Rewanż był formalnością: OSA - FCB 1:2

IceMan

12 stycznia 2012, 21:08

751 komentarzy

FC Barcelona wygrała rewanżowy mecz 1/8 finału Pucharu Króla z Osasuną Pampeluna. Pomimo słabego spotkania, Mistrzowie Świata, Europy i Hiszpanii (jak to pięknie brzmi prawda?) wygrali 2:1 i przypieczętowali awans do kolejnej rundy, gdzie czeka już Real.

Spotkanie rozpoczęło się od przewagi Barcelony, która szybko przejęła kontrolę w środku pola. Na pierwszą ładną akcję Barcelonistów czekaliśmy do piątej minuty, kiedy to błysnął Pedro. Rodriguez z dziecinną łatwością minął dwóch rywali, uderzył na bramkę rywali, jednak doskonałą interwencją popisał się Asier Riesgo. Jak się później okazało... była to jedyna dobra okazja do zdobycia gola przez podopiecznych Pepa Guardioli w pierwszej połowie. Prawdziwy ewenement. W 12. minucie z powodu urazu boisko musiał opuścić Fontás, który doznał kontuzji więzadeł. Kontuzjowanego defensora zmienił Eric Abidal, który po chwili brał czynny udział w groźnej akcji... Osasuny. Francuz został łatwo ograny na prawym skrzydle i tylko świetne interwencje Pique głową (tylko w tym słabszym klubie z Barcelony piłkarze bronią rękoma i dziwnym trafem nie widzą tego sędziowie) i później Pinto uchroniły Barçę przed stratą gola. Kolejne 20 minut było równe ciekawe, co obrady grupy osób w okrągłym cyrku zwanym przez niektórych sejmem. Fragment meczu mało ciekawy, ze wskazaniem na Osasunę, która miała znacznie mniejsze posiadanie piłki, co nie przekładało się na samo spotkanie.

W 39. minucie bramkę mógł zdobyć Pique, ale w całej sytuacji było za dużo przypadku, by to rzeczywiście wpadło. Nie strzelała Barcelona to strzeliła Osasuna. W 40 minucie po błędzie przed polem karnym do piłki dopadł Lekic i uderzeniem z dystansu pokonał Pinto. Strata bramki niczego Barcelonistów nie nauczyła i gdyby nie łut szczęścia, to pierwsza połowa mogłaby zakończyć się wyższym prowadzeniem gospodarzy. Na pierwsze 45 minut w wykonaniu Azulgrany spuśćmy więc zasłonę milczenia.

Nie wiem, co w przerwie swoim piłkarzom powiedział Mister, ale chyba poleciało kilka bluzgów, gdyż zaledwie po trzech minutach drugiej części gry było już 1:1 i jak się to mówi „po ptokach". Marzenia Pampeluny o cudzie legły w gruzach. Świetną akcję lewą flanką przeprowadził Adriano, wrzucił w pole karne, gdzie świetnie znalazł się Alexis, który trafił do siatki. Rozczarowali się wszyscy ci, którzy spodziewali się, że Barça pójdzie za ciosem. W ciągu kolejnych 20 minut jedynym godnym odnotowania faktem było... wejście na boisko Leo Messiego. Co ciekawe to właśnie Argentyńczyk w 72. minucie asystował przy bramce na 2:1 autorstwa Sergi Robero. Leo ładnie dograł na uwolnienie w pole karne, a młody pomocnik z zimną krwią bardzo pewnie pokonał Riesgo. W samej końcówce szansę na swojego gola miał jeszcze Messi, ale jego uderzenie z rzutu wolnego wybronił portero Osasuny.

Barcelona wygrała 2:1 i przypieczętowała awans do ćwierćfinału Copa del Rey w którym zmierzy się z Realem Madryt. Dzisiejszy mecz był... zresztą sami widzieliście, nawet pisać specjalnie pisać nie ma o czym. Pojedynek nudny jak Taniec z gwiazdami, ale i tak udało się wygrać. Strzeż się Madrycie, you're next.

Bramki: 1:0 Lekic 41' (klik!), 1:1 Alexis 48' (klik!),1:2 Sergi Robero 72' (klik!)

Osasuna: Asier Riesgo, Marc Bertrán, Miguel Flaño, Lolo, Satrústegui (77' Hermosa), Cejudo (79' Sergio Postigo), Puñal, Raoul Loe, Calleja, Roberto Torres (Raúl García) i Lekic.

FC Barcelona: Pinto; Montoya, Piqué, Fontàs, Adriano; Mascherano, Thiago, Sergi Roberto; Pedro (69' Busquets), Alexis (58' Messi) i Cuenca.

Statystyki:

Bramki: 1-2

Strzały: 9-4

Rzuty rożne: 1-5

Faule: 16-8

Żółte kartki: 1-0

Posiadanie piłki 31-69

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (751)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze