Murawa na stadionie Chelsea nie należy do najbardziej zadbanych. Z daleka może się wydawać, że trwa prezentuje się świetnie. Jednak z bliska widać znaczne nieregularności i wiele ogołoconych miejsc, w szczególności pod bramkami.
Mimo tego klub Chelsea stara się, aby boisko było przygotowane możliwie jak najlepiej. Dzisiaj po południu czterech pracowników przycinało i wyrównywało trawę. To coś, co nie zdarza się często na boiskach, na których gra Barça w tym sezonie, gdzie trawa w niektórych przypadkach była długa na kilka centymetrów. W Londynie tak na pewno nie będzie.
Warto przypomnieć, że teren Chelsea został swojego czasu przemianowany na "Stamford Beach", ponieważ boisko bardziej przypominało plażę niż murawę. Było tak w 2006, kiedy Barçie przyszło się zmierzyć z londyńską drużyną. Mourinho świadomie wówczas niszczył trawę, zarządzając podlewanie boiska non stop przez dziewięć godzin, aby bardziej przypominało błoto i piasek. Jednak zagrywka ta na nic się zdała. Azulgrana wygrała wtedy 2:1 mecz jednej ósmej finału Ligi Mistrzów.
Kolejną dobrą wiadomością dla ekipy Guardioli jest to, że boisko nie będzie suche, gra nie powinna być spowolniona. W niedzielę wieczorem w Londynie spadł drobny deszcz. Dzisiaj rano termometr wskazywał 9 ºC, jednak słońce nie świeciło długo.W środę, przez cały dzień do wieczora, spodziewany jest deszcz.
Wszystko wskazuje na to, że scena pojedynku będzie w dobrym stanie, czego również życzy sobie kapitan Chelsea John Terry, który po wczorajszym meczu z Tottenhamem widocznie docenił stan tamtejszej murawy: "Zagraliśmy świetny mecz przeciwko Tottenhamowi na fantastycznym boisku Wembley".
Komentarze (86)