Oceny za mecz z Deportivo

Ściah

22 października 2012, 15:06

45 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 4, a Messi 6,2". Tylko naprawdę rzeczowe komentarze będą brane pod uwagę.


Oceniający: SZUMI, Ściah, challenger

Valdés – 1 – Víctor daje ostatnio coraz więcej argumentów swoim przeciwnikom. Jest mało pewny na przedpolu, wyjścia przy rzutach rożnych i dośrodkowaniach z bocznych sektorów często są nie w tempo (vide pusty przelot z 90. minuty). Zdarza mu się źle rozgrywać nogami. Najgorsze są jednak piłkarskie "kalafiory". Do interwencji tego typu trzeba zaliczyć przepuszczenie przez naszego portero strzału Bergantinosa, a to nie wszystek win Valdésa z tego meczu. Trzecia bramka również obarcza jego konto. Popełnił błąd w ustawieniu, przez co nie zdążył wrócić do rogu bramki, który pozostawił odsłonięty. Przy czwartym golu był kompletnie zaskoczony, nie wykonał absolutnie żadnego ruchu by ratować Albę przed samobójem, a przecież refleks był zawsze wielkim atutem Valdésa. Bardzo słaby występ. 

Montoya – 5,5 – Przyzwoity mecz naszego wychowanka. Nie odstawał od partnerów z defensywy, solidnie trzymając się powierzonych mu zadań. Widać było, że jego aktywność ofensywna jest ograniczona przez taktykę, w związku z czym nie miał wielu odważnych wejść prawym skrzydłem. Ładnie zainicjował kontrę w 24. minucie, przebiegł kilkadziesiąt metrów z piłką, ale koledzy nie wykorzystali jego zaangażowania.  Stoczył sporo walk na swoim skrzydle, ale nie we wszystkich sytuacjach okazywał się "plastrem" na atakujących rywali. Najważniejsze, że w tak intensywnym meczu nie popełnił błędów brzemiennych w skutki. Trzy odbiory i tyle samo strat, a ocena delikatnie na plus. 

Song – 6 – Wielokrotnie wyróżniał się na tle kruchej, bordowo-granatowej defensywy. Przewodził w pojedynkach główkowych. Grał z dużą ambicją i niejednokrotnie ubezpieczał pozycje kolegów, acz niekiedy otwierało to rywalom wyrwę w jego własnej strefie. Statystyka siedmiu odbiorów jest trochę myląca, bo rywale dostarczyli Kameruńczykowi okazji by zebrać parę następnych, szczególnie po kadrowym osłabieniu zespołu. Był to okres, w którym Alex mógł wykazać się bardziej. Mimo to, ogólną grę obronną Songa można ocenić pozytywnie. Na tle generujących błędy kolegów z formacji i bramkarza, nie patyczkował się pod presją rywala. Znacznie gorzej wygląda jego bilans wyprowadzania piłki, w którym był bardzo bierny i pasywny, zrzucając trochę ten element gry na kolegów. Występ dobry, ale w takich meczach musi spisywać się jeszcze lepiej.

Mascherano – 2,5 – Mocno problemogenny występ "El Jefecito". Desperackim ślizgiem w newralgicznym miejscu boiska dał sędziemu pretekst do odgwizdania stałego fragmentu gry, który okazał się być "jedenastką". Spóźniony, naraził się na różne interpretacje takiego zachowania. W ciągu całego meczu brał na siebie ciężar wyprowadzania futbolówki ze środka defensywy, a jego udział przy trzecim trafieniu ("otwierające" akcję podanie do Cesca) okazał się fundamentalny. Oprócz tego nie zdążył odcisnąć większego piętna na grze zespołu z powodu chyba nadgorliwej decyzji arbitra. Bardziej jednak niż za drugą kartkę należy mu się bura za pierwszą, gdyż faulował bardzo wysoko i niepotrzebnie z nadmierną agresją. Nie ma co robić z Argentyńczyka kozła ofiarnego, ale fakt niezaliczenia przezeń ani jednego odbioru przez 50 minut gry też mówi wiele o jego postawie w tym meczu. Tym razem podstaw do wyższej oceny Masche nam nie dał.

Alba – 6 – Kapitalnie wszedł w spotkanie strzelając gola w sytuacji sam na sam po podaniu Cesca. Zachował się jak rasowy snajper podnosząc głowę i kierując uderzenie w optymalnie wybrany róg bramki. Przez cały mecz był aktywny na swojej stronie notując siedem odbiorów i wielokrotnie włączając się do akcji ofensywnych. W ofensywie prezentował się zdecydowanie najlepiej ze wszystkich defensorów Barcelony. Ocena byłaby wyższa, gdyby nie gol samobójczy oraz drastyczne załamanie się jakości gry Jordiego po tym zdarzeniu. Raz popełnił głupią stratę przy wyprowadzaniu futbolówki, kiedy tańczył z piłką wzdłuż własