednak miał być odpowiedzialny za przyśpieszenie gry, było znacznie gorzej. Dwa z trzech jego strzałów najlepiej przemilczeć, a ten ostatni jest ściśle związany ze zmarnowaniem jednej z najlepszych okazji Barcelony do zdobycia bramki. Ponadto nie radził sobie najlepiej w pojedynkach „jeden na jeden”, głównie ze względu na kiepskie warunki fizyczne. Fizjonomia podobna do tej charakteryzującej patyczaka nie przeszkodziła jednak Cuence w zarobieniu żółtej kartki, a i o czerwoną swoimi ostrymi atakami mógł się u sędziego doprosić. Czy jest to materiał na zawodnika pierwszego zespołu? Kilka kilogramów mięśni i kilkaset minut doświadczenia mogą zdziałać cuda.
Messi – 5 – Forma Lionela jest wciąż daleka od tej, która pozwoliła zyskać mu miano jednego z najlepszych piłkarzy w historii futbolu, w wieku zaledwie 24 lat. Do zdobycia bramki zabrakło co prawda centymetrów, a kilka innych zagrań przypomniało o umiejętnościach, jakie w nim drzemią, ale o całkowitym przebudzeniu nie było mowy. Aż 17 strat i brak choćby jednego odbioru to również nie są statystyki charakteryzujące Messiego w dobrej dyspozycji. Jeśli za aktywnością nie idzie skuteczność, to nie może być mowy o wysokiej ocenie. Na razie wciąż tej skuteczności nie ma – ani w przypadku podań otwierających, ani w przypadku strzałów, ani w przypadku dryblingów.
Pedro – 6 – Przez blisko godzinę, nim z grymasem bólu na twarzy opuścił boisko, swoją walecznością mógł imponować, a gdyby celniej uderzył głową po podaniu Alvesa, to mógłby nawet zostać jednym z bohaterów meczu. Niestety piłka minęła słupek, a Pedro poza zaangażowaniem nic wielkiego nie pokazał. Ani jednego celnego strzału na bramkę, brak dokładnych dośrodkowań czy prostopadłych podań. Przeciętnie, podobnie jak i większość zespołu. Tymczasem na spokojne rozprawienie się z Granadą potrzeba było trochę więcej.
Rezerwowi:
Villa – 7 – Do swojej roli w zespole Pepa Villa się już przyzwyczaił. Nie dziwi zatem aż pięć odbiorów w niespełna 40 minut. To jeden z jego obowiązków i wywiązuje się z niego z godną pochwały starannością. Dwa jego strzały nawet poważnie bramkarza Granady nie zaniepokoiły, ale swoją ruchliwością pewien zamęt w szeregach obronnych rywala wprowadzał. Ze względu na dość mizerną postawę trójki napastników rozpoczynających to spotkanie, tę wymuszoną zmianę należy uznać za udaną.
Iniesta – 7 – Tylko 22 minuty otrzymał od Guardioli Andrés, ale wykorzystał ten czas całkiem nieźle. Potwierdził, że z jego formą wszystko jest w najlepszym porządku, znacznie ożywiając grę zespołu w środku pola. Może gdyby wybiegł w wyjściowej jedenastce kosztem Ceska, mecz ułożyłby się inaczej. Tego się jednak nigdy nie dowiemy.
Keita – 6 – Wszedł na 10 minut, trzy razy zabrał gospodarzom piłkę i jednym mało delikatnym wejściem zapracował na żółtą kartkę. Tego właśnie oczekuje trener, kiedy wprowadza na boisko twardziela. Udana korekta na ostatnie minuty meczu.
Komentarze (54)