Royston Drenthe nie darzy sympatią Leo Messiego. W wywiadzie dla holenderskich mediów, były obrońca Realu Madryt i Hérculesa Alicante, wspominał, że gwiazdor Barcelony wiele razy nazwał go "czarnym" w trakcie meczów. Choć piłkarz nie odbiera tego za przejaw rasizmu, to jest wyraźnie niezadowolony.
- Wiele razy grałem przeciwko Messiemu i zawsze miałem z nim problemy. Wiecie co mi najbardziej przeszkadzało? To, że zawsze nazywał mnie "czarnym". Pamiętam jedno wydarzenie z czasu gry w Hérculesie. Przed meczem Messi podał mi rękę i powtórzył kilka razy: "cześć czarny". Po meczu ręki już mi nie uścisnął. Nie sądzę, by zaprosił mnie na swoje urodziny - mówił w wywiadzie dla NUsport.
Drenthe dodał, że rozumie, iż tego typu określenia są dosyć popularne w Ameryce Południowej, ale on się z nimi nie godzi. Wspominał również, iż podobna sytuacja spotkała jego klubowego kolegę z Realu, Mahamadou Diarrę. - Zdaję sobie sprawę, że w Ameryce Południowej mówi się tak dość często, ale nie możemy na to przystać. Mahamadou Diarra, mój partner z drużyny, wściekał się, gdy Gabriel Heinze i Gonzalo Higuaín na początku nazywali go "czarnym". Szybko jednak przestali tak na niego mówić - tłumaczył.
Gwoli ścisłości warto dodać, że termin "negro" (hiszp. "czarny") jest bardzo popularny w krajach Ameryki Południowej i nie ma wyździwęku pejoratywnego.
Komentarze (296)