Portugalczyk Fernando Meira, zawodnik Realu Saragossa, przyznał, że największym problemem drużyn na Camp Nou jest fakt, iż cierpią grając bez piłki.
Meira zdaje sobie sprawę, że piłkarze z Saragossy spędzą większość czasu za bieganiem za piłką. Pomimo tego uważa, że jego zespół jest w stanie zachować czyste konto. „Chociaż Barcelona i Real to drużyny, które przewyższają wszystkie inne ekipy w Hiszpanii, w lidze widzieliśmy już wiele niespodzianek. Myślę, że możemy zdobyć na Camp Nou punkty, których nikt się nie spodziewa” - stwierdził odważnie portugalski zawodnik.
33-letni obrońca, występujący również na pozycji pomocnika, uważa, że aby ugrać coś w Barcelonie, jego zespół musi zagrać „perfekcyjnie”. Meira przyznał, iż w tym tygodniu jego koledzy powiedzieli mu już prawie wszystko o rywalu, a zespół jest gotowy na zrobienie „czegoś ważnego”.
„Wiemy, że będziemy cierpieć, ale postaramy się o niespodziankę” – powiedział portugalski zawodnik, przyznając jednocześnie, że Saragossa jest „innym” zespołem niż na początku rozgrywek, kiedy aragoński zespół uległ Realowi Madryt 0:6. Meira twierdzi, że w ekipie brakowało kilku nowych graczy, a ci, którzy już przybyli do Saragossy, nie byli jeszcze zgrani z kolegami.
Urodzony w Guimarães piłkarz wyraził swoją radość faktem zakwalifikowania się Portugalii do EURO 2012. Wczoraj Portugalczycy pokonali 6:2 reprezentację Bośni i Hercegowiny, a Meira zwrócił uwagę na udział w meczu dwóch graczy Saragossy: Héldera Postigi, autora dwóch bramek, oraz Rubena Micaela. „Uczestniczyli w ważnych meczach i z pewnością wrócą jeszcze bardziej pewni siebie i gotowi, by pomóc drużynie” – stwierdził.
Na końcu Portugalczyk wyraził zdziwienie informacją o kontuzji kolegi z drużyny Paulo Da Silvy, który doznał urazu podczas zgrupowania reprezentacji Paragwaju. „Nie wiedziałem, że jest kontuzjowany. Oglądałem skrót meczu, ale naprawdę nie wiedziałem o jego urazie” – przyznał zaskoczony Meira.
Komentarze (7)