Prezes Wspólnoty Autonomicznej Madrytu, Esperanza Aguirre oświadczyła we wtorek, że finał Pucharu Króla między Barceloną i Athletikiem Bilbao "nie może się odbyć i należy go rozegrać za zamkniętymi drzwiami w innym miejscu".
Skąd tak ostre słowa? Powód jest jasny - władze obawiają się braku poszanowania dla hymnu Hiszpanii i przeraźliwych gwizdów, co miało już miejsce trzy lata temu, gdy w finale na Mestalla grały te same drużyny, które teraz mają się ze sobą zmierzyć 25 maja. Baskowie i Katalończycy znani są z dążeń niepodległościowych i niechęci do władz centralnych.
- Za brak poszanowania flagi czy hymnu Kodeks Karny przewiduje kary. Nie możemy przystać na takie zachowanie, dlatego moja opinia jest taka, że mecz należy odwołać i rozegrać go za zamkniętymi drzwiami w innym miejscu - powiedziała.
Aguirre uważa, że choć taka decyzja "może wywołać sporo zamieszania", jest ona konieczna, bowiem "nie może być przyzwolenia na takie zachowanie". - To są rozgrywki mistrzowskie w Hiszpanii. Ten Puchar wręczał prezydent Republiki, gdy była to Repubblika, Franco, gdy u władzy był Franco, a teraz jest to Puchar Króla. Cały czas jednak Puchar pozostaje Pucharem Hiszpanii - tłumaczyła.
- Jeśli część kibiców, choć jestem pewna, że nie wszyscy, bo jest wielu, którzy nie są nacjonalistami i separatystami, chce gwizdać, mecz nie będzie należycie celebrowany; to oczywiste - podkreśliła. Dodała, że opcja ta była rozważana od dłuższego czasu.
Komentarze (94)