Drugi szkoleniowiec Barcelony - Tito Vilanova - obecny był podczas wczorajszego spotkania na ławce trenerskiej przez całe 90 minut. Pod koniec meczu stało się to, na co czekał od kilku miesięcy - Jose Mourinho podszedł do niego, uścisnął dłoń i pogratulował wygranej.
Tito przed długi czas nie zapomni sobotniej nocy na Santiago Bernabéu. Raz - jego zespół wygrał, dwa - gest Mourinho był niesamowity.
Do Madrytu nie mógł przybyć samolotem wraz z zespołem, więc przybył ekspresowym pociągiem. Niestety, wszystko wskazuję na to, że Vilanova nie będzie mógł polecieć z klubem do Japonii, gdyż lekarze nie są skłonni wydać mu pozwolenia na podniebną podróż.
Vilanova uciekł przed Mou?
Tito widziany był z zawodnikami na boisku podczas rozgrzewki, lecz nie można go było dostrzec, gdy na murawę weszli Guardiola oraz Mourinho. Czy chciał on uniknąć kolejnej konfrontacji z Portugalczykiem? Vilanova przez swoje spóźnienie przegapił pierwszą bramkę autorstwa Benzemy, który zdobył ją w 30. sekundzie. Na szczęście trzy kolejne gole widział i mógł cieszyć się z resztą sztabu szkoleniowego i zawodnikami rezerwowymi.
Pod koniec spotkania, kiedy Tito siedział jeszcze na ławce, podszedł do niego Jose Mourinho i pogratulował zwycięstwa. Później, podczas pomeczowej konferencji prasowej, Mou potwierdził, że życzył Vilanovie szybkiego powrotu do zdrowia.
Komentarze (90)