Iniesta: Nasze wsparcie dla Vilanovy jest całkowite

Makaj

21 czerwca 2012, 13:08

Mundo Deportivo

13 komentarzy

Andrés Iniesta jest jedną z największych gwiazd EURO 2012, z piłką przy nodze potrafi zdziałać cuda. Nie jest jednak oderwany od Barcelony i ma świadomość wszystkiego, co dzieje się w klubie. Z piłką przy nodze czy bez niej, Iniesta jest fenomenem.

Mundo Deportivo: Po pierwszych, trudnych meczach Guardioli w Barcelonie (Numancia i Racing), mówił pan: „Spokojnie trenerze, jesteśmy z tobą na śmierć i życie”. Czy to samo powiedział pan Vilanovie?

Andrés Iniesta: Nie musiałem. Rozmawiałem z nim przed wyjazdem na mistrzostwa i życzyłem mu dużo szczęścia, powiedziałem też, że jestem do jego dyspozycji. Tito wie, że nasze wsparcie dla niego jest całkowite. Teraz jest pytanie, czy wszystko potoczy się w dobrym dla nas kierunku.

Czy filozofia gry będzie taka sama jak u Pepa?

Nie ma wątpliwości, że zasadniczo będzie taka sama, ale Tito ma swoje metody. To nowy trener, który będzie chciał zastosować kilka własnych pomysłów, jak na przykład swój sposób na pracę z nami, na przekazywanie nam informacji. Krótko mówiąc, Tito jest inny niż Pep. W wielu kwestiach są podobni, pracowali razem, ale Tito to Tito, a Pep to Pep.

Dlaczego pan tak mówi?

Ponieważ nikomu nie służy porównywanie obu trenerów już na starcie. Zacznijmy od samego początku, wykonujmy dobrze swoją pracę i nie wywierajmy dodatkowej presji na Vilanovie.

Powiedział pan, że teraz wydaje się grzechem grać tak dobry futbol jak Barça czy La Roja, że tiki-taka jest zabroniona.

To są kwestie, które otaczają futbol. Brakuje równowagi i spójności u krytyków, którzy oceniają naszą pracę. Prawdą jest, że zarówno Barcelona, jak i Hiszpania wygrywały sprawiedliwie, a ludzie są bardzo wymagający, chcą, byśmy w każdym meczu pokazywali 100 % naszych umiejętności. To zrozumiałe i pracujemy, by ich zadowolić.

Ale krytyka za piękną grę…

To ich opinia i szanuję ją.

Myśli pan, że w przypadku Barcelony Tito Vilanovy może powtórzyć się sytuacja Hiszpanii (piękna gra i brak sukcesów przez wiele lat – red.) i ludzie stracą cierpliwość?

Obawiam się, że tak. Osiągnęliśmy potrzebną równowagę i wszystko, co robimy, jest przejrzyste. Dajemy z siebie wszystko, staramy się, by zawsze było bardzo dobrze. Zobaczymy, jak będzie.

Proszę o więcej wyjaśnień.

Nikt nie powinien zapominać, że zarówno Barcelona, jak i kadra narodowa grają przeciwko dobrym rywalom, którzy za każdym razem znają nas lepiej. Te drużyny mają zawodników o wystarczającej klasie, by z nami rywalizować. Remis z Włochami i wygrana z Chorwacją w żadnym wypadku nie były łatwe. Powtarzam to, co powiedziałem wcześniej: fani Barcelony i Hiszpanii muszą zapomnieć, że zawsze będziemy strzelali wiele bramek, że zaczynamy z rezultatem 3:0.

Kibice za dużo wymagają?

Nie, ale po sukcesach klubu i kadry fani oceniają nas przez pryzmat właśnie tamtych zwycięstw. Tak jest, kiedy zapomina się o przeszłości. Osiągnęliśmy właśnie ćwierćfinał mistrzostw Europy i nie jest to doceniane. Czy graliśmy dobrze, czy źle, czy średnio, zasłużyliśmy na więcej. Podobnie dzieje się w Barcelonie. Ale to część futbolu.

Xavi, Valdés i Piqué byli zaskoczeni wysokim poziomem gry Jordiego Alby podczas EURO. Co pan o tym sądzi?

To doskonały gracz, który świetnie sobie radzi zarówno w reprezentacji, jak i Valencii.

Alba i pan tworzycie wspaniałą lewą stronę i być może tak będzie również w Barcelonie.

 Jordi to bardzo dobry gracz, który wie, kiedy podłączyć się do ataku. Świetnie łączy atak z obroną. Wcześnie opuścił szkółkę Barcelony. Gra podobnie do nas, szybko wymienia podania, co jest bardzo ważne w defensywie.

Czy ma wystarczającą jakość, by grać w Barcelonie?

Oczywiście, że tak.

W meczu przeciwko Chorwacji próbował go powstrzymać Srna.

Tak, ale Alba wygrał tę personalną potyczkę.

Co może pan powiedzieć o obrazkach, gdy w meczach z Włochami lub Chorwacją znajdowało się wokół pana pięciu zawodników rywala?

Cóż, świadczy to o tym, że nas szanują, że zyskaliśmy ich poważanie. Nie możemy grać tak swobodnie jak wcześniej, ponieważ nie zostawiają nam dużo miejsca.

Obalił pan tezę, że w nowoczesnym futbolu niezbędne są warunki fizyczne. Musi pan dużo poruszać się po boisku, ale piłka jeszcze więcej.

Jestem bardzo szczęśliwy z tego, że z w Barcelonie i Hiszpanii tyle osiągnęliśmy nie mając dwumetrowych zawodników. Wyniki i nasza gra dają nam dużo siły, by nadal wierzyć w taką filozifę futbolu.

Rozmawiał pan już ze swoim ojcem. Czy dotrze na Ukrainę?

To nie takie proste, z Fuentealbilli jest tutaj bardzo daleko. Jeśli zagramy w półfinale, pomyślimy nad przyjazdem taty bez konieczności korzystania z samolotu (ojciec Iniesty boi się latać – red.). Reszta rodziny ma łatwiej. Chciałbym, aby byli przy mnie.

Teraz zagracie z Francją. Co pan sądzi o rywalu?

To bardzo silny zespół. Intencją Laurenta Blanca jest gra taka jak nasza. W pewnych momentach przypomina mi zresztą Barcelonę. Będziemy chcieli kontrolować piłkę, ponieważ Francuzi są świetni technicznie i mają wspaniałe warunku fizyczne. Musimy zagrać dobrze i uważnie, by dojść do półfinału.

Pomijając Albę, który zawodnik będący potencjalnym celem transferowym Barcelony pokazał się na EURO z dobrej strony?

Prawda jest taka, że znam praktycznie wszystkich zawodników tych mistrzostw. Nie zaskoczyli mnie i wiedziałem, że będą grali bardzo dobrze. Luka Modrić na przykład zagrał świetnie przeciwko Hiszpanii, to fenomenalny piłkarz. Yohan Cabaye, francuski piłkarz Newcastle, zaliczył świetny sezon i teraz Blanc daje mu szansę. Inni piłkarze, jak Andrea Pirlo, stale utrzymują wysoki poziom. Nie chcę wskazywać na konkretnego piłkarza, jest wielu takich, którzy grają dobrze. Dlatego poziom jest tak wyrównany.

Słyszał pan zapewne, że José Mourinho przyznał, iż reprezentacja Hiszpanii nie gra tak jak Barça, że jest w niej pięciu zawodników Realu…

Styl jest jaki jest. Jednak wykorzystywana przez Del Bosque filozofia gry jest taka jak w Barcelonie i żadna inna. To jasne, chociaż kadra i Barcelona to dwa różne zespoły z różnymi zawodnikami. Nie jest dobrym pomysłem porównywanie obu ekip.

Selekcjoner jest w każdym razie bardzo pewny.

Del Bosque nie ma wątpliwości. Ogrom krytyki, jaki na niego spadł, jest niesprawiedliwy. Najważniejszą rzeczą jest to, że wierzymy w nasz styl gry, w naszą filozofię. Wszystko inne jest drugorzędne.

Porozmawiajmy o panu, o pana odczuciach dotyczących tego turnieju.

Czuję się dobrze od samego początku. Mam wrażenie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i że zajdziemy tak daleko jak to będzie możliwe.

Nazwał pan Davida Silvę kanaryjskim Messim.

Silva gra na wysokim poziomie, a co najważniejsze, rozumiemy się bardzo dobrze. Drużyna czerpie z tego korzyści.

A co z Piquénbauerem?

To bardzo ważne, że tacy gracze jak Piqué włączają się do gry w środku pola, by przerywać już w tym sektorze boiska akcje rywali. Jego pozycja w drużynie, zwłaszcza pod kątem taktycznym, jest bardzo ważna.

Szkoda, że nie ma z wami Puyola i Villi.

Tak, tęsknimy za nimi. Są świetnymi zawodnikami i jeszcze lepszymi ludźmi.

Czy spodziewa się pan obecności Abidala na meczu Hiszpania – Francja?

Mam nadzieję, że dotrze. Byłby to powód do wielkiej radości i potwierdzenie faktu, iż proces jego rehabilitacji przebiega zgodnie z planem.

„Jest jak Federer, wydaje się, że się nie poci”

Andrésa Iniestę chwalił również selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, Vicente del Bosque. 62-latek porównał Iniestę do Rogera Federera, zwycięzcy 16 turniejów wielkoszlemowych. „Andrés gra bardzo dobrze, technicznie jest doskonały. Jest jak Roger Federer. Kiedy grają, wszystko robią naturalnie, wydaje się, że w ogóle się nie pocą” – powiedział pochodzący z Salamanki szkoleniowiec, dodając: „To wspaniale mieć go w swoim zespole. To przywilej mieć u siebie takiego gracza”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze