Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Masche 7, a Messi 7.2(5)". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.
Oceniający: Blazeq, Szumi.
Pinto – 7 – Po poważnym błędzie w pierwszym pojedynku na Mestalla, rezerwowy golkiper Barcelony znacznie się poprawił. Nie ryzykował praktycznie wcale, zawsze wybierając rozwiązania bezpieczne, ale również korzystne dla zespołu. Jego gra nogami tym razem mogła się podobać. Co najważniejsze, zachował zimną krew, widząc nadbiegającego w jego stronę Albę i pewnie interweniował przy strzale głową Aduriza. Tego chyba wszyscy oczekiwali – naprawdę solidnego meczu, zakończonego z czystym kontem.
Puyol – 7 – Zacząć trzeba od stwierdzenia, że Puyol jest w bardzo dobrej formie. Świetnie czyta grę, pewnie interweniuje i uwidacznia się w ofensywie. W środę znów pokazał kilka efektownych odbiorów (łącznie osiem) i wygrał sporo pojedynków z obrońcami, grając przy tym czysto. Nie obyło się jednak bez kilku dostrzegalnych pomyłek w drugiej połowie spotkania. Zmusił dwa razy Mascherano do szybkich interwencji na jego pozycji, po tym jak sam nazbyt szybko wyszedł do ustawionego dalej od pola karnego Barcelony rywala. Były także momenty, że Carlesowi odrobinę brakowało szybkości, co zważywszy na wiek dziwić nie może. Na naprawdę mocną „siódemkę” Puyol jednak zasłużył.
Piqué – 7 – Oczywiście należy zauważyć, że Gerard dał się ograć Adurizowi w końcówce spotkania, a wcześniej potrafił się trochę zgubić w kryciu. Po części to właśnie jego momenty zapomnienia kreowały okazje rywalom. Konsekwencji w postaci bramki dla Valencii jednak nie było, a błędy Piqué odpokutował wyjaśniając kilka sytuacji oraz włączając się w akcje ofensywne zespołu, czasem nawet w pojedynkę je inicjując. Mecz zakończył z sześcioma odbiorami i bez choćby jednego faulu. Udany występ.
Mascherano – 7 – Chyba najbardziej zapracowany człowiek formacji defensywnej. Kiedy tylko był w stanie, to łatał dziury w obronie. A te się pojawiały dość często i gdyby nie Argentyńczyk, to goście z pewnością by je w końcu wykorzystali. Zgromadził aż 11 odbiorów, nie tracąc przy tym często piłki i tylko raz przekraczając przepisy. Podobnie jak jego partnerzy, czasem tracił orientację przy szybkich akcjach oskrzydlających Valencii, ale na szczęście drużyna na tym nie ucierpiała. Silny punkt zespołu.
Abidal – 6 – Francuz dość chwiejnym krokiem wszedł w mecz, notując stratę na rzecz Feghouliego. Później jeszcze drobne potknięcia mu się zdarzały, przez co uzbierał aż dziewięć strat. W pamięć musiały jednak zapaść również szybkie powroty, po których Éric zanotował część ze swoich dziewięciu odbiorów. Jeśli natomiast chodzi o ofensywę, to tym razem pozytywów było mniej. Co prawda jego szybkie wyjścia z piłką przynajmniej dwa razy uruchomiły groźne kontrataki, ale już pod bramką rywali Francuz długo nie gościł. Brakowało zarówno dokładnych dośrodkowań, jak i wejść w pole karne w pełnym biegu. Solidny mecz w wykonaniu Abidala.
Thiago – 7 – O tym występie młodego pomocnika można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że był on równy. Brazylijczyk przeplatał genialne podania i przerzuty z wręcz głupimi stratami, po których rywale ruszali do kontrataków. Raz zachwycaliśmy się efektownymi dryblingami, by chwile później obserwować niecelne podanie. Cóż z tego, że te pomyłki Thiago były tylko cztery, skoro aż trzy z nich to jednocześnie początki akcji rywali. Trzeba jednak przyznać, że młodzian swoje odpracował w defensywie. Jego próby odebrania piłki kończyły się różnie – pięć razy skutecznie pozbawiał rywali futbolówki, ale również pięciokrotnie przekraczał przepisy. Nic zatem dziwnego, że w końcu doczekał się żółtej kartki. Kiedy jednak ostatecznie zestawimy jego występ z grą Xaviego czy Cesca, to dojdziemy do wniosku, że Brazylijczyk zagrał naprawdę dobrze, a zabrakło jedynie bramki lub asysty.
