Zapraszamy do przeczytania obszernego skrótu z wywiadu, którego udzielił Leo Messi dla argentyńskiego czasopisma La Garganta Poderosa. Opowiedział w nim m.in. o swoich idolach, zniknięciu Jorge Julio Lópeza, krytyce i byciu numerem jeden.
Krytyka w Argentynie
"Wiele się o mnie mówi różnych rzeczy, ale nie przywiązuję do tego wagi. Nie muszę nikomu niczego udawadniać. Dobrze wiem, co czuję do mojego kraju, nie zapominam skąd pochodzę. Dlatego staram się nie przejmować, jak mnie krytykują. Mam możliwość podróżowania po całym świecie i niesamowite jest to, kiedy widzę argentyńskie barwy z moim imieniem w najdalszych zakątkach globu. Tak samo wzruszają mnie koszulki i flagi z Diego czy Che Guevarą. Wyzwala to we mnie bardzo silne uczucia. Zawsze kiedy widzę błękit i biel, mam ochotę podejść i pogadać. Argentyńczycy chyba właśnie tacy są. Czują głęboką więź ze swoją ziemią".
Relacje z Maradoną
"Miałem możliwość współpracy z Maradoną i dużo wówczas rozmawialiśmy. On przechodził przez to samo, co ja, kiedy był młody. Mogłem mu powiedzieć wszystko, co o nim myślę i odwrotnie. Wciąż utrzymujemy kontakt. Podczas gry w reprezentacji byliśmy ze sobą bardzo blisko. I chociaż nie jestem bardzo wylewny, to on dobrze wie, jak dużo dla mnie znaczy".
O zaginięciu Jorge Julio Lópeza (77 - letni murarz. Zaginął 18 września 2006 roku w La Plata na wschodzie Argentyny. Był głównym świadkiem w procesie byłych policjantów, oskarżonych o zbrodnie podczas trwania dyktatury wojskowej w tym kraju)
"To okropna i przerażająca sytuacja. Jego zaginięcie to nie tylko historia jednostki, ale tego co się dzieje w ogóle. Tego, co się dzieje jeszcze w wielu miejscach na świecie, choć my w Argentynie skupiamy się na naszym podwórku. To jest naprawdę straszne, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Razem z Fundacją próbuję jakoś pomagać, nawet gdyby to była kropla w morzu potrzeb. Wiadomo, że to bardzo trudne, ale moją intencją jest robienie wszystkiego, co możliwe, żeby naprawiać to całe zło, które przetoczyło się przez nasz kraj".
Sława i pieniądze
"Nie są najważniejsze. Prawdziwą wartość ma tylko to, jacy jesteśmy w środku. Ludzie nigdy nie powinni tracić pokory. Ja nie jestem kimś lepszym, czy gorszym tylko dlatego, że coś posiadam. Nie jestem też kimś ważniejszym z tego powodu. Powinniśmy się raczej przejmować i zająć tym, żeby wszyscy na świecie mieli, co jeść".
Problemy społeczne
"Jeśli ktoś wpada w sidła narkotyków czy alkoholu, to wina nie leży tylko w nim. Przyczyną tych problemów jest brak możliwości, brak edukacji i innych rzeczy. Wszystko zaczyna się z niezaspokojenia jakiś potrzeb. Ludzie wplątują się w nałogi, żeby uciec od problemów. Dlatego dla mnie zawsze będzie najważniejsza praca, także na rzecz osób w trudnej sytuacji. Nawet jeśli ktoś jest odpowiedzialny za swój los, to nigdy w stu procentach”.
Numer jeden na świecie
"Jestem bardzo dumny, kiedy mówi się o mnie dobre rzeczy, kiedy docenia się moją grę. Ale o wiele bardziej cenię sobie, kiedy chwali się mnie za to, jaką jestem osobą, co robię poza boiskiem. To jest dla mnie też ważne. Cieszy mnie to, że się nie zmieniłem. Dla mnie – być numerem jeden – to być lubianym i docenionym. Trzeba się tym cieszyć i grać z radością, bo futbol to także sposób, w jaki można przekazywać wiele wartości, jak na przykład przyjaźń. Dzielisz wiele spraw i czasu z drużyną. To jest coś wyjątkowego. Próbuję robić wszystko jak najlepiej, bo wiem, że dla wielu jestem przykładem. Nie tylko w tym co robię na boisku, ale także poza nim. To naprawdę zaszczyt. Moja sytuacja finansowa bardzo się zmieniła, ale ja nigdy nie zapomnę skąd pochodzę i jak wyglądała moja droga. Dlatego uważam, że zawsze należy pomagać i wspierać innych".
Komentarze (28)