Gdy w obecnym sezonie przeciwnik przybywa na Camp Nou, by rozegrać mecz z Barceloną, już przed pierwszym gwizdkiem skazany jest na porażkę. Liczby mówią wszytsko - 39 strzelonych i 0 straconych bramek.
Katalońskiej nawałnicy oparła się w tym sezonie tylko Sevilla, która oddychając już rękawami i z dużą dozą szczęścia zdołała wywieźć z Camp Nou bezbramkowy remis. Wczoraj łupem Pep Teamu padło bardzo dobrze spisujące się w tym sezonie Levante - dwie bramki zdobył Cesc, po jednej dołożyli Cuenca, Messi i Alexis. Bilans bramkowy na Camp Nou jest "barbarzyński" - 39 zdobytych i 0 straconych goli.
"Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?"
Trzypunktowa strata do Realu Madryt (i o jedno spotkanie rozegrane więcej) to wynik nie najlepszej postawy w meczach wyjazdowych. Tam Barcelona zgubiła połowę z możliwych do zdobycia punktów, jej bilans bramkowy to 8-7. W najbliższą sobotę drużynę Guardioli czeka najtrudniejszy z możliwych wyjazdowych sprawdzianów - spotkanie z Realem Madryt na Santiago Bernabeu.
Komentarze (47)