Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Busi 7, a Messi 9.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Challenger, Ściah, Blazeq.
Valdés – 8 – Jak powszechnie wiadomo nasz zespół ma w tym sezonie kłopoty w spotkaniach wyjazdowych i strach pisać co by było, gdyby to Málaga otworzyła wynik spotkania. Na szczęście Víctor był w tym meczu mężem opatrznościowym Barcelony. Jego trzy kapitalne interwencje uchroniły zespół przed ewentualnymi problemami, które wiązałyby się odrabianiem strat. Wielka szkoda, że jego koledzy z obrony pozwolili Rondónowi dopaść do dobrze odbitej przez Víctora piłki. Nasz golkiper bez wątpienia zasłużył bowiem na to, by w tym meczu zachować czyste konto.
Alves – 6 – Zajęło mu chwilę wejście w mecz, ale zdobywana przewaga Barcelony w meczu, stopniowo nadawała lekkości i dynamiki grze Alvesa. Nieźle podłączał się pod akcje zaczepne, w przekroju całego spotkania miał kilka indywidualnych błysków. Niestety, jego ostatnie podanie w tym meczu nie istniało. Podobno zostało w Barcelonie. Piłki posyłane przez Daniego w pole karne lub jego okolice zamiast paniki w szeregach obronnych rywali, wywoływały tylko frustrację jego kolegów. Pokaźną liczbę 11 przechwytów można zaliczyć do pozytywów, ale wszechobecny Eliseu sprawił mu trochę kłopotów. No i te straty – tym razem licznik skończył się na 10. Brazylijczyk ewidentnie nie zachwyca w ostatnich tygodniach, ale drużynie raczej to nie przeszkadza. Czyżby oszczędzał wszystko, co w jego grze spektakularne na Wielkie Derby? Oby!
Mascherano – 6 – Nierówny występ względem tego, co Argentyńczyk prezentował na tej pozycji jeszcze kilka tygodni temu. Bez wątpienia umiejętne powstrzymanie Van Nistelrooya na koniec pierwszej połowy, efektowne „łyknięcie” zwodem dwóch rywali po przerwie i wspaniałe wślizgi, do których zdążył już przyzwyczaić całą Hiszpanię – były dużymi plusami występu Javiera. Z drugiej strony, schodzący do środka Eliseu i Isco sprawiali mu kłopoty i nie zawsze nadążał za nimi w porę. Ponadto nie zachował koncentracji w końcówce, przez co osamotniony Rondón mógł „zebrać” piłkę i zrobić z nią wszystko, na co tylko miał ochotę. Przynajmniej była to bramka rzadko spotykanej urody, a Mascherano summa summarum uczynił dla drużyny więcej dobrego niż złego.
Piqué – 7 – Gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie statystyki pomeczowe, to występowi Gerarda można by tylko przyklasnąć. Osiem odbiorów, tylko jedna strata, czysta gra i dokładne wyprowadzanie piłki. Niestety, Katalończykowi zdarzyły się dwa poważne błędy, z których jeden skończył się golem, a drugi zdecydowanie mógł. W pierwszej sytuacji jego niedokładne wybicie trafiło wprost pod nogi rywala, co zapoczątkowało akcję bramkową. Drugie zastrzeżenie to fatalne krycie Fernándeza przy dośrodkowaniu Rondóna. Piqué kompletnie nie kontrolował pozycji napastnika rywali i powinien podziękować mu, że ten fatalnie spudłował w niemal stuprocentowej sytuacji. W środę nasz podstawowy obrońca powinien być bardziej skoncentrowany, bo często jest tak, że cała ciężka praca idzie na marne przez jeden, głupi błąd.
Abidal – 7 – Éric nie wybił się ponad ogólny poziom defensywy Barcelony. Co prawda w większości przypadków zwycięsko wychodził z trudnych sytuacji, notując dziewięć odbiorów, a w ofensywie zanotował nawet jedno otwierające podania, lecz i jemu zdarzyły się dostrzegalne niedociągnięcia. W pierwszej połowie raz niedokładnie pokrył Van Nistelrooya co pozwoliło mu oddać strzał. Na szczęście niecelny. Natomiast w drugiej części meczu stał się jednym z winowajców utraty bramki, spóźniając się z asekuracją dobrze interweniującego Valdésa. Mimo wszystko nie były to błędy z gatunku tych niewybaczalnych, więc występ Erica można uznać za pozytywny.
Busquets – 7 – Leszek Orłowski zachwycał się postawą Busquetsa jakby widział go pierwszy raz na boisku, ale w naszym odczuciu Sergio nie zaprezentował w tym meczu niczego ponad swoją standardową, solidną dyspozycję. Z typową dla siebie lekkością udzielał się po obu stronach boiska i pomyślnie asekurował kolegów. W defensywie miał spore wsparcie od wychodzących wysoko obrońców, co ma pewne odzwierciedlenie w statystyce 4 odbiorów. Pomocnicy Malagi generalnie nie postawili tego dnia twardych warunków, wobec czego Busi chętniej niż zwykle szukał zagrań do napastników. Generalnie zaliczyć to trzeba na plus, ale pochodną były też 2-3 niepotrzebnie stracone piłki. Udanie wywiązał się ze swych obowiązków i trzeba dodać, że niektóre z interwencji na gospodarzach przychodziły Busiemu z taką łatwością, iż wśród kibiców na trybunach rosło tylko rozczarowanie zmieszane z irytacją.
