Brak Villi to większy problem dla Barcelony czy Hiszpanii?

KeyNew

5 stycznia 2012, 12:15

ESPN.com

61 komentarzy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Michael Cox piszący dla ESPN.com dokonał analizy sytuacji Villi. Sugeruje w swym felietonie, że jego brak będzie bardziej odczuwalny dla reprezentacji Hiszpanii niż dla FC Barcelony.

 

Na początku grudnia przez media przetoczyła się plotka o tym jakoby David Villa miał opuścić Barcelonę już w styczniowym oknie transferowym, ale spekulacje te zostały przerwane. Nikt nie chciał, aby stało się to w ten sposób; niestety wydarzyło się.

Najlepszy snajper w reprezentacji Hiszpanii złamał lewą nogę podczas łatwego meczu półfinałowego z Al.-Sadd podczas Klubowych Mistrzostw Świata, a prognozy przewidują, że jego nieobecność będzie trwała około 5 miesięcy.

Villa zmuszony był radzić sobie z rolą zawodnika wspomagającego Barçę, a nie jej kluczowego elementu. W pierwszej jedenastce znalazł się jedynie w ośmiu z szesnastu rozegranych (do momentu odniesienia kontuzji – przyp. red.) kolejek ligowych i pomimo, że strzelił pięć bramek to tylko jedna – ta w meczu z Atletico – była czymś więcej niż dobiciem przeciwnika. Był pomijany, przy ustalaniu wyjściowego składu, na mecze z Realem Madryt, Bilbao i Valencią. Dla piłkarza, który czekał tak długo na przenosiny do jednego z dwóch największych klubów hiszpańskich musi to być potężny cios. Dla zawodnika, który marzył o grze w takich meczach musi to być kolosalne rozczarowanie.

Przybycie Alexisa Sancheza było złą wiadomością dla Davida, a wdrażanie się Fábregasa do gry w przedniej linii oraz coraz częstsze pojawianie się na boisku Thiago, zepchnęło go z pozycji zawodnika, którego rolą było nieustanne kąsanie przeciwnika. Pojawiają się głosy, że obecnie największym problemem Davida Villi jest Lionel Messi. Doniesienia prasy z Walencji mówiły o konflikcie na linii David-Leo i choć Pep natychmiast zaprzeczył tym pogłoskom, to nagłówki krzyczały o braku komunikacji pomiędzy zawodnikami. Pewnie wszystkie te rewelacje są grubo przesadzone, ale w każdej plotce zawsze tkwi ziarno prawdy. Villę frustruje sytuacja, w której cały zespół jest budowany wokół Messiego.

Guardiola – co zrozumiałe – jest zafascynowany Argentyńczykiem i ustawia swój zespół tak, by ten miał jak największe pole manewru. Dla młodych zawodników, którzy mimo dużego już doświadczenia, są ciągle żółtodziobami, rola drugoplanowego zawodnika jest akceptowalna. Ale nie dla Davida Villi, który często czuje się niekomfortowo na lewej stronie ataku.

Kiedy mówimy o systemie gry Barcelony i radości jaką z niej czerpie, posiadając zawodników wyszkolonych La Masíi, zauważamy, że popełniają oni minimalną liczbę błędów. Pedro powiedział, że różnice w wyszkoleniu są widoczne gołym okiem, kiedy porównujemy wychowanków oraz zawodników sprowadzonych na Camp Nou. Odebrano to jako przytyk w kierunku Zlatana, ale tyczy się to również Villi – nawet jeśli pasuje on do Barçy bardziej niż kiedykolwiek Zlatan mógłby sobie zamarzyć.

Jednak nawet Villa zaakceptował fakt, że nigdy nie osiągnie naturalnego zrozumienia Pedro z kolegami. Potwierdził to słowami: „Kiedy nie wiedziałem jaką pozycję zająć – w zeszłym sezonie – patrzyłem na Pedro i naśladowałem go.”

Villa w ogólnym rozrachunku jest chyba jednak lepszym piłkarzem niż Pedro, ale ten drugi pasuje idealnie do stylu Barcelony. Fábs i Thiago posiadają ten flow również, ale przecież Sanchez dopiero co przyszedł. Udział tego drugiego w Gran Derbi musiał zaboleć Villę, ale decyzja Pepa znalazła uzasadnienie, gdy Chilijczyk strzelił wyrównującą bramkę.

A mimo to David Villa zaakceptował swą rolę w zespole. „Wszyscy są zadowoleni z mojej pracy, a ja czuję się ważny” – mówił przed świętami.

Wciąż ma wielu fanów. El Pais zauważyło, że koszulki z jego nazwiskiem są jednymi z pięciu najlepiej sprzedających się trykotów w La Botiga.

Nieobecność Davida będzie dla Barçy potężnym osłabieniem – najbliżej mu do roli typowego sępa pola karnego – ale zachowuje ona ciągle potężną siłę ognia. Jego nieobecność będzie z pewnością znacznie większym osłabieniem dla reprezentacji Hiszpanii.

Jeśli Villa miałby pauzować zapowiadane 5 miesięcy to wykuruje się tuż przed Euro 2012. Nawet jeśli jego rehabilitacja się skróci to chyba wszyscy zdają sobie sprawę w jakiej formie będzie. Przygotowany do turnieju raczej nie będzie.

Vicente Del Bosque do RPA zabrał tylko trzech napastników: Villę, Torresa – który obecnie jest w katastrofalnej formie – oraz Llorente, który w obecnym sezonie ma tylko cztery bramki na koncie. Brak regularnej gry Villi w Barcelonie był dla selekcjonera sporym zmartwieniem, ale jego poważna kontuzja jest prawdziwą katastrofą.

Są co prawda inne opcje: Roberto Soldado, który od półtora roku znakomicie sobie radzi, ale w reprezentacji nie znalazł się od czterech lat. Alvaro Negredo zaczął sezon znakomicie, ale do bramki w ciągu ostatnich trzech miesięcy trafił raz. Z karnego.

Sukces Hiszpanii polegał na jedności i porozumieniu miedzy zawodnikami – zarówno na jak i poza boiskiem – i wprowadzenie nowego zawodnika, który musiałby szybko zaadaptować do drużyny jest bardzo trudne, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmie się fakt jaką rolę sprawował w niej David Villa.

Kontuzja El Gaje oznacza również, że Del Bosque będzie zmuszony wziąć na turniej jeszcze jednego napastnika, co oznacza, że zabraknie miejsca dla jednego zawodnika środka pola. Skomplikowała się zatem również sytuacja Pedro i Jesusa Navasa (ten drugi zrobił różnicę w RPA). Poza tym zwykle gwiazdy wracające tuż przed turniejami są cieniami samych siebie. Tak było w przypadku Beckhama w 2002 roku, Rooneya w 2006 roku czy Torresa i Drogby w 2010 roku.

Del Bosque musi w jakiś sposób znaleźć w całej sytuacji pozytywy. Od Pucharu Świata Hiszpania stała się zbyt przewidywalna i w starciach z mocnymi reprezentacjami zawodziła. Porażka z Portugalią 4:0, z Argentyną 4:1 i przegrane z Anglią oraz Włochami muszą podziałać na reprezentację jak zimny prysznic. Na Wembley Del Bosque ustawił Villę bardzo szeroko na lewej stronie, a Davida Silvę jako „fałszywą 9”. Nie zadziałało. Zbyt wielu piłkarzy poruszało się w tej samej strefie boiska. Tak więc reprezentacja musi zróżnicować grę, a wysoki, mniej rychliwy zawodnik z przodu może być lekiem. To może być szansa dla Llorente.

Jak wspomniałem wcześniej, napastnik Athletic Bilbao ma jednak problem ze skutecznością, choć w przypadku reprezentacji Hiszpanii nie jest to okoliczność komplikująca sprawę. Żaden z ośmiu goli w RPA nie był dziełem zawodnika rozpoczynającego mecz jako środkowy napastnik. Pięciokrotne trafienia Villi miały miejsce gdy grał na skrzydle. W tym zespole rola środkowego napastnika jest zupełnie inna od tej, którą przypisujemy zwyczajowo. Ma on za zadanie angażować obrońców i robić miejsce dla innych.

Jeśli Villa nie wykuruje się na Euro lub jeśli jego forma będzie niewystarczająca to może się okazać, że jego zastępcą wcale nie będzie lider klasyfikacji Pichichi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (61)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze