Carles Pinós, kataloński taksówkarz, wczorajszego dnia nie zapomni do końca życia. Szczęśliwy kierowca wiózł pod Ciutat Esportiva dwóch piłkarzy FC Barcelony, Leo Messiego i Javiera Mascherano.
Carles był wczoraj najszczęśliwszym człowiekiem w całej Barcelonie. Już wcześniej wiózł filmowe gwiazdy, takie jak José Coronado czy Juanjo Puigcorbé, ale nigdy nie miał przyjemności spotkania graczy Dumy Katalonii.
Carles to wielki Culé i jak sam przyznaje, długo nie mógł uwierzyć, kto siedzi w jego taksówce. Przez półtorej godziny czekał na lotnisku El Prat na swoich pasażerów, którymi okazali się Leo Messi i Javier Mascherano. „Kiedy uświadomiłem sobie, że wiozę Messiego i Mascherano, nie mogłem uwierzyć. Byłem bardzo nerwowy, nawet nie wiedziałem, co mam powiedzieć", powiedział kierowca.
„Byli bardzo spokojni, patrzyli w telefon i nie mówili zbyt wiele. Wyglądali na zmęczonych", dodał. Kurs Carlesa, był krótki, ale dla samego taksówkarza, trwał wiecznie: „To było tylko 10 czy 15 minut, ponieważ Ciutat Esportiva jest niedaleko lotniska, po drodze nie ma dużego ruchu, ale miałem świadomość kogo wiozę w swoim samochodzie. Za kurs zapłacił Mascherano, otrzymałem 20 euro", wyjawił.
Kierowca podwiózł Leo i Javiera pod drzwi samej szatni i nie przegapił okazji na którą czekał całe życie. Poprosił o zdjęcie z każdym z graczy, a za fotografów robili... sami piłkarze: „Zdjęcie Leo wyszło bardzo dobrze, Macherano jest podświetlone i nie wygląda dobrze", powiedział wyraźnie podekscytowany. Carles nie miał jeszcze czasu by porozmawiać z żoną i dwójką dzieci by opowiedzieć im swoją historię: „To był najszczęśliwszy dzień w mojej karierze taksówkarza", zakończył.
Komentarze (63)