Thiago – 7 – Od pierwszych minut (spalony Alexisa) szukał wychodzących napastników i kilkoma zagraniami na pewno ucieszył Pepa Guardiolę. Zdarzały mu się niepotrzebne straty, ale gorliwie starał się je odrabiać w odbiorze. Dwoma strzałami zza pola karnego próbował zaskoczyć Caballero i jeden z nich przyniósł bramkę Alexisa. Z piłką przy jego nodze, akcje Barcelony nabierały szybkości i elementu zaskoczenia. Thiago nigdy nie będzie Xavim, ale z pewnością rozegrał bardzo poprawne zawody i świetnie uzupełniał się z partnerami, co pozwala wierzyć, że i jego nazwisko nabierze w przyszłości takiego mistycznego wydźwięku. Pełnoprawny członek tej drużyny!
Iniesta – 7 – Wyróżniająca się postać formacji pomocy i całej barcelońskiej ofensywy. Na różne sposoby uprzykrzał życie obronie Málagi, czego efekty momentalnie widzieliśmy pod bramką Caballero. Pod nieobecność Xaviego dowodził ofensywnymi poczynaniami kolegów, często zmieniając tempo gry zespołu lub ruszając na kilku rywali z piłką. Co prawda nie wszystkie jego pomysły na akcje ofensywne należałoby nazwać przemyślanymi i obiecującymi, ale i tak można by skleić z tego występu całkiem zgrabny kilkuminutowy teledysk.
Adriano – 7 – Guardiola sprawił wszystkim sporą niespodziankę, próbując z Brazylijczykiem tego samego, co wcześniej z Alvesem i Maxwellem, czyli wystawiając go w ataku. Aktywność Adriano, jego dynamika, panowanie nad piłką i celne dośrodkowania chyba przydały się drużynie bardziej, niż gdyby Brazylijczyk wystąpił na La Rosaleda w obronie. Choć średnio tracił piłkę co 10 minut, mniej angażował się w pressing i pozostawał czasem poza akcjami szybszych kolegów, to dwoma wspaniałymi centrami w pole karne dał drużynie dwie bramki i należą mu się za to słowa pochwały. Asystę do Messiego można zresztą nazwać majstersztykiem i w zwolnionym tempie pokazywać juniorom na treningach. Adriano nie zagrał meczu doskonałego, ale jeśli Pep w kontekście kontuzji Villi i Afellaya szukał alternatywy na lewe skrzydło – można stwierdzić, że ją znalazł.
Messi – 9 (ZM*) – Bezsprzecznie najlepszy gracz meczu. Strzelec hat-tricka oraz najjaśniejsza postać drużyny jeśli chodzi o kreowanie gry. Leo wziął na siebie niemal cały ciężar gry w ofensywie, posyłając otwierające podania, wspaniale napędzając grę oraz prezentując niemal perfekcyjne wykończenie. Dodatkowo zagrał na nosie krytykom twierdzącym, że nie jest graczem kompletnym. Bramka zdobyta głową i świetny strzał z rzutu wolnego, gdzie centymetry dzieliły Argentyńczyka od uśmiechu, pokazały, jak wielki potencjał posiada nasz crack. Cieszmy się, że możemy go oglądać. Choćby w telewizji.
Alexis Sánchez – 7 – Jego występ był wypełniony aktywną grą dla drużyny, mnóstwem biegania i nieustannym szukaniem swoich szans na gola. Tuż po rozpoczęciu spotkania jedna z nich ulotniła się, gdy po piłce od Thiago wystrzeliła w górę chorągiewka liniowego, ale dobitka strzału kolegi tuż po przerwie zakończyła się sukcesem. Ostrożnie obchodził się z piłką (tylko cztery straty) i gdy miał okazję, to wspierał kolegów z defensywy. Widać, że Alexis coraz lepiej czuje się w teamie Pepa. Dobry, solidny występ napastnika zakończony zdobytą bramką. Tak powinno być!
Rezerwowi:
Jonathan dos Santos – 6 – Wpuszczony w celu wzmocnienia środka pola, nieźle wywiązał się ze swoich zadań. Starał się również kreować grę, ale widać było, że Pep nakazał mu spokój i rozwagę. Dobra zmiana.
Pedro – 5 – Blisko 20 minut gry, a w statystykach praktycznie same zera. Co gorsza, niewiele też zapisało się w naszej pamięci, a ponowne odtworzenie spotkania w celu prześledzenia poczynań Pedrito wcale sprawy nie rozjaśniło. Kilka udanych zagrań tym razem nie wystarcza na ocenę wyższą niż wyjściowa.
Cuenca – 5 - Z racji uspokojenia sposobu gry nie miał zbyt wielu okazji do zaistnienia. Próbował akcji indywidualnych, ale nie potrafił odnaleźć się na boisku. Trudno znaleźć sprawiedliwie odzwierciedlającą jego postawę ocenę, ale wyjściowa wydaje się najwłaściwsza.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarca.com
Komentarze (56)