Król Messi I tworzy historię

IceMan

20 marca 2012, 20:12

1124 komentarze

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

5:3

Herb FC Barcelona

Granada CF

GRA

Walcząca o utrzymanie Granada napędziła stracha FC Barcelonie, która ostatecznie pokonała tegorocznego beniaminka 5:3. Absolutnym bohaterem dzisiejszego spektaklu był Leo Messi, najlepszy strzelec w historii Klubu. Czyż to nie brzmi pięknie? Dzisiejszy hat-trick La Pulgi sprawił, iż Argentyńczyk zostawił w tyle legendarnego Cesara.

Na murawę piłkarze Blaugrany wybiegli w koszulkach z wyrazami wsparcia dla Fabrice'a Muamby, natomiast gracze Granady wyszli w trykotach z dedykacją dla Érica Abidala. Wtorkowe spotkanie dla piłkarzy Pepa Guardioli rozpoczęło się doskonale. Katalończycy już w 4. minucie otworzyli wynik za sprawą Xaviego Hernándeza. Kapitalnie z lewego skrzydła na głowę Messiego dośrodkował Cuenca, ten odegrał piłkę do Xaviego, który bez namysłu uderzył z woleja i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka minut później z bardzo dobrej strony pokazał się Alexis, który wypatrzył wolnego Messiego, doskonale mu podał na linię pola karnego, Leo uderzył bez zastanowienia, ale ze strzałem Argentyńczyka najmniejszych kłopotów nie miał Julio César. W 17. minucie po raz drugi błysnął Cuenca, a błysk młodego skrzydłowego w pierwszej połowie oznaczał jedno - bramkę.  Isaac ośmieszył dwójkę defensorów Granady, wrzucił piłkę w pole karne, gdzie czekał Leo Messi, który uderzył z pierwszej piłki po długim rogu i było 2:0. Trafienie La Pulgi oznaczało wyrównanie historycznego rekordu Cesara, ale to nie był koniec show gwiazdora Dumy Katalonii.

W 26. minucie w polu karnym Granady faulowany był Alexis Sánchez, ale zgodnie z tegoroczną tradycją ani sędzia główny, ani liniowy niczego nie widział. Kilka chwil później Teixeira Vitienes odgwizdał pozycję spaloną najpierw Messiemu, a później Cuence. Oczywiście, ani w jednej, ani w drugiej sytuacji o spalonym nie było mowy, a więc sędziowski kabaret trwał w najlepsze. Na Camp Nou strasznie wiało, zwłaszcza nudą dlatego do końca pierwszej części gry nic ciekawego się już nie wydarzyło.

Nic nie wskazywało na to, iż w drugiej połowie piłkarze Granady będą w stanie zagrozić drużynie Mistrza Hiszpanii, tym bardziej, iż w 51. minucie znów było groźnie pod bramką Julio Césara. Najlepszy w pierwszych trzech kwadransach Cuenca fantastycznie zagrał do będącego w okolicy pola karnego Messiego, jednak ten zamiast strzelać wdał się w drybling i stracił piłkę. Kilkadziesiąt sekund później znów znakomicie pokazał się Cuenca, dokładnie podał do niekrytego Leo, ale ten skiksował będąc w doskonałe sytuacji. W 54. minucie dość niespodziewanie kontaktowego gola zdobyli przyjezdni. Z rzutu wolnego dośrodkował Martins, pojedynek główkowy z Piqué wygrał Diego Mainz i ładnym strzałem głową pokonał Víctora Valdésa. Do błędów w kryciu Gerarda w tym sezonie zdążyliśmy się już niestety przyzwyczaić.  Defensor Blaugrany mógł się zrehabilitować pięć minut później, jednak jego strzał głową wybronił portero gości. Chwilę później Camp Nou zamarło. Idiotyczne zachowanie Daniego Alvesa oznaczało jak najbardziej zasłużony rzut karny dla Granady, który pewnie wykorzystał Sigueira. Przegrany pojedynek biegowy Brazylijczyka z Danim Benítezem można jeszcze zrozumieć, jednak, to co się później stało w polu karnym Valdésa woła o pomstę do nieba.