Xavi – 6 – Bardzo byśmy chcieli odtrąbić powrót wielkiego Creusa, ale ten nie dał nam wystarczająco dużo powodów, by na tak mocne słowa się zdobyć. Jak zwykle szukał gry i dość odważnie wchodził też w szeregi obronne rywali, ale o dziwo częściej efektem były tylko przechwyty rywali. Nie zagrał ani jednej otwierającej drogę do bramki piłki, a uzbierał aż siedem straty. Całe szczęście, że jeden z jego trzech strzałów na bramkę wylądował w siatce, bo mecz był naprawdę trudny i to trafienie uspokoiło grę. Oprócz gola chciałoby się poszukać pozytywów w grze defensywnej, ale tam znajdziemy raptem dwa odbiory. Przeciętny występ okraszony ładną bramką – 10. w tym sezonie.
Fàbregas – 8 (ZM*) – Znów okazał się kluczowy, choć ponownie wcale nie zagrał meczu wybitnego. W jego grze brakowało polotu, który w pierwszej części sezonu był obecny w niemal każdym zagraniu Katalończyka. Nie będziemy jednak się specjalnie rozwodzić nad tym, ale skupimy się na konkretach. A te są bardzo mocne – ważna bramka i ładna asysta. Był zdecydowanie bardziej zaangażowany w grę obronną niż Xavi (cztery odbiory), ale nie przeszkodziło mu to w kreowaniu gry. Łatwo w takiej sytuacji wybaczyć tych sześć strat. Zaraz po Lionelu, najbardziej niebezpieczny zawodnik na boisku. A co najważniejsze – skuteczny.
Cuenca – 6 – Bardzo oszczędny pokaz, ale na pewno nie budzący w nas niepokoju. Isaac skupił się bowiem przede wszystkim na grze dla drużyny, co było widać zarówno przy pressingu, jak i podczas rozgrywania piłki. Często szukał partnerów, a w 53. minucie w sposób wręcz fantastyczny obsłużył Messiego. Sam mógł również zdobyć bramkę, ale dobijając strzał Lionela, nie zachował zimnej krwi. Waleczność i zaangażowanie to jednak trochę za mało, by mówić o występie bardzo dobrym.
Messi – 7 – Czasami można było odnieść wrażenie, że Leo jest w tej drużynie środkowym pomocnikiem, szybkim napastnikiem i snajperem jednocześnie. Wszędzie było go pełno, a jego przebieżki w środku pola sprawiały sporo problemów rywalom. Niestety zaangażowanie Argentyńczyka w kreowanie gry miało też swoje skutki uboczne – aż 15 strat to wynik po prostu zły. Jeśli jednak przy tym zalicza taką asystę, jak ta przy bramce Cesca, to można na tę statystykę spojrzeć bardziej przychylnym okiem. Zanotował co prawda tylko dwa odbioru, ale w obu przypadkach jednocześnie rozpoczął groźne akcje. Kiedy tylko poprawi skuteczność, to znów będzie go można obwoływać zawodnikiem meczu – okazji stwarza sobie bowiem sporo sam, a i koledzy drugie tyle Lionelowi prezentują. Czekamy na dalszą poprawę.
Alexis Sánchez – 6 – Chilijczyk na pewno nie zachwycił. Oczywiście – jak zwykle był pracowity, aktywny w destrukcji (cztery odbiory) i pokazywał się do gry. Te pozytywy zaczynają jednak odrobinę blednąć przy aż 12 stratach. Liczba niewiele mniejsza niż w przypadku Messiego, a jak dalece uboższy wkład w grę ofensywną zespołu! „Szóstka” i to chyba trochę naciągana.
Rezerwowi:
Alves, Iniesta, Tello – bez oceny – Całe 12 minut w sumie spędzili na boisku. W tak krótkim czasie trudno było wnieść cokolwiek do gry. Daniemu siedem minut jednak wystarczyło, by zarobić żółtą kartkę. „Wyceniać” nie będziemy żadnego ze zmienników.
*Zawodnik Meczu wg redakcji FCBarca.com
Komentarze (58)