Choć pierwsze El Clásico w tym sezonie dopiero za miesiąc, w prasie już zaczynają pojawiać się teksty na temat wyższości jednej drużyny nad drugą. Żywo prowadzone dyskusje usłyszeć można w barach i pubach całej Hiszpanii, najczęściej w porze śniadaniowej.
Ponieważ nie może być inaczej, najważniejszym punktem debaty jest porównanie dwóch najlepszych graczy obu zespołów: Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. Chociaż obaj zawodnicy dokładają wszelkich starań celem zapewnienia kibiców, że porównywanie ich nie ma sensu, wydaje się, że kibiców nigdy nie znudzi dyskusja na ten temat.
Każdy kibic zgodzi się, że Cristiano Ronaldo to wielki zawodnik. Nikt tutaj nie może mieć wątpliwości. To piłkarz, który położył fundamenty pod nowoczesny styl piłkarski; to prototyp idealnego napastnika. Posiada wrodzone cechy, które po odpowiedniej obróbce eksplodowały. Zawrotna prędkość towarzysząca mu przy dryblingu, doskonała gra obiema nogami, siła Herkulesa, nieograniczony potencjał. To z grubsza jego najbardziej niezwykłe cechy. Wszystkie te umiejętności Cristiano Ronaldo są godne pozazdroszczenia. Portugalczyk jest przykładem sportowca przyszłości, spektakularnej symbiozy siły i techniki.
Jednakże Leo Messiego nie można uznać za przykład niczego, ponieważ Argentyńczyk jest niepowtarzalny. Opisy i porównania pozostawił za sobą już dawno temu. Nie ma właściwego sposobu, by go zdefiniować. Tylko jeżeli jesteś fanem piłki nożnej, możesz dostrzec, że oglądanie Messiego w każdy weekend to wyjątkowe wydarzenie. Zaczyna akcje niczym najlepszy kreator gry, kończy akcje niczym najlepszy napastnik. Piłka nożna w najczystszej postaci, do której dodać możemy prostotę. Jest ona porównywalna tylko ze szczęściem, które wyzwala w Messim futbol. Argentyńczyk jest szczęśliwy, bo robi to, co kocha.
Podsumowując: ja też nie uniknąłem błędu, polegającego na porównaniu obu graczy. Jest to jednak jedyny sposób, aby udowodnić, że Ronaldo i Messi są nieporównywalni. Pierwszy z nich zrewolucjonizował piłkę nożną, stając się wzorem dla przyszłych piłkarzy. Drugi natomiast stał się legendą zanim jeszcze napisał do końca swoją historię. Pamięć o nim przetrwa wiecznie, bo nigdy nie będzie nikogo takiego jak on.
Autor tekstu jest założycielem hiszpańskiego bloga o tematyce piłkarskiej.
Komentarze (79)