Skromna wygrana: L'Hospitalet 0-1 FC Barcelona

IceMan

9 listopada 2011, 21:23

511 komentarzy

Kto nie oglądał, nie ma czego żałować. Xavi i spółka na mecz z L'Hospitalet mogli wyjechać rowerami o 21, by po 20 minutach jazdy, jeszcze przed rozgrzewką wypić po dużym piwie przed wejściem na murawę. Derbowe spotkanie FC Barcelony z L'Hospitalet zakończyło się skromną wygraną Mistrza Hiszpanii. Jedyną bramkę dla drużyny z Camp Nou zdobył przepięnym strzałem z dystansu, Andres Iniesta.

Pierwsza połowa spotkania z L'Hospitalet była równie ciekawa, co Mistrzostwa Świata w curlingu. Co prawda zdecydowaną przewagę mieli podopieczni Pepa Guardioli, jednak sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Pierwsza godna uwagi akcja miała miejsce w 8. minucie meczu, kiedy to z dystansu uderzał David Villa. Chwilę później ładną akcją indywidualną na prawym skrzydle popisał się Jonathan Dos Santos, jednak jego dośrodkowanie zamiast do kolegów z zespołu, trafiło w ręce miejscowych kibiców. Jeśli już o kibicach mowa... Zazwyczaj na spotkania przeciwko Mistrzowi Hiszpanii przychodzi cały stadion, na dzisiejsze derby Katalonii przyszło mniej więcej tylu fanów, ilu przychodzi na A klasę w naszym wspaniałym kraju, w niedzielne południe po sobotnim przepiciu. W  17. minucie swoją szansę mieli gospodarze. Z rzutu wolnego uderzał Lucas Viale, z problemami interweniował Jose Manuel Pinto, który wczoraj obchodził swoje 36 urodziny. Chwilę później odpowiedziała Barcelona. Kapitalnie z dystansu uderzył Seydou Keita, jednak jeszcze lepszą interwencją popisał się Moragón. W 25. minucie swoich sił ponownie spróbowali gospodarze, jednak przed polem karnym bardzo dobrze interweniował Pinto.

Barcelona zdecydowanie przeważała, w 26. minucie z dobrej strony pokazał się Tello, dograł do Cesca, który jednak uderzył zbyt lekko by zaskoczyć Moragóna. Podobnie wyglądała akcja z 30. minuty, Febregas po raz kolejny próbował zaskoczyć portero L'Hospitalet, jednak jego uderzenie bramkarzowi gospodarzy nie sprawiło najmniejszych problemów. Kilkanaście kolejnych minut przyprawiało o sen. Jednak w 41. minucie genialnym strzałem obudził mnie Andres Iniesta, który strzelił nie mniej efektownie niż w pamiętnym meczu przeciwko Chelsea na Stamford Bridge. 1:0. Portero miejscowych mógł tylko patrzeć i podziwiać. Jak Petr Cech swego czasu. Chwilę później doskonałą okazję na podwyższenie miał Carles Puyol, jednak jego uderzenie głową po rzucie rożnym zatrzymało się na słupku bramki Moragóna. Po trzech kwadransach gry, arbiter spotkania zaprosił piłkarzy obu drużyn na przerwę.

Po bardzo słabej pierwszej połowie, miałem nadzieję, że druga będzie choć nieco lepsza. Nadzieja matką głupich jest o czym szybko się przekonałem. Może trudno to sobie wyobrazić, ale druga połowa była jeszcze gorsza aniżeli pierwsza. Ale do rzeczy. Zaczęło się nienajgorzej, od strzału z zrzutu wolnego Davida Villi w 48. minucie. Z uderzeniem El Guaje żadnych problemów nie miał Maragón. Kilka minut później swoich sił ponownie spróbował Villa, który mijał kolejnych rywali niczym treningowe tyczki, odegrał do Tello, a ten nie widząc różnicy między koszulkami białymi, a bordowo-granatowymi, oddał piłkę gospodarzom. Na stadionie L'Hospitalet było tak cicho, że przeciętny polski kibic z powodzeniem ‘pozdrowiłby' PZPN i ‘podziękował' za wczorajszą prezentację strojów w których nasza reprezentacja ma wystąpić na Euro 2012. Nie mogąc dalej patrzeć na to, co dzieje się na boisku, włączyłem Świat według Kiepskich, tam się zawsze dzieje. O dziwo w 65. minucie sygnał do ataku dał Seydou Keita, wspaniale dograł do Fabregasa, jednak ten z kilku metrów strzelił obok bramki. Dziesięć minut później z wolnego znów strzelał Villa, ale świetną interwencją popisał się Moragón, który sparował strzał na rzut rożny. W 87. minucie ponownie uderzał El Guaje, ale i tym razem na wysokości zadania stanął portero miejscowych. Pod koniec spotkania do ataku ruszyli gospodarze, ale było za późno. Barcelona zagrała słabo, ale i to wystarczyło na L'Hospitalet. Rewanżowy mecz w grudniu na Camp Nou powinien być formalnością.

Bramki: 0:1 Iniesta 42' (kliknij aby obejrzeć)

L'Hospitalet: Moragón; Peque, Lucas Viale, Manu Viale, Mousa; Pol Llonch (67' Ángel Sánchez), Manel; David Haro, Toni Vela, Sergio Cirio (46' Aday), Prats (46' Pedraza)

FC Barcelona: Pinto; Dos Santos, Puyol, Fontàs, Maxwell; Xavi, Keita, Iniesta (62' Busquets); Tello, Cesc (75' Rafinha), Villa

Żółte kartki: Lucas Viale (L'Hospitalet)

Sędziował: Del Cerro Grande

Stadion: Feixa Llarga

Widzów: 2000

Statystyki:

2 Strzały na bramkę  8

2 Rzuty rożne 11

10 Faule 8

1 Żółte kartki 0

35% Posiadanie piłki 65%

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (511)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze