Już za niespełna 24 godziny dowiemy się, która drużyna rozpocznie sezon 2012/2013 radosnym świętowaniem zdobycia Superpucharu Hiszpanii.
W dwumeczu o to trofeum spotykają się dwie bezsprzecznie najlepsze hiszpańskie drużyny ostatnich lat. Barcelona liczy się nie tylko na podwórku krajowym, ale również zagranicznym. W ostatnim czasie dwa razy zdobyła Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwo Świata, wygrywała Superpuchary Europy oraz wiele tytułów w Hiszpanii. Real depcze jej po piętach, a zdobycie ligowego tytułu pokazało, że jest naprawdę blisko. Właśnie mistrzostwo Hiszpanii dało Realowi prawo startu w meczach o Superpuchar Hiszpanii, Barça natomiast znalazła się tutaj z tytułu zdobycia Pucharu Króla.
Wszyscy pamiętamy pierwsze starcie obu ekip. Miało miejsce w czwartek, niespełna tydzień temu, na stadionie Barcelony. Po dominacji gospodarzy w pierwszej połowie, zakończonej jednak bez bramek, strzelanie rozpoczął Cristiano Ronaldo. Na jego gola błyskawicznie odpowiedział Pedro, pokonując Casillasa i doprowadzając do wyrównania. Na 2:1 z rzutu karnego strzelił Messi, a chwilę później Xavi, po kapitalnej akcji Iniesty, podwyższył wynik spotkania na 3:1. Piłkę meczową (albo lepiej napisać: na wagę Superpucharu) miał Leo Messi, ale zamiast 4:1 na tablicy wyników widniał rezultat 3:2. Argentyńczyka w wielkim stylu zatrzymał Casillas, a 30 sekund później fatalny błąd popełnił Valdés i Di María nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
Nie można przejść od razu do rewanżu, pomijając ligowy weekend. Barcelona grała na trudnym terenie w Pampelunie, Real natomiast odwiedził Coliseum Alfonso Pérez, gdzie mierzył się z Getafe. Barça przeszła ogromne męki i długo przegrywała 0:1, ale dzięki dwóm bramkom Leo Messiego wywiozła ze stolicy Nawarry trzy punkty. Real z kolei dobrze zaczął, ale skończył tragicznie. Królewscy prowadzili 1:0 i kontrolowali grę, ale jeśli nie wykorzystuje się takich sytuacji jak w przypadku Özila, trudno myśleć o wygranej. Druga połowa wykonaniu podopiecznych Mourinho była katastrofalna i gospodarze sensacyjnie zdobyli dwie bramki, żegnając z kwitkiem mistrzów Hiszpanii.
Po dwóch meczach ligowych Barcelona z sześcioma punktami prowadzi w tabeli, a Real, z dorobkiem jednego oczka, zajmuje czternastą pozycję. Niespodzianka? Na pewno, ale trzeba mieć na uwadze, że rozegrane zostały dopiero dwie kolejki. Chociaż strata już jest niemała, Real to bez wątpienia drużyna klasowa, która (jak powiedział Piqué) „może teraz zaliczyć 30 meczów bez porażki”.
Obrońca Barcelony słusznie zauważył również, że liga i Superpuchar to dwie zupełnie inne sprawy. Real może być w słabszej dyspozycji, ale na takie mecze zawsze zdoła się zmobilizować. El Clásico to bowiem coś więcej niż zwykły mecz. To starcie dwóch odwiecznych rywali, dwóch reprezentujących odmienne poglądy drużyn i wreszcie dwóch ekip, które w kontekście rywalizacji historyczno-politycznej zawsze walczyły na śmierć i życie.
Szkoleniowiec Realu, José Mourinho, powiedział przed spotkaniem, że wygrana Superucharu nie jest dla niego wcale taka ważne. Rozumiem, że chce ściągnąć presję ze swoich piłkarzy, ale czy ktoś tak naprawdę wierzy w słowa Portugalczyka? Można mieć o nim różne opinie jako o człowieku, ale trenerem jest świetnym i w tym przypadku taka wypowiedź to niewątpliwie element jego pracy, jego gry. Vilanova wypowiada się z kolei w zupełnie innym tonie. „Tytuł to tytuł”, „Superpuchar jest bardzo ważny” i tak dalej… Nie trzeba dodawać, że obaj panowie nie są delikatnie rzecz ujmując najlepszymi przyjaciółmi i triumf Barcelony lub Realu byłby również i osobistym sukcesem wymierzonym w jednego albo drugiego.
Real błyskawicznie zareagował na złą postawę w lidze i w ekspresowym tempie zakończył negocjacje z Tottenhamem, pozyskując Lukę Modricia. Chorwat ma być lekarstwem na średnio wyglądający środek pomocy Królewskich, ale trudno przypuszczać, by Mourinho dał mu jutro zagrać od pierwszej minuty. Podobnie jak w przypadku Songa, sprowadzonego niedawno piłkarza Barcelony. „Potrzebuje jeszcze treningów, by poznać nasz styl” – mówił na konferencji prasowej Tito Vilanova.
Nie jest łatwo przewidzieć ustawienia obu drużyn. Alba czy Adriano? Marcelo czy Coentrão? Alexis czy Tello? Benzema czy Higuaín? Zarówno Vilanova, jak i Mourinho korzystają z wszystkich tych zawodników na przemian i w zależności od prezentowanej formy i profilu rywala występują od pierwszej minuty.
Niezależnie od tego, kto zagra, mamy nadzieję na piękne widowisko. Zakończone oczywiście takim wynikiem, który Superpuchar pozwoli zdobyć Barcelonie. Força Barça!
Rewanżowy mecz o Superpuchar Hiszpanii
Real Madryt – FC Barcelona
29 sierpnia 2012, Santiago Bernabéu, godz. 22:30
Sędzia: Mateu Lahoz (Walencja).
Typ FCBarça.com: 2:2
Komentarze (383)