Yaya Toure, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, urodzony 13.05.1983. Gracz Manchesteru City, zarabiający bagatela 200.000 euro tygodniowo. W Anglii gra wraz z jednym ze swoich 9 braci, Kolo Toure. Jego odejście zszokowało fanów Barcelony, niektórzy do dziś nie mogą pogodzić się z jego odejściem. Pojawienie się w zespole Sergio Busquetsa sprawiło, iż Iworyjczyk postanowił opuścić stolicę Katalonii. Ponad rok po jego transferze, na La Rambla wciąż można zobaczyć koszulki z jego nazwiskiem.
To Twój najlepszy okres w City?
Niedawne pokonanie United było dla nas niesamowicie istotne. Fani są zachwyceni. Przyjechałem tu, bo spodobał mi się pomysł gry tego zespołu, który nie wygrał nic, a zaczął budować coś wielkiego. W zeszłym roku przeżyłem coś bardzo szczególnego, Kiedy zdobyliśmy Puchar, a ja strzeliłem gola. Idziemy w dobrym kierunku
Dużo kosztowało Cię przystosowanie się do Premier League?
Na początku było ciężko. Musiałem pracować ciężej, by osiągnąć poziom prezentowany przez innych. Ta liga jest bardzo wymagająca, musisz dbać przede wszystkim o aspekty fizyczne. Było też wielu innych, nowych graczy w zespole.
Co powiesz o Mancinim?
Na boisku daje mi swobodę, tak samo miałem w Monako. Mancinim jest dobrym szkoleniowcem, który dał mi pewność siebie. W tym sezonie gramy systemem 4-4-2, ale mamy bardzo ofensywnych graczy takich jak Nasri czy Kun. No i jest Silva, który zrobił niesamowite postępy.
Trzech graczy tak odmieniło zespół...
Są mali, tak jak Xavi, Messi i Iniesta (śmiech). Prawdą jest, że bałem się o ich aklimatyzację w Anglii i przystosowanie się do angielskiego futbolu, w Hiszpanii gra się inaczej. Ale są fantastyczni.
Przede wszystkim Silva
Osiągnął poziom najlepszych... To niesamowite. Jest najlepszym graczem City, a teraz nawet całej ligi. Profil Barcelony. Ma wszystko.
Niektórzy już porównują go do Messiego...
Słuchaj, Messi jest tylko jeden. Leo to Leo. Najlepszy na świecie. Są inni bardzo dobrzy piłkarze jak Xavi czy Iniesta, to faceci, którzy zawsze wygrywają. Atmosfera w szatni Barcelony to coś niezwykłego, najlepsza jaką widziałem w życiu.
Niektórzy nadal nie rozumieją dlaczego odszedłeś. Wyobrażam sobie, że ciężko było Ci opuścić najlepszy zespół na świecie...
Kiedy mówisz, że chcesz odejść z Barcelony, ludzie myślą, że oszalałeś. To, co zrobiliśmy jest imponujące. W 2009 wygraliśmy sześć pucharów. Niewiarygodne. Nie można wygrać więcej. Kiedy to zdobywasz, myślisz sobie „co teraz?". Zdobyłem wszystko, do zespołu wchodziło coraz więcej młodych graczy, a ja mam dopiero 28 lat, nie jestem stary i chciałem grać w każdym meczu.
Kiedy podjąłeś decyzję o odejściu?
To było dla mnie bardzo trudne, opuścić Barçę. Od pierwszego dnia pobytu w tym Klubie zawsze mówiłem, że spełniłem swoje najskrytsze marzenia. Czasami miałem problemy, ale zawsze dawałem z siebie wszystko, grałem tak, jakby to miał być mój ostatni mecz. To było bardzo trudne, ale przyszedł czas na rozmowę z moją żoną i przyjaciółmi. Zrozumiałem, że mam dopiero 27 lat i muszę grać, muszę odejść.
Gdyby nie pojawił się Busquets, zostałbyś w Barcelonie?
Słuchaj, Busquets to świetny gość. Zawsze będę go szanował. Zawsze się zastanawiałem, co by było w takiej sytuacji. Ale kiedy widziałem, że gra więcej ode mnie, zdałem sobie sprawę, że Guardiola przestał we mnie wierzyć. A wtedy lepiej odejść.
Pep Cię rozczarował?
Tak. Wszystko zaczęło się sezon po mojej operacji. Byłem rozczarowany. Miał inny pomysł na zespół nie informując mnie o tym. Zawsze chciałem z nim rozmawiać, ale w sumie rozmawialiśmy trzy razy. Powiedział, że mi ufa, a w następnym meczu sadzał mnie na ławce.
To tylko problem piłkarski?
Nie chciałbym o tym mówić. Pep nie rozmawia z graczami, którzy nie grają. Nigdy, przenigdy mi tego nie powiedział, sam musiałem szukać wyjścia.
Tęsknisz za Barçą, kiedy myślisz, że nadal mógłbyś w niej grać?
Zawsze będę tęsknił. Tam mam najlepszych przyjaciół. Kocham oglądać ich grę, są fenomenalni. Ale podjąłem dobrą decyzję. Może kiedys wrócę? Nigdy nic nie wiadomo.
Komentarze (80)