Leo Messi przy okazji meczu towarzyskiego w Kolumbii, został zaproszony do Caracol TV. W hotelu, w którym się zatrzymał, odpowiadał na pytania dziennikarki.
Wywiad miał charakter bardziej osobisty, bez pytań bezpośrednio związanych ze sportem. Dziennikarka zapytała Messiego, jakie rady dawali mu rodzice, kiedy był chłopcem: "Kiedy byłem młody nie lubiłem się uczyć, a oni na mnie naciskali. To było dla nich ważne. Teraz z perspektywy czasu widzę, że mieli rację. Dobrze jest skończyć szkołę".
Zawodnik podkreślił: "Nigdy nie wiadomo, jak potoczy się twoja piłkarska kariera. Każde dziecko marzy, żeby grać w pierwszej lidze, a tylko niewielu to się uda. Dlatego nauka jest tak ważna".
W jego przypadku miłość do futbolu narodziła się bardzo wcześnie: "Marzyłem, aby być piłkarzem odkąd miałem trzy, cztery lata. Jak tylko zacząłem chodzić, to miałem piłkę przy nodze. Jedyne o czym marzyłem, to grać". Dlatego obecnie nie jest w stanie wyobrazić sobie, że mógłby uprawiać inny zawód: "Moją jedyną myślą było od zawsze zostać piłkarzem. Nie myślałem o innej profesji, nie myślałem o niczym innym. Gdyby nie udało mi się spełnić tego marzenia, nie mam pojęcia kim bym dzisiaj był ".
Messi został również zapytany o jego zwyczaje przed wyjściem na boisko: "Nie robię nic szczególnego. Zazwyczaj słuchamy muzyki, którą puszcza señor Alves". I dodał: "Dani zatańczy do wszystkiego i świetnie mu to wychodzi. Ja przeciwnie, ja tylko słucham muzyki".
Leo, który za parę miesięcy sam zostanie ojcem i jest idolem milionów małolatów na całym świecie, wyznał: "Bardzo lubię dzieci. Mam kilku siostrzeńców. To wspaniałe, że dzieci zawsze chcą się ze mną fotografować, że chcą mój autograf".
Zawodnik po raz kolejny wyraził swoją wdzięczność dla FC Barcelony, która dostrzegła i postawiła na jego potencjał w wieku trzynastu lat: "Nie wiem co takiego we mnie zobaczyli. Trzeba ich o to zapytać. Ja zawsze będę im wdzięczy za to, co dla mnie zrobili i nadal robią. W tamtym czasie musiałem być poddany bardzo kosztownej kuracji, a oni wszystkim się zajęli. Dali mi szansę na grę. To wspaniałe i piękne. Barça spełniła moje marzenia".
Oprócz podziękowań dla katalońskiego klubu, Messi podkreślił także wsparcie, jakie dostał od swojej rodziny: "Cała rodzina mnie wspierała, a tata był zawsze u mego boku. To babcia, jako pierwsza, zajęła się na poważnie moją grą w piłkę".
Na koniec wywiadu Messi został poproszony o zamknięcie oczu. Po chwili pojawiły się dwie hostessy z tortem. To wszystko dlatego, że w najbliższą niedzielę Leo będzie obchodził swoje 25 urodziny. Zawodnik zdmuchnął świeczki i odpowiedział na ostatnie pytanie dotyczące prezentów, jakie otrzymywał będąc dzieckiem: "Jak byłem mały to zawsze dostawałem piłki. Inne prezenty też, ale ja zawsze chciałem otrzymywać piłki".
Komentarze (85)