W 64. minucie na bramkę beniaminka uderzał Thiago, jednak jego torpeda zamiast do bramki trafiła w bandy reklamowe. W odpowiedzi znów zaatakowali przyjezdni. Groźnie na prawej flance pokazał się Ikechukwu Uche, potężnie uderzył z szesnastu metrów... na nasze szczęście niecelnie. O grze defensywnej Alvesa dobrego słowa dziś napisać nie można, jednak w ofensywie Brazylijczyk spisywał się fantastycznie. W 67. minucie reprezentant Canarinhos cudownie dograł do Leo Messiego, który w sytuacji sam na sam zagrał tak, jak zdążył nas do tego przyzwyczaić. Efektownym lobem pokonał bramkarza przyjezdnych i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Zdobył również swojego 233 gola w karierze w Barcelonie zostając najlepszym strzelcem w historii Klubu. Jak pokazały powtórki, La Pulga mógł być na minimalnym spalonym.

W 72. minucie na boisku pojawił się Tello i zgodnie z tradycją nie zawiódł. Tym razem 20-letni skrzydłowy potrzebował 9 minut by wpisać się na listę strzelców. Iniesta efektownie zagrał do wbiegającego w pole karne Messiego, ten potężnie kropnął z ostrego kąta, wybronił Julio César, jednak wobec świetnej dobitki Cristiana był bezradny.

Na kilka chwil przed końcem meczu hat-tricka skompletował Messi. Ponownie przepiękną asystą popisał się Alves, Leo ograł bramkarza i umieścił piłkę w siatce. Wszyscy zgromadzeni w Świątyni Futbolu skandowali nazwisko małego ciałem, wielkiego duchem argentyńskiego gwiazdora, na trybunach można było dostrzec nawet transparent z dedykacją dla geniusza z Rosario: „Nie wierzyłem w boga, dopóki Cię nie poznałem", napisał jeden z Culés. To trafienie oznaczało również objęcie pozycji lidera w klasyfikacji najlepszych strzelców La Liga. Kiedy wydawało się, że to koniec emocji, kontrę przeprowadzili przyjezdni. Rzut karny za zagranie ręką w polu karnym Daniego Alvesa podyktował Vitienes (szkoda, że nie sędziował tydzień temu w Sewilli, może i tam dostrzegłby dwie ewidentne ręki graczy pewnego klubu ze stolicy), a po raz drugi dzisiejszego wieczora skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się być Sigueira. Przy okazji Dani ujrzał drugi żółty kartonik i został odesłany do szatni. Po trzech minutach doliczonego czasu gry, arbiter dzisiejszego pojedynku zagwizdał po raz ostatni kończąc spotkanie.

Jak pokrótce podsumować dzisiejsze starcie? Messi, Messi, Messi... powoli zaczyna brakować słów by opisać tego 24-latka. Ósmy cud świata mieszka na co dzień w Barcelonie i zachwyca wszystkich mieszkańców ziemi biegając po murawie z numerem 10 na bordowo-granatowej zbroi. Bądźmy dumni, że dostąpiliśmy zaszczytu życia w latach najlepszego piłkarza w historii najwspanialszego klubu na świecie. Czekamy na jutrzejszą odpowiedź Madrytu. Visca el Barça, Visca Messi!

PS. Czy podczas trenerskiej kariery Pepa Guardiola, była prędzej jakaś drużyna, która na Camp Nou zdołała strzelić Barcelonie 3 gole? Ja sobie nie przypominam.

Bramki: 1:0 Xavi 4', Messi 2:0 17', Mainz 2:1 55', Siquiera 2:2 61' (k.), 3:2 Messi 70', 4:2 Tello 81', 5:2 Messi 85', 5:3 Siquiera 89' (k.)

FC Barcelona: Valdés; Alves, Puyol, Piqué, Adriano (46' Mascherano); Xavi, Keita, Thiago (72' Iniesta); Cuenca, Messi i Alexis Sánchez (72' Tello).

Granada: Julio César; Nyom, Íñigo López, Borja, Siqueira; Jara (46' Uche), Mikel Rico, Moisés (71' Abel Gómez), Dani Benítez; Martins i Ighalo (77' Geijo).

Żółte kartki: 8' Ighalo, 32' Dani Benitez, 47' Keita, 58' Cortés, 60' Alves, 63' Moisés, 66' Borja Gómez, 88' Dani Alves, 89' Mascherano, 90' Geijo, 90' Abel Gómez.

Czerwona kartka: 88' Dani Alves

Sędzia: Teixeira Vitienes.

Widzów: 62401

Statystyki:

5 Bramki 3
15 Strzały 5
4 Spalone 2
0 Rzuty karne 2
7 Faule 14
70% Posiadanie piłki 30%
61 Straty 71

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1124)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze