Przed Barceloną kolejny wyjazd – tym razem naprawdę na gorący teren, do Valencii na Mestalla. Po weekendowej wpadce w spotkaniu ligowym piłkarze muszą wyrzucić ze swojej głowy negatywne myśli i wziąć się w garść, gdyż w obliczu obecnej sytuacji awans do finału Pucharu Króla nabrał powagi.
Po zeszłotygodniowym wyeliminowaniu w ćwierćfinale Pucharu Króla Realu Madryt, przed Barceloną został już tylko jeden rywal na drodze do upragnionego finału. Będzie nim Valencia, która w tym sezonie pokazała już, że klękać przed podopiecznymi Guardioli nie zamierza. Spodziewać należy się więc zaciętej rywalizacji. Zarówno dla Barcelony, jaki dla gospodarzy dzisiejszego starcia liczy się triumf w tych rozgrywkach.
Droga jednych i drugich do półfinału obfitowała w jedną poważną przeszkodę – w przypadku Valencii była to Sevilla, zaś jeśli chodzi o Barcelonę – Real Madryt. Po kolei… Pierwszym rywalem Valencii w trwających rozgrywkach Pucharu Króla był Cádiz – po bezbramkowym remisie w pierwszym meczu, w rewanżu na Mestalla Nietoperze wygrały 4:0 pieczętując swój awans do ćwierćfinału. Na tym samym etapie rozgrywek Barcelonie przyszło się z zmierzyć L'Hospitalet – podobnie, jak w przypadku Valencii, Barça męczyła się w pierwszym meczu, gdzie wygrała 1:0 po golu Iniesty. Rewanż był już jednak tylko formalnością – Katalończycy rozgromili trzecioligowca 9:0.
Na etapie 1/8 finału zdecydowanie cięższe zadanie czekało na zespół z Walencji, który zagrał w szlagierze z Sevillą. Pierwszy mecz na swoim stadionie wygrała Valencia – 1:0 i choć przegrała na wyjeździe 2:1, to różnica goli strzelonych na boisku rywala przesądziła o awansie Los Ches. A Barça grała z Osasuną. Katalończycy już w pierwszym meczu, wygranym 4:0, niemalże przesądzili o losach awansu. W wyjazdowym rewanżu drużyna Guardioli postawiła kropkę nad 'i' wygrywając 2:1.
Ostatnim przystankiem przed bezpośrednią rywalizacją w walce o finale był dla Valencii pojedynek z lokalnym rywalem Levante, które nie dotrzymało kroku swojemu przeciwnikowi z zza miedzy ulegając mu w dwumeczu 7:1 (4:1; 3:0). Duma Katalonii natomiast miała rywała znacznie trudniejszego - była zmuszona stoczyć Świętą Wojnę. Po pierwszym meczu Realem Madryt bliżej awansu była Barcelona, gdyż wywiozła z Bernabeu korzystny wynik (2:1). W rewanżu to również podpieczni Guardioli wyszli na dwubramkowe prowadzenie, jednak ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, który przesądził o awansie grantowo-bordowych.
Mecze Valencii w Pucharze Króla:
Cádiz 0 - 0 Valencia
Valencia 4 - 0 Cádiz
Valencia 1 - 0 Sevilla
Sevilla 2 - 1 Valencia
Valencia 4 - 1 Levante
Levante 0 - 3 Valencia
Mecze Barcelony w Pucharze Króla:
L'Hospitalet 0 - 1 Barcelona
Barcelona 9 – 0 L'Hospitalet
Barcelona 4 – 0 Osasuna
Osasuna 1 - 2 Barcelona
Real Madryt 1 – 2 Barcelona
Barcelona 2 – 2 Real Madryt
Barcelona i Valencia na etapie półfinałów Copa del Rey grały ze sobą pięciokrotnie. Na tą chwilę bilans nieznacznie lepszy ma Barça, która na pięć okazji trzykrotnie meldowała się w finale. Co ciekawe po każdym pokonaniu Valencii w półfinale, później Barcelona wygrywała trofeum. Działa to jednak także w drugą stronę – dwukrotne wyeliminowanie Dumy Katalonii w półfinale dało Valencii dwa krajowe puchary - ten ostatni w roku 2008. Wtedy zespół prowadzony przez Franka Rijkaarda zremisował pierwszy mecz na Camp Nou 1:1, a w rewanżu na Mestalla przegrał 3:2.
Ciężka sytuacja w tabeli może wyzwolić w ekipie Mistrza Hiszpanii dodatkową motywację, wszak końcowy triumf w lidze nie zależy już tylko od nich. Na to z pewnością liczą kibice, zwłaszcza w obliczu spotkania wyjazdowego, które również w krajowym pucharze nie idą Barcelonie najlepiej, choć prawdą jest, że wygrała każde nich (wymęczone zwycięstwa z L’Hospitalet (1:0) i Osasuną (2:1) oraz Realem Madryt (2:1). Pozostaje mieć nadzieje i głęboko wierzyć, że Barça odwróci nieszczęśliwą kartę, a tym samym meczem na Mestalla wreszcie zakończy kompleks spotkań wyjazdowych i zapewni sobie korzystną zaliczkę przed rewanżem i tym samym już dziś wieczorem będzie bliżej gry w finale.
Komentarze (127)