Były zawodnik FC Barcelony, Seydou Keita zabrał głos po raz pierwszy od czasu swojego odejścia. Malijczyk w rozmowie z RAC-1 kategorycznie zaprzeczył, że miał jakiekolwiek problemy z Pepem Guardiolą czy kimkolwiek w Barcelonie. Zaznaczył, że jedynym powodem jego odejścia był "problem fiskalny".
Okoliczności odejścia Seydou Keity do Dalian Aerbin wzbudziły wiele kontrowersji. Doszukiwano się konfliku piłkarza z trenerami, jednak Malijczyk temu zaprzeczył. "Nigdy nie mówiłem źle o nikim, nie tylko o Guardioli. Nigdy nie mówiłem źle o nikim z Klubu", powiedział. Wyznał wręcz, że jego kontakty z ludźmi z Barcelony są wyśmienite. "Ostatnio rozmawiałem telefonicznie z Pepem, dwa dni temu rozmawiałem z Busim... Zostawiłem Barçę w dobrych kontaktach ze wszystkimi, nadal mamy fantastyczne relacje. Wieć proszę, od teraz niech nikt nie mówi, że Seydou źle mówił o Klubie. Jestem w Chinach, ale Barça zawsze pozostanie w moim sercu", wyjaśnił.
W dalszej części rozmowy z RAC-1 Malijczyk wyjaśnił, że powodem jego odejścia był "problem fiskalny", ponieważ wzrastał podatek od jego zarobków. "W Chinach nie dali mi dużo pieniędzy, ale nie mam problemu fiskalnego. Tito chciał, abym kontynuował grę w Barcelonie, ale musiałem znaleźć rozwiązanie tej sytuacji", wyznał. Na końcu Seydou wyraził słowa wsparcia dla nowego trenera Barçy - Tito Vilanovy. "Tito jest kontynuacją tego projektu, pracuje prawie tak samo, jak Pep. Mam nadzieję, że jest bardzo szczęśliwy, podobnie jak Pep. Jest bardzo dobrym człowiekiem", zakończył.
Komentarze (30)