Prasa na całym świecie demonstruje swoje zaskoczenie, że Chelsea udało się wyeliminować Barçę. Wygląda na to, że niewielu wierzyło w angielski zespół, który koniec końców zagra o Puchar Ligi Mistrzów w finale w Monachium. I to mimo tego, że drużyna ta zaprezentowała antyfutbol w najczystszej postaci podczas całych eliminacji.
W Argentynie gra Barçy jest ponad wszystko
Argentyński dziennik Olé jest najbardziej dosłowny. Swoją okładkę tytułuje: "Fiesta antyfutbolu", dołączając zdjęcie rozczarowanego Messiego. Podkreśla, że "Barça zawsze była przy piłce, ale nie umiała jej użyć" oraz, że "Chelsea zagrała całą drużyną w obronie". Oprócz tego wychwala drużynę Guardioli i zaznacza, że "gra Barçy ma większą potęgę, niż niekorzystny rezultat".
We Włoszech również zwracają uwagę na catenaccio*
Gazzetta dello Sport i Corriere dello Sport mówią o stadzie kozłów z Chelsea i Messim jako głównym bohaterze. Oprócz tego Gazzetta dello Sport podkreśla, że Chelsea awansuje do finału tylko dzięki catenaccio Di Mateo. Corriere dello Sport okazuje swoje zdziwienie awansem Chelsea i także podkreśla, że defensywny styl Di Matteo to odrodzenie catenaccio.
Hiszpański dziennik Marca również potępia antyfutbol
Dziennik poświęca swoją okładkę na gorący temat wyeliminowania Barçy. Podkreśla, że "Barça starła się z antyfutbolem" i uważa za "niewiarygodne", że Chelsea awansowała. As z kolei podkreśla, że Messi nie strzelił karnego i tytułuje swój dziennik: "Messi odebrał szansę na wymarzony finał".
Dla angielskiej prasy drużyna Chelsea jest bohaterem
Angielska prasa kwalifikuje zwycięstwo Chelsea jako heroiczny wyczyn.
"Powitajmy bohaterów" to tytuł z The Independent. Gazeta podkreśla, że Fernando Torres zapewnił Chelsea finał swoim golem w samej końcówce meczu. "Z wielką determinacją, drużyna zarezerwowała najlepszy moment na koniec" – podkreśla The Independent.
Według The Daily Telegraph postawa Chelsea była "godna podziwu". Podkreśla się także pracę Roberto Di Matteo.
"Torres przypieczętowuje drogę do finału" pisze The Times i rozpoczyna komentarz do meczu słowami "Niewiarygodne. Po prostu niewiarygodne".
The Guardian podkreśla, że mimo straty dwóch goli i gry w dziesiątkę, kiedy Chelsea wydawała się już "martwa i pogrzebana", wywalczyła sobie awans do finału Ligi Mistrzów. Ten sam dziennik uważa, że Chelsea udowodniła, że efektywna obrona jest tak samo ważna jak atak.
Upadek imperium według prasy portugalskiej
Prasa portugalska interpretuje porażkę FC Barcelony jako "koniec cyklu" dominacji Barçy w europejskim futbolu. "Czy tak jak Rzym, który przez wieki dominował w Europie, czy tak samo upadło teraz imperium tiki-taka Barcelony? " – pyta dziennik À Bola.
Dziennik zaznacza, że Barcelona doszła najprawdopodobniej do końca cyklu, ale podkreśla, że pokonani zasługują na honory, ze względu na swoje dokonania w latach 2006 i 2011, a w szczególności dokonania "cesara" Pepa Guardioli. "To był mózg tej bezlitosnej maszyny, w którą przemieniła się Barcelona ze swoją strategią opartą na centurionach, a w szczególności na swoim generale Messim".
Publikacja kończy się słowami: "tak upada wspaniały futbol, ale pozostaje legenda" i przewiduje, że kolejnym imperium może stać się Real Madryt.
Dla Francuzów - bez klasyka w finale
"Heroiczna Chelsea" – pisze w tytule dziennik L'Équipe. Drużyna zakwalifikowała się do finału "zostawiając Barcelonę i Messiego bez oddechu na Camp Nou".
"Wyczekiwany finał pomiędzy Barceloną a Madrytem nie będzie miał miejsca" – pisze dziennik, który podkreśla, że katalońska drużyna została postawiona "naprzeciw swoim własnym limitom" przez londyńczyków, "którzy grali w dziesiątkę".
"Wydawało się, że widzieliśmy już wszystko, kiedy Inter Mediolan pod wodzą Mourinho wyeliminował Barcelonę w 2010 roku. Nie moglibyśmy uwierzyć, że dwa lata później, jeszcze bardziej defensywna drużyna na nowo wyeliminuje mistrza i faworyta rozgrywek" – zaznacza dziennik.
L'Équipe uważa także, że Messi pozwolił, aby przepadła mu kolejna Złota Piłka, którą cieszył się w trzech ostatnich latach.
*Catenaccio (wł. rygiel, zasuwka) to w piłce nożnej system taktyczny kładący szczególny nacisk na dobrze zorganizowaną obronę oraz faule taktyczne, skupiający się na chronieniu własnej bramki bardziej niż zdobywaniu goli. Znany stał się dzięki argentyńskiemu trenerowi Helenio Herrerze, który w latach sześćdziesiątych wdrożył ten system w Interze Mediolan. Dzięki niemu Inter w Serie A wygrywał większość swych meczów wynikiem 1:0.
Komentarze (143)