Już o 22.00 na Camp Nou Barcelona zmierzy się z Realem Sociedad. Stawką będą oczywiście trzy punkty, ale dla podopiecznych Pepa Guardioli owe trzy punktu są synonimem nadziei. Nadziei na obronę tytułu mistrza Hiszpanii.
Problem motywacji był już poruszany wielokrotnie. Dyskusja na temat tego, co jeszcze może mobilizować zawodników, którzy mają na koncie już wszystkie możliwe do zdobycia tytuły, toczona była praktycznie przed rozpoczęciem każdego z ostatnich sezonów. Temat ten powraca przed spotkaniami takimi jak to dzisiejsze. Rywal ze środka tabeli, teoretycznie znacznie słabszy i pozornie niegroźny. Rosnąca strata do Realu Madryt wskazuje jednak na to, że stracić punkty można wszędzie. Zapoznanie się z wynikami, jakie Real Sociedad osiągnął w ostatnich kolejkach ligowych, nikogo uspokoić nie powinno.
Baskowie nie przegrali od listopada
Podopieczni Philippe Montaniera bardzo nieudanie rozpoczęli sezon. Dokładnie 6 listopada Real Sociedad przegrał wysoko z Rayo Vallecano (4:0) i z ośmioma punktami na koncie zajmował ostatnią pozycję w ligowej tabeli. To był jednak koniec fatalnej passy baskijskiej drużyny i jednocześnie początek imponującej serii ośmiu meczów bez porażki. Te znakomite wyniki pozwoliły awansować na 12. pozycję w tabeli i znacząco oddalić się od strefy spadkowej. Po drodze Baskowie pokonali między innymi Valencię (1:0) i Málagę (3:2), urwali punkty Villarrealowi (1:1) i rozgromili Sporting (5:1). W takiej sytuacji, jeżeli Barcelona nadal myśli o zdobyciu tytułu, musi tę świetną passę Realu Sociedad przerwać już dziś na Camp Nou.
Nie będzie to na pewno łatwe zadanie. Pamiętajmy, co jest największą siłą baskijskich zespołów i jednocześnie chyba jedyną słabością ekipy Pepa Guardioli. Mowa oczywiście o sile fizycznej, której niedobory są nader dobrze dostrzegalne w Barcelonie, a na której nadmiar może narzekać Philippe Montanier. Silni, mierzący około 190 cm stoperzy, czy dobrze zbudowany, utalentowany snajper, Imanol Agirretxe, to największe atuty ekipy z San Sebastián. Jeżeli tylko gospodarze zbagatelizują zagrożenie płynące z ich strony, to może się to bardzo źle skończyć. Zwłaszcza wtedy, gdy sędzia pozwoli na dość ostrą, męską grę, w której podopieczni Pepa Guardioli nie czują się najlepiej.
Historia wskazuje na Barcelonę
Jeżeli jednak chcemy poszukać pozytywnych sygnałów przed meczem z Baskami, poza oczywistą różnicą w poziomie sportowym pomiędzy zawodnikami obu drużyn, to historia ostatnich pojedynków z Realem Sociedad na Camp Nou nam w tym pomoże. Trzeba się cofnąć aż do roku 1995, aby trafić na pojedynek zakończony stratą punktów przez gospodarzy. Dokładnie 9 sierpnia zawodnicy Cruyffa tylko zremisowali z baskijską drużyną 1:1, a jedyną bramkę dla Barcelony zdobył Christo Stoiczkow. W meczu tym wystąpił także obecny menadżer Dumy Katalonii, Pep Guardiola.
Kolejne pojedynki to zwycięstwa Barcelony, często bardzo wysokie. Ostatnie miało miejsce 12 grudnia 2010 roku, kiedy to dzięki dwóm golom Leo Messiego oraz trafieniom Villi, Iniesty i Bojana, gospodarze pokonali gości z Baskonii 5:0. Historia wyraźnie wskazuje zatem faworyta w Barcelonie i nie zmienią tego nawet liczne kontuzje i zniżka formy genialnego Argentyńczyka.
Ostatnie pojedynki z Realem Sociedad na Camp Nou:
12.12.2010: FC Barcelona 5:0 Real Sociedad (liga)
09.12.2006: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
30.10.2005: FC Barcelona 5:0 Real Sociedad (liga)
16.01.2005: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
21.03.2004: FC Barcelona 1:0 Real Sociedad (liga)
27.04.2003: FC Barcelona 2:1 Real Sociedad (liga)
06.02.2002: FC Barcelona 2:0 Real Sociedad (liga)
25.02.2001: FC Barcelona 3:0 Real Sociedad (liga)
05.01.2000: FC Barcelona 3:1 Real Sociedad (liga)
Wygrać i zapomnieć
To na pewno jest jeden z tych pojedynków, który w przypadku zwycięstwa Barcelony momentalnie odejdzie w zapomnienie, natomiast jeśli Baskowie zdołają zdobyć choćby punkt, to będzie on rozpamiętywany przynajmniej przez kilka najbliższych tygodni. Wszystko w nogach podopiecznych Pepa Guardioli i miejmy nadzieję, że jednak będziemy świadkami zwycięstwa Dumy Katalonii, o którym zapomnimy równie szybko, jak Barcelona odzyska formę i odrobi stratę do Realu Madryt. Brzmi to nazbyt optymistycznie? Być może, ale czy ci bohaterowie kilku ostatnich sezonów nie zasłużyli na to, by wierzyć w nich do końca? Moim zdaniem zasłużyli i do póki będą matematyczne szanse na zdobycie tytułu, powinniśmy ściskać kciuki z całych sił. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Komentarze (266)