Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie: Villa 7, a Pedro - 5,5". Tylko merytoryczne i wnikliwe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: challenger, Blazeq, Szumi
Víctor Valdés - 7 - O postawie bez zarzutu przy stałych fragmentach gry nie trzeba nawet wspominać. Natomiast można i trzeba mówić głośno o obronie wieńczącej pierwszy kwadrans meczu! Fani na długo zapamiętają doskonałą interwencję w sytuacji sam na sam, sprezentowanej Milanowi Petrželi solidarnie przez całą defensywę Barcy. Parada ta pozostanie największym symbolem wyniku wieńczącego wspaniały rekord Valdesa... i tak naprawdę jedynym. Rosnący chaos w grze im bliżej pola karnego Barcy, ostrzeliwanie trybun (np. Petržela w 67’) i nieskuteczność sabotowały (ku radości cules) resztę poczynań ofensywnych Viktorii. Po pierwszym golu Messiego, Valdes nie miał już okazji by porządnie się spocić, jednak po interwencji z 16. minuty nota o 2 stopnie powyżej przeciętnej nie może nikogo dziwić.
Alves - 4 - Udanie radził sobie na połowie rywala aktywnie wspierając rozgrywanie akcji ofensywnych przez kolegów, jednak kilku pędziwiatrów z Pilzna sprawiło mu tego wieczora sporo kłopotów. Brazylijski obrońca Barcy regularnie przegrywał pojedynki z Václavem Pilařem, który już w 10. minucie mógł cieszyć się ze znakomitej asysty - gdyby tylko jego koledzy szybciej odczytali intencje precyzyjnego dogrania „fałszem” w pole bramkowe Valdesa. Do ostatniego gwizdka sędziego Czesi ogrywali Daniego jeszcze kilka razy, i to raczej banalnie (m.in. 67’). Po jednej z takich akcji, spóźniony prawy obrońca Barcy w 49. minucie „złapał” żółtą kartkę (znów ten Pilař!) eliminującą go z kolejnego meczu. Brazylijczyk miewał też chwile zawahania w grze piłką pod presją, skutkujące albo podaniami „goniącymi” kolegów po boisku, albo niepotrzebnymi stratami. Tych ostatnich łącznie uzbierał 5, a najgroźniejsza (w pewnym sensie do spółki z Messim) powinna w 16. minucie skończyć się golem dla Viktorii...
Generalnie nie dało się pozbyć wrażenia, że Alves tym razem wyjątkowo niechlujnie wykonywał swe obowiązki w obronie (czyżby podświadome lekceważenie rywala?), nietypowo dla siebie krył często rywali „na radar”, a pomocnicy i napastnicy gospodarzy mieli na jego stronie za dużo swobody. To nie był jego dzień, ale tym razem skończyło się bez bramek. W pojedynku z silniejszym rywalem niekonsekwentna gra w defensywie Alvesa wcześniej czy później skończyłaby się golem - niezależnie od niewątpliwych pozytywów jego postawy w ofensywie, ocena nie może być wyższa.
Pique - 7 - Chyba ze względu na zwycięstwo 2-0 na Camp Nou, podczas wycieczki do Czech wszyscy obrońcy Barcy koncentrację zostawili w domach. Sześć strat już bardzo dawno nie przytrafiło się Gerardowi Pique i jego niedawna kontuzja nie wydaje się tu wystarczającym usprawiedliwieniem... Poza tą rysą na jego występie, spisywał się znacznie lepiej od boków obrony w bezpośrednich pojedynkach z gospodarzami. W porę doskakiwał do atakujących Czechów i skutecznie zajmował się piłkami zmierzającymi w okolice pola karnego Valdesa. Nie mogąc być w kilku miejscach boiska jednocześnie, nie udało mu się powstrzymać kilku szybszych wypadów rywali na połowę Barcy w pierwszych 30 minutach. Nie zmienia to faktu, że jego solidnemu występowi trudno cokolwiek zarzucić, poza wspomnianym na początku zamiłowaniem do nie zawsze precyzyjnej gry piłką. Asysta do Messiego to niewątpliwie ozdoba całego spotkania.
Puyol - 6 - Do gry całej formacji obronnej wniósł zaangażowanie i waleczność, jednak nawet „El Capitan” nie uniknął paru spóźnień za dynamicznie hasającymi po boisku ofensywnymi graczami z Pilzna. Niemal każda obecność Viktorii na połowie Barcelony przynosiła kłopoty pod pole karne Valdesa - i nie jest to zarzut tylko w stronę „Tarzana”. Do tego Puyi nie zawsze zdążył znaleźć się centrum wydarzeń w barcelońskiej obronie, z czym wymownie i wiarygodnie korespondują nie więcej niż trzy przechwyty, jakie zaliczył w 90+5 minut gry. Solidnie, odpowiedzialnie w grze piłką i bez zarzutu, ale do wyższej oceny zabrakło „tego czegoś”, co zawsze charakteryzuje występy Puyola w pełni formy.
Abidal - 5 - Ustawiony na lewej obronie, rzadko zapędzał się pod pole karne Pavlíka, oddając połowę rywali we władanie Adriano. Niestety, Francuz nie był też zbyt efektywny w obronie, co mogliśmy obserwować głównie w pierwszych 45 minutach. W drugiej połowie (podobnie jak całą defensywę Barcy) rywale nękali jego strefę znacznie rzadziej. Mówiąc o konkretach należy zauważyć, że nie przeszkodził rywalom w konstruowaniu kontry w 16. minucie, choć był najbliżej wyprowadzającego akcję Marka Bakoša. Kilkanaście sekund później Abi został znów minięty przez Františka Rajtorala, który bez problemów dośrodkował w pole karne. Na szczęście dla Blaugrany, Czesi postanowili zmarnować drugą dogodną sytuację na zdobycie bramki. Z kolei w 67. minucie, Abidala nie było na miejscu gdy szansę na gola znów miał Petržela... W przekroju całego meczu, trudno mieć pretensje do statystyk francuskiego obrońcy (7 odbiorów, 3 straty), ale - podobnie jak Alves i Puyol - miewał za wiele kłopotów z dynamicznymi akcjami gospodarzy, w strategicznych momentach zostawiając im zdecydowanie za wiele miejsca. Sytuacji tych nie było wiele i tym razem nie ma to oddźwięku w wyniku - powinno mieć jednak w naszej ocenie.
Busquets - 6 - Był to jeden z tych meczów, w których w środku pola gra nie toczyła się ani często, ani długo. Jedna z drużyn niemal nie schodziła z połowy rywali (75% posiadania Barcy), a piłkę mieli głównie jej gracze ofensywni. Natomiast druga drużyna (Viktoria) grała z kontry, błyskawicznie przedostając się pod przeciwległe pole karne, nierzadko z pominięciem strefy środkowej. W konsekwencji obu tych czynników - Busi nie miał wielu okazji do wykazania się, był bodaj najrzadziej chwytanym przez kamerę spośród wszystkich graczy Barcy. Zrobił swoje w obronie, ale wypada dodać, że niemal wszystkie ze swych 10 przechwytów zanotował w pierwszych 30 minutach meczu. Z braku zajęć przez pozostałą część gry, częściej niż zwykle decydował się na trudniejsze zagrania piłką do partnerów. Niestety, przy szybko przebierających nogami Czechach wiele z nich kończyło się wpadkami piłkarza Barcy, których jakiś bezlitosny statystyk naliczył razem aż 9. Brak umiejętności gospodarzy i szczypta szczęścia uchroniły w tych sytuacjach Valdesa od kłopotów. Niemniej, trudno uznać taki „detal” za bez znaczenia w przypadku defensywnego pomocnika, toteż pomimo solidności w większości innych aspektów gry - wtorkowy występ Busiego nie kwalifikuje się na nic więcej niż „szóstka”.
Thiago - 6 - Wyróżniający się zawodnik pierwszych 30 minut (duża aktywność, kilka rajdów, niecelny strzał po zwodzie w 11’, kreatywna gra dla drużyny), ale potem jakby zniknął i pojawił się z powrotem gdzieś w trakcie drugiej połowy. W 68. minucie fenomenalnie wyszedł do zagrania Messiego, ale odbita od wewnętrznej strony poprzeczki piłka nie chciała wpaść do bramki. Kolejny dobry występ, aczkolwiek chyba mamy już prawo od Thiago oczekiwać troszkę więcej, także precyzji. Gdyby tak samo aktywnie i skutecznie spisywał się przez cały mecz, zamiast „przysnąć” na pewien fragment meczu - z pewnością zapracowałby na wyższą ocenę.
Cesc - 6 - Bardzo oszczędny występ Fabregasa, a i tak stanowił dla Czechów jedno z największych ofensywnych zagrożeń. Bardzo przytomny strzał głową dał mu bramkę w drugiej połowie, blisko też było po silnym strzale z dystansu w pierwszej połowie (wybicie na bok przez Pavlíka). Poza dużą aktywnością podbramkową (względnie - jak na 90 minut gry), Cesc wcale nie zachwycił, częściej oddając prowadzenie gry Thiago, stroniąc od prób prostopadłych piłek i tylko z rzadka decydując się na odważniejsze wejście w dość ospale reagującą obronę gospodarzy. Aż 10 strat (w kontekście 1 odbioru) stanowi dobrą ilustrację tych słów. Jak na pierwszy pełny występ po urazie nie było źle, a z czasem będzie jeszcze lepiej.
Adriano - 7 - Brazylijczyk po raz kolejny udowadnia, że ma bardzo cenną umiejętność ustawienia się w polu karnym rywali „w odpowiednim miejscu” o „odpowiednim czasie” - wspaniałe, absolutnie WSPA-NIA-ŁE dogranie do Messiego przy bramce na 2-0! Poza dużą precyzją podań (tylko 3 straty) i kilkoma pokazami wrodzonej dynamiki na lewym skrzydle, był wysoce aktywny i w przekroju całego spotkania dobrze uzupełniał się z Cuenką, Messim i Fabregasem. W miarę możliwości wspomagał też Abidala (4 przechwyty, liczne powroty pod własne pole karne) i bardzo dobrze, bo akurat tego dnia Francuz nie raz tego potrzebował. Wyrazisty i jak najbardziej udany występ Adriano.
Cuenca - 7 - Najnowszy „wynalazek” Guardioli nie przestaje zadziwiać! Aktywny, pracowity i bardzo rzetelny w wykonywaniu obowiązków nie tylko na swojej nominalnej pozycji (3 odbiory). Znakomita asysta do Fabregasa to najlepsze podsumowanie występu obfitującego w dynamiczne akcje, ciekawe dryblingi, mniej lub bardziej udane strzały i cały szereg zagrań mogących się podobać zwolennikom jego 20-letniego talentu. Występ w Czechach nie był doskonały, ale to kolejny mecz pokazujący, że klub będzie miał wiele pożytku z tego chłopaka.
Messi - 8 - Trudno wypominać cokolwiek w grze zdobywcy hat-tricka... więc po prostu to sobie darujmy. Nie był to najlepszy mecz w karierze Leo, ale kolejne 3 bramki na koncie, duża aktywność, kilka ładnych dryblingów i liczne okazje bramkowe każą jednoznacznie pozytywnie ocenić jego występ w Pradze. No i wielka szkoda, że Pavlík jednak „wyciągnął” mu uderzenie z wolnego w drugiej połowie...
Rezerwowi:
Keita - 6 - Bardzo dobrze wywiązał się z oczekiwań Guardioli i fanów, wymiernie wzmacniając strefę defensywną Barcy i stanowiąc silną zaporę przed Czechami może i rozbieganymi, ale wątłej fizjonomii. Malijczyk może nie zachwycał w innych aspektach gry (był niemal niewidoczny w ofensywie, a mając okazję do wyprowadzenia groźniejszej akcji zdarzało mu się też tracić piłki), ale zaliczył 6 przechwytów w niecałe pół godziny gry, a po jego pojawieniu się na boisku, ofensywna gra Czechów praktycznie się skończyła. Dość jednowymiarowa, ale bardzo dobra zmiana!
Maxwell - 5 - Nietypowo dla siebie zastąpił Alvesa, ale zanotował bardzo typowy dla siebie występ - poprawny i nic więcej. W 22 minuty nie popełnił większych błędów (1 strata), a podmęczeni już rywali nie sprawiali mu problemów w obronie. Kilka razy zapędził się pod pole karne Viktorii, lecz nie wynikło z tego nic konkretnego dla drużyny.
Sanchez - 6 - Tego właśnie brakowało drużynie podczas absencji Chilijczyka! Na szczęście, długi rozbrat z boiskiem nie zrobił na Alexisie większego wrażenia, który bardzo szybko wprowadził się do gry. Pachniało golem gdy tylko dochodził do piłki, a znakomite podanie z 89. minuty pozostało niewykorzystane... tylko Messie wie, dlaczego. Jego dokładne odegranie do Pique kilkadziesiąt sekund później uruchomiło bonanzę, która skończyła się wynikiem 4-0. Brakujące ogniwo układanki Pepa wraca do składu w bardzo obiecującym stylu.
Komentarze (55)