Oceny za sobotni mecz z Athletic Bilbao

Challenger

3 kwietnia 2012, 23:08

14 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 2, a Cuenca 18". Tylko rzeczowe i rozsądne komentarze będą brane pod uwagę.


Oceniający: Szumi, Ściah, Challenger



Valdés - 5 - Dużo kunsztu w grze nogami - Víctor umiejętnie dobierał formę zagrania do partnerów w zależności od sytuacji na boisku. Mniej niż na przedpolu z piłką przy nodze, miał pracy pomiędzy słupkami. Przez całą pierwszą połowę jeden raz piłkę złapał, jeden - wybijał. Ogólnie rzecz biorąc wynudził się jak mops, a dobitnie dowodziła tego grafika pokazana mniej więcej po trzech czwartych spotkania, kiedy przy statystyce „Strzały na bramkę” widniało 20:0. W jedynej groźnej dla Barçy sytuacji Muniain minął Víctora delikatnym muśnięciem piłki, ale na straży stał niezawodny tego dnia Piqué. Trudno winić za tę sytuację barcelońskiego portero, ale faktem pozostaje, że czyste konto to tym razem za mało, by zasadnie wystawić Valdésowi wyższą ocenę.

Alves - 7 - Wszedł w spotkanie dobrym, zaskakującym strzałem w piątej minucie z odległości, z jakiej z reguły strzela tylko Cristiano Ronaldo. Poza mniej lub bardziej udanymi próbami uderzeń na bramkę Iraizoza, Dani miał też dwa otwierające podania. Na połowie gości odwiedzał też mniej typowe dla siebie rejony boiska, dublując nawet pozycję środkowego napastnika. Po jednej z takich akcji, świetnym zagraniem w obrębie „szesnastki” otworzył drogę do bramki swemu młodszemu rodakowi - niestety, Thiago lekko „spalił”. Alves może nie włączał się w tym meczu do ofensywy często (jakby po czerwonej kartce Granadą dostał karny nakaz od Pepa, aby porządniej pilnować swojej strefy obronnej), ale zawsze z widocznym skutkiem. Jego wejścia „z drugiej linii” i klepka z partnerami nieraz niosły w szeregi obronne rywali sporą dawkę zamieszania. Solidna postawa w defensywie zaowocowała aż dziesięcioma odbiorami. Liczymy na powtórkę w spotkaniu Ligi Mistrzów - tym razem bez tylu strat.

Piqué - 9 (ZM*) - Przeciwko ambitnie grającym Baskom Gerard zagrał chyba najlepsze spotkanie tego sezonu. Raz po raz udowadniał, że przydomek  Piquénbauer nie pojawił się znikąd. Kilka razy decydował się na kilkudziesięciometrowe szarże, co wprowadzało dezorientację w szeregi obronne Basków. Piqué często serwował długie przerzuty wzdłuż i wszerz boiska, odpowiedzialnie grał piłką i co najmniej dwukrotnie był o włos od zdobycia bramki (świetne wejście przy dośrodkowaniu Messiego, strzał wybity przez Aurtenetxe z linii, główka po rzucie rożnym z 68’). Po drugiej stronie placu gry, Piqué imponował niezwykle spokojnym wyłuskiwaniem piłki spod nóg napastników gości oraz świetnym wyczuciem odległości przy grze głową. Wisienką na torcie tych licznych zasług było zatrzymanie strzału Muniaina zmierzającego obok bezradnego już Valdésa do bramki Barcelony. Jakby tego było mało, błyskotliwym wślizgiem zablokował uderzenie z końcówki spotkania. Chyba wrócił Piqué, jakiego pamiętamy z zeszłego sezonu.

Mascherano - 9 - W takiej dyspozycji „El Jefecito” w każdym meczu może kandydować do miana zawodnika meczu. Jego występ z Athletic był po prostu świetny. Masche dzielił i rządził w defensywie, a kiedy było trzeba to podobnie jak Piqué śmiało ruszał w kierunku zasieków obronnych rywala zagrywając bardzo precyzyjne piłki. Największe oklaski może zebrać za nader częste, genialne wślizgi. Zaliczył też co najmniej trzy kluczowe odbiory podczas kontr gości i wybitnie przyczynił się do dramatycznie niskiej ilości strzałów na bramkę Víctora Valdésa. Łącznie zanotował aż dwanaście odbiorów przy ledwie dwóch stratach. Udany występ w meczu podwyższonego ryzyka.

Adriano - 6 - Oszczędny, ale efektywny. Blisko krył i pracowicie wracał za akcjami rywali na całej długości swojej połowy. Jeden z gwarantów spokojnej nocy ValdésValdésValdésa, a 7 odbiorów na rzadko uczęszczanej przez Los Leones tego dnia lewej flance jest tego najlepszym dowodem. W akcjach ofensywnych Barcelony bardzo często dostawiał nogę rozkręcającym akcje kolegom, ale nie zapuszczał się zbyt głęboko pod pole karne Gorki. Pojedyncze rajdy i jeden strzał tuż przed przerwą to najwyraźniejsze przejawy obecności na połowie rywali Adriano, który tym razem miał na względzie przede wszystkim obronę. Skutecznie wywiązał się ze swych zadań, lecz by zapracować na wyższą ocenę, zbyt często gubił piłkę, aczkolwiek żadna z jego 8 strat nie sprawiła kłopotów drużynie.

Busquets - 7 - Nasz wychowanek brał w tym spotkaniu więcej ciężaru gry niż zwykle. Skutki były różne. Plus takiego stanu rzeczy to dwa kluczowe podania na koncie Sergio, natomiast grubym minusem trzeba nazwać 10 strat. Z drugiej strony, skoro gracze Athletic nie porażali aktywnością w środku pola - czym innym mógł zająć się Busi, jak nie dystrybuowaniem piłki wraz z Thiago wzdłuż i wszerz strefy środkowej? Warto było zwrócić uwagę, że ten nietypowy duet co rusz wymieniał się pełnionymi funkcjami, co miało efekty w postaci kilku bardzo ciekawych akcji. Mimo obfitości w stratach, nadaktywność Busquetsa w kreacji wyszła drużynie na dobre.

Thiago - 7 - Już w szóstej minucie zdobył gola ze spalonego po przepięknej akcji całej drużyny, a później jeszcze kilka razy osobiście lub pośrednio zagroził bramce Iraizoza. Mimo wszystko, Thiago wciąż pozostaje niezwykle zawodnikiem „nierównym” – w jednej akcji potrafi pokazać genialne przyjęcie z błyskotliwym zwodem by za chwilę w łatwej sytuacji niedokładnie podać stojącemu obok koledze (8 strat w sobotę). Poza tym, momentami jego intencje nie zawsze są chwytane w porę przez resztę drużyny. Wciąż jest nieoszlifowanym diamentem, prócz techniki i przeglądu pola w meczu z Baskami kilkakrotnie błysnął świetną grą w defensywie, szkoda, że tym razem nie postraszył Iraizoza uderzeniem zza pola karnego, które przy gęsto usianych obrońcach rywala mogłoby stanowić silny argument w ofensywie Blaugrany. Swoim przyjęciem piłki w 85. minucie wywołał głośny pomruk zachwytu trybun, doceniamy też odbiory i ogólne zaangażowanie w destrukcji.

Iniesta 8 Takiego Andrésa wszyscy Cules kochają. Chętny do rajdów, na okrągło nękający rywali z piłką na milimetry od stopy. Często i z dużą przyjemności wymieniał szybkie piłki z Leo i Thiago. Genialne kilkanaście akcji, zwodów, zwrotów i gol kluczowy dla wyniku. Andrés mocno napracował się, aby drużyna mogła osiągnąć dobry rezultat w spotkaniu z ambitnymi jak zawsze Baskami. Słusznie zszedł z boiska przed końcem meczu, solidnie zapracował na lekki odpoczynek przed starciem z Milanem.

Messi – 7 – Parę efektownych rajdów, kilka świetnych podań, asysta przy golu na 1:0, monstrualne 18 strat, szczypta egoizmu (największym poszkodowanym Messiego-egoisty już od kilku dobrych meczów jest Alexis Sánchez), kąśliwy strzał z wolnego a la Atletico i gol z karnego – tak wyglądałby mecz Messiego w telegraficznym skrócie.

Sánchez 6 Zadziorny Chilijczyk dobrze zaczął spotkanie przeciwko drużynie z Kraju Basków. Cały czas był pod grą, czekał na podanie, ochoczo grał na klepkę, brał udział w pressingu.  Olbrzymi udział przy pierwszej bramce dla Barcelony dzięki odbiorowi na połowie rywali i podaniu piłki do Messiego. Świetne podanie do Messiego w 43. min, ale w ostatniej chwili wślizg obrońcy. Po przerwie jakby mocniej się przejął, że nie dostrzegają go partnerzy, bo zdarzały się akcje, w których wycofywał się pod linię środkową by ubezpieczać Alvesa. Alexisowi należą się brawa za grę zespołową oraz świetny pressing, który dał drużynie pięć odbiorów, ale od napastnika wymaga się również oddawania strzałów - a tych Chilijczyk zanotował okrągłe zero. Póki co niecierpliwią się tylko kibice, gorzej gdy drobiazgowo z goli zacznie Sáncheza rozliczać Guardiola.

Tello – 6 Rozpoczął spotkanie od bardzo dobrego dośrodkowania do Piqué, ale w późniejszych minutach nie był już tak aktywny przyzwyczaił wszystkich wchodząc z ławki rezerwowych. Poniekąd to odpowiedź, czemu dla Pepa pozostaje przede wszystkim graczem wchodzącym z ławki. Mimo wszystko w kluczowym momencie potrafił zachować się jak weteran ofensywy, wymuszając nieodpowiedzialne zachowanie Javiego Martineza i w konsekwencji rzut karny. Obraz jego gry uzupełniają trzy straty, cztery odbiory i groźny strzał z trudem obroniony przez Iraizoza. Mogło być lepiej i - przede wszystkim - częściej.

Rezerwowi:

Pedro - 5 - Cieszą dwa przechwyty, ale przez większość swego półgodzinnego występu był dość niewidoczny. Baskowie nie postawili tego dnia wysoko poprzeczki, tym bardziej szkoda, że w kluczowym momencie zawiodła Pedro skuteczność. W porównaniu do energetycznych wejść na ostatnie minuty w wykonaniu Tello, Kanaryjczykowi wyraźnie brakowało błysku.

Xavi - 6 - Wejściem na ostatni kwadrans meczu o ustabilizowanym wyniku sam był chyba zaskoczony, nic więc dziwnego, że nie forsował gry. Jednak Xavi to Xavi. Nawet grając na ćwierć gwizdka, Hernández pozostaje zdolny do rzeczy wielkich, co udowodnił świetnym podaniem do Pedro, które mogło stać się asystą. Doceniamy udział, spodziewamy się więcej w meczu z Milanem.

Keita - bez oceny - Malijczyk grał za krótko by wystawić mu rzetelną notę. Bliski zaistnienia na liście strzelców, ale jego potężne uderzenie zatrzymało się na poprzeczce.


*ZM - Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarça.com
 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze