Wielka remontada Barçy Regal (81:80)

Rozwad

6 czerwca 2012, 22:36

72 komentarze

Co za remontada, co za mecz, co za emocje, co za zwycięstwo! FC Barcelona Regal w pierwszym meczu finałowej rywalizacji fazy play-off Ligi Endesa przegrywała w Palau Blaugrana z Realem Madryt już 17 punktami, jednak Katalończycy rozegrali fantastyczną czwartą kwartę i wydrali zwycięstwo Królewskim dziękim stratosferycznemu rzutowi Marcelinho równo z syreną kończącą mecz. Barça Regal prowadzi w w rywalizacji do trzech zwycięstw 1:0!

Od początku meczu wszystko układało się nie po myśli FC Barcelony Regal. Ante Tomić wręcz ośmieszał centrów drużyny Xaviego Pascuala, z obwodu z każdej wręcz pozycji trafiał Jaycee Carroll, zaś zaporą nie do przejścia był cichy bohater gości Kyle Singler. Królewscy dobrze bronili, niemal całkowicie wyłączając z gry Juana Carlosa Navarro. Dzięki temu Real Madryt pierwszą kwartę wygrał 20:15, zaś przed przerwą dołożył jeszcze jeden punkt do swojej przewagi (37:43, 20 m.). Stosunkowo niska przewaga stołecznej drużyny wynikała z dobrej postawy Erazema Lorbeka, który w samej pierwszej połowie spotkania rzucił 13 punktów trafiając wszystkie rzuty z gry. Impuls drużynie również starał się dawać Pete Mickeal, który trafiał z 75-procentową skutecznością i zdobył w pierwszej połowie siedem 'oczek'.

Katastrofa na początku trzeciej kwarty

Kiedy wydawało się, że po fatalnej pierwszej połowie gorzej być nie może, koszykarze Barçy rozpoczęli trzecią kwartę wręcz katastrofalnie. Navarro z pięcioma punktami na koncie nie był w stanie pomóc drużynie pudłując kolejne rzuty, zablokował się również Lorbek, a rezerwowi do gry nie wnosili zupełnie niczego. Real Madryt był za to w swoim transie - genialny Tomić, skuteczny Carroll i konsekwentny Kyle Singler raz po raz uciszali trybuny Palau Blaugrana. Na domiar złego z letargu wybudził się Sergio Llull, natomiast Katalończycy się denerwowali. Xavi Pascual protestował u sędziów po każdej akcji, notując również przewinienie techniczne. W efekcie nagromadzenia niekorzystnych faktów w połowie trzeciej kwarty po prawdziwym koncercie gry Królewskich, gości objęli rekordowe 17-punktowe prowadzenie (43:60).

Wielka remontada

Kiedy wydawało się, że Barça Regal zostanie po prostu ośmieszona w Palau Blaugrana przez Real Madryt, nastąpił cud. Już w końcówce trzeciej kwarty drużyna Xaviego Pascuala przejawiała symptomy odrodzenia. Navarro, który do tej pory miał na koncie zaledwie pięć punktów, pod koniec trzeciej 10-minutówki zdobył ich aż osiem. Ostatecznie po wymianie ciosów rezultat przed ostatnią kwartą brzmiał 54:66. Czwarta kwarta również nie rozpoczęła się optymistycznie, ponieważ Carroll rzucił za dwa punkty i przewaga Realu Madryt wzrosła do +14. Barcelona mozolnie nadrabiała straty, jednak wtedy zapał gospodarzy szybko studzili koszykarze trenera Laso, zwłaszcza 'trójkami', których w całym meczu trafili 8/15.

Jednak w połowie czwartej kwarty nastąpił ostateczny przełom. Navarro był już w swoim żywiole, zaś wtórował mu niezmordowany Pete Mickeal. Właśnie po rzucie tego drugiego na cztery minuty przed kończem Katalończykom udało się zbliżyć do rywala na mniej, niż dziesięć 'oczek' (70:78, 36 m.). Trener Pablo Laso przejął rolę Xaviego Pascuala z wcześniejszych fragmentów spotkania i tym razem to on się denerowował oraz panicznie prosił o 'czas'. Jednak wszystkie jego starania poszły na nic, ponieważ Barça Regal kontynuowała swój serial punktowy i znów za sprawą Mickeala zbliżyła się do gości na zaledwie cztery punkty (74:78, 38 m.). Następnie zawiódł Vazquez, ponieważ trafił jeden na dwa rzuty wolne i Real Madryt prowadził trzema punktami. Wtedy na minutę przed końcem zwycięstwo Królewskim mógł zapewnić Ante Tomić, który tak ośmieszał centrów Barcelony, jednak dostał potężną 'czapę' od Frana Vazqueza i po błyskawicznej kontrze sensacyjną 'trójkę' trafił nieoceniony Juan Carlos Navarro i doprowadził do remisu na 44 sekundy przed końcem pierwszego finałowego spotkania (78:78, 39 m.).

Bohater Marcelinho

W ostatniej minucie toczyła się gra nerwów, którą świetnie wytrzymał Sergio Llull trafiając dwa rzuty wolne. Wtedy Xavi Pascual podjął szaloną decyzję, kiedy mając prawie 30 sekund zdecydował się po kilku chwilach oddać piłkę Navarro, aby ten rzucał za trzy punkty. Niestety La Bomba spudłował i zwycięstwo znów się znacznie oddaliło. Real Madryt miał piłkę na kilka sekund przed końcem, jednak po niecelnym rzucie piłkę zebrał Eidson na trzy sekundy przed ostatnią syreną. Wtedy po szybkiej kontrze stratosferyczny rzut rozpaczy z 10 metrów oddał Marcelinho Huertas, który trafił do kosza równo z syreną kończącą. Co ciekawe grał on tragiczny mecz, a tym rzutem zdobył swoje pierwsze punkty w spotkaniu. Jakże cenne. Palau Blaugrana oszalał. "Todo es posible" (pol. Wszystko jest możliwe) jest głosi hasło play-offs Ligi Endesa w biężacym sezonie. FC Barcelona Regal się o tym przekonała i prowadzi w rywalizacji finałowej 1:0. Kolejny mecz w piątek o godzinie 22.00 również w Palau Blaugrana.

FC Barcelona Regal - Real Madryt (I) w zdjęciach !

FC BARCELONA REGAL  81
REAL MADRYT  80

FC Barcelona Regal (15 +22 +17 +27): Huertas (3), Eidson (6), Mickeal (17), Lorbek (18), Vázquez (3) - wyjściowa piątka - Ndong (9), Sada (2), Navarro (21), Ingles (2), Wallace (0).

Real Madryt (20 +23 +23 +14): Llull (11), Suárez (1), Singler (11), Velicković (5), Tomić (16) - wyjściowa piątka - Carroll (18), Reyes (4), Rodríguez (7), Mirotić (7), Pocius (0), Begić (0).

Sędziowie: J.A. Martín Bertrán, Redondo, J.C García González.

SKRÓT SPOTKANIA

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (72)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze