Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Pedro 5.5". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Ściah, Challenger, Szumi, Blazeq.
Valdés – 8 – Kiedy Víctor jest jedną z najjaśniejszych postaci na boisku w barwach Barcelony, to najczęściej nie jest to dobry prognostyk. Oznacza bowiem, że zespół nie jest w stanie w pełni kontrolować przebiegu spotkania. Tym razem tak niestety właśnie było i golkiper Barcelony miał naprawdę sporo pracy. Udało mu się dwukrotnie powstrzymać Joana Verdú, a także zastopować próbę Garcíi. Przy bramce Álvaro Vázquea był już jednak bez szans, a szkoda – wszystkie jego wcześniejsze parady dały tylko jeden punkt.
Alves – 5 – Po ostatnich relatywnie pewnych wygranych Barçy, Dani od pierwszych minut na Cornellá-El Prat grał rozochocony, jakby zapominając, że tym razem powinien lepiej chronić tyły. Niestety, w starciu z takim przeciwnikiem jak Espanyol zdecydowanie traciła na tym defensywa Dumy Katalonii. Daniego brakowało w wielu momentach ataków i kontrataków gospodarzy, a w 29. minucie pozwolił on sobie na stratę, która mogła kosztować zespół bramkę. Gracze Espanyolu w przekroju całego meczu mieli na jego stronie hektary wolnej przestrzeni. Choć nie sposób nie docenić jego efektownej asysty do Cesca, to trzeba twardo stwierdzić, że zespół tracił wiele na jego częstej nieobecności lub spóźnieniach pod własnym polem karnym. Liczba meczu Daniego to 16 - strat. Nie ten styl gry, nie ten przeciwnik.
Piqué – 8 (ZM*) – Filar obrony Barcelony. Starał się łatać wszystkie niedostatki ustawienia swoich partnerów z drużyny, wielokrotnie podejmując świetne i odważne decyzje. Wśród przykładów można wymienić wybicie piłki z linii bramkowej po strzale Verdú. Zanotował aż 17 odbiorów przy zaledwie dwóch stratach, co wydatnie pokazuje szeroką skalę jego działań. Niejednokrotnie mogliśmy oglądać go w roli nauczyciela strofującego innych graczy. Szkoda, że jego praca nie wystarczyła zespołowi do odniesienia zwycięstwa.
Puyol – 4 – Zaskakująco słaba postawa Carlesa. W przeciągu całego meczu zdarzało mu się popełniać błędy w ustawieniu, co pomagało rywalom konstruować solidne akcje. Z kulminacją jego złych zagrań mieliśmy do czynienia przy utracie gola, kiedy to fatalnie odpuścił Álvaro w kryciu. Niestety nasz kapitan był w tym spotkaniu najsłabszym elementem w defensywnej układance Guardioli i nie może tego zmienić nawet kilka ważnych odbiorów (łącznie osiem).
Abidal – 6 – Éric zaliczył poprawny występ. Nie było widać w jego grze nadmiernych wzlotów i upadków. Dobrze wyprowadzał futbolówkę do drugiej linii, momentami włączając się nawet do akcji ofensywnych. W porę jednak przypominał sobie o obowiązującej taktyce, po czym wracał szybko na swoje miejsce. Jak przystało na solidnego obrońcę, potrafił pozbawiać rywali piłki (siedem odbiorów), a sam nie ryzykował zanadto, by futbolówki nie tracić. W tym sezonie jednak już udowadniał, że może grać jeszcze lepiej.
Busquets – 6 – Grający ambitnie i momentami zadziornie, gospodarze z pewnością nie ułatwiali Sergiemu roboty. Być może z tego powodu jego gra była mniej efektywna niż zwykle, a na holowanie piłki spod bramki Valdésa do graczy ofensywnych też nie było na Cornellá-El Prat zbyt wiele miejsca. Oceniając grę Busquetsa, chyba można pokusić się o wniosek, że brakowało mu po prostu drugiego gracza zorientowanego defensywnie dla wsparcia pod presją. Co prawda uzbierał on aż 13 odbiorów, ale z drugiej strony niektóre z jego siedmiu strat wyraźnie tę tezę potwierdzały. Z Keity Pep skorzystać przez pewien czas mógł nie będzie, ale ustawienie Thiago na podobnej pozycji już zdawało egzamin. A jest przecież jeszcze Mascherano. Może trzeba pomyśleć o takim rozwiązaniu, przynajmniej na mecze z rywalami nastawiającymi się na zagęszczenie środka pola.
Xavi – 5 – Konsekwencją ciasnoty w strefie środkowej w niedzielnym meczu były niewielka swoboda poczynań i ilość miejsca, jakie miał w starciu z Espanyolem Xavi. Brak drugiego "ochroniarza" znacząco utrudnił mu ten mecz. Przy błyskawicznie i gęsto osaczających go rywalach, Creus nie miał możliwości pokazać swego najlepszego oblicza, choć widzieliśmy wszyscy, że się starał. Należy też pochwalić defensywę rywali, która czujnie wypatrywała prostopadłych zagrań pomocnika Barcelony i w większości przypadków tłumiła je po drodze – stąd też siedem strat rozgrywającego Dumy Katalonii. Słabszy dzień Xaviego to jednak nie jest jeszcze powód do wszczynania paniki.
Iniesta – 7 – Wyróżniająca się postać w ofensywie Barcelony. W jego grze nie brakowało pomysłu, a dodatkowo jako jedyny z ofensywnych graczy, nie dostarczał zbyt wielu piłek rywalom – tylko trzy straty. Po objęciu przez Dumę Katalonii prowadzenia grało mu się bardzo komfortowo - pokazywał wtedy wiele akcji zaczepnych i ciekawych dograń, których koledzy nie zdołali niestety zamienić na nic sensownego. Po ok. 65. minucie, w miarę dochodzenia gospodarzy do głosu w tym spotkaniu, było wyraźnie trudniej. Po tym mniej przekonującym fragmencie gry Iniesty w drugiej połowie, można pokusić się o refleksję, czy Guardiola nie wystawiał go w tym meczu trochę na siłę - tym bardziej, że podopieczni trenera Pochettino wcale nie oszczędzali rekonwalescenta. W ostatnim fragmencie meczu Andrés znalazł sobie szansę na rozstrzygnięcie losów meczu - niestety, tym razem się nie udało.
Fábregas – 7 – Strzelec jedynej bramki dla Barcelony występował w roli boiskowego obieżyświata, co rusz zmieniając swoją pozycję. Dobrze współpracował z kolegami, napędzając grę wzajemną, jednak zbyt często zdarzały mu się niedokładności, których zanotował aż 13. Niestety brakowało mu kreatywności w ofensywie, co dla wszystkich może być sporym zaskoczeniem. Brawa za świetną bramkę, w której pokazał, co znaczy pobierać nauki futbolowe w Anglii.
Alexis Sánchez – 3 – Najsłabszy zawodnik meczu. Fatalnie wszedł w spotkanie, a w kolejnych minutach tylko potwierdzał swoją dyspozycję. Kiedy trzeba było zagrać szybko, to przytrzymywał piłkę, a kiedy akcja wymagała precyzji, to śpieszył się z rozwiązaniami. Dodatkowo fatalnie zaprzepaszczał okazje, które sprawiali mu koledzy. Gdyby strzelił choć jedną bramkę w pierwszej połowie, to cały mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Miejmy nadzieję, że ten bardzo słaby występ zmotywuje go do poprawy swojej gry.
Messi – 4 – Jeden z najgorszych meczów Lionela od dobrych kilku miesięcy. Słaby w każdym elemencie. Nie umiał napędzić akcji, ani znaleźć się w dogodnej pozycji do gry wzajemnej. Jego próby gry indywidualnej zwykle kończyły się na obronie Espanyolu. Tym razem 14 strat nie da się usprawiedliwić ryzykiem podejmowanym przy organizowaniu akcji. Jedyne zagranie w jego stylu mogliśmy zaobserwować przy podaniu do Piqué w końcówce spotkania. Gdyby ta akcja zakończyła się golem, Messi znów byłby jednym z bohaterów. Tak się jednak nie stało. Od największych oczekuje się najwięcej, La Pulga Atómica była w tym meczu tylko pospolitą pchłą.
Rezerwowi:
Pedro – 5 – Sprawił lepsze wrażenie niż Alexis, ale jego wejście nie wpłynęło istotnie na jakość gry zespołu. Być może dlatego, że zbiegło się z przejęciem przez rywali inicjatywy w meczu. Cztery straty w zaledwie 20 minut nie pomogły natomiast drużynie odzyskać odpowiedni rytm gry.
Keita – bez oceny – Dziewięć minut bez historii.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarca.com
Komentarze (125)