Wczoraj przy ponad 16-tysięcznej publiczności w Palau Sant Jordi w Barcelonie zmierzyły się ze sobą dwie najlepsze koszykarskie drużyny świata - Hiszpania i USA. Amerykanie pokazali jednak, że wciąż są o krok przed resztą świata i po pięknym spotkaniu pokonali gospodarzy aż 100:78.
Przed meczem uroczyście uhonorowany został Juan Carlos Navarro, który rozegrał wczoraj swój dwusetny mecze dla reprezentacji Hiszpanii. W spotkaniu wystąpił również drugi z koszykarzy Barçy Regal, Víctor Sada. Naturalnie na parkiecie nie mogło zabraknąć wychowanka Barcelony, Pau Gasola, jednak nieobecny z powodu urazu był jego brat, Marc. Na widowni Palau Sant Jordi zasiadł kolejny z Katalończyków i zarazem wielki nieobecny w kadrze Sergio Scariolo, kontuzjowany Ricky Rubio. Warto wspomnieć, że 'Showtime' oglądało z wysokości trybun wiele znakomitości, jak na przykład Sergio Busquets.
Spotkanie fantastycznie rozpoczęli Hiszpanie, którzy za sprawą gry wewnętrznej dwójki Gasol-Ibaka wykorzystywali swoją przewagę warunków fizycznych pod tablicami. Ponadto szybko dwa faule złapał - jedyny pod nieobecność Dwighta Howarda nominalny środkowy - Tyson Chandler, dzięki czemu Serge Ibaka mógł bezkarnie zdobywać punkty wsadami czy rzutami z bliskiej odległości. Jednak Amerykanie ewidentnie szukali sposobu na przełamanie przewagi wzrostu Hiszpanów patrząc przez pryzmat Igrzysk Olimpijskich. Mike Krzyżewski eksperymentował z piątką niskich graczy, bez centra, w składzie Paul, Bryant, James, Durant, Anthony i postawił na grę obwodową oraz akcje indywidualne, co z czasem zaczęło przynosić efekty.
Po przegranej pierwszej kwarcie (21:23), Amerykanie wygrali drugą 10-minutówkę az 27:17, zwłaszcza dzięki niesamowitej formie strzeleckiej Melo Anthony'ego, który seryjnie trafiał rzuty trzypunktowe. W trzeciej kwarcie przewaga Dream Teamu była również wyraźna. Do gry włączył się LeBron James, a Hiszpanie nie wytrzymywali tempa narzuconego przez USA. Zespół Krzyżewskiego wywierał niesamowitą presję, grał niezwykle atletycznie, stosując pressing i rotację, utrzymując przy tym intensywność gry. Mający mniejszą głębię składu - zwłaszcza pod nieobecność kontuzjowanych Marca Gasola i Sergio Rodrígueza - Hiszpanie popełniali błędy, a rezerwowi nie byli w stanie przeciwstawić się amerykańskim gwiazdom.
Ostatecznie w ostatnim sprawdzianie przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie reprezentacja Hiszpanii wysoko przegrała z amerykańskim Dream Teamem. Kolejnego starcia tych dwóch drużyn możemy się spodziewać już podczas londyńskiego turnieju, gdzie większość ekspertów wróży tym zespołom pojedynek w olimpijskim finale. Do tego czasu wiele się może zmienić. Hiszpanie i Amerykanie z pewnością wyciągneli wnioski z tej potyczki, do gry wrócą Marc Gasol i Sergio Rodríguez, więc w meczu o prawdziwą stawkę spotkanie może wyglądać zupełnie inaczej.
ZDJĘCIA Z WIELKIEGO 'SHOWTIME' W PALAU SANT JORDI !
HISZPANIA 78
STANY ZJEDNOCZONE 100
Hiszpania (23+17+20+26): Calderón (4), Navarro (11), Rudy Fernández (8), Ibaka (16), Pau Gasol (19) - wyjściowa piątka - Llull (1), Reyes (7), Sada (3), San Emeterio (2), Claver (7).
Stany Zjednoczone (21+27+26+26): Paul (5), Bryant (6), James (25), Durant (13), Chandler (2) - wyjściowa piątka - Anthony (27), Williams (4), Iguodala (0), Westbrook (9), Love (2), Harden (7), Davis (0).
Sędziowie: José Antonio Martín Bertrán (ESP), Marat Kogut (USA), Óscar Perea Lorente (ESP).
Miejsce: Palau Sant Jordi (Katalonia, Barcelona), 16.200 widzów.
Komentarze (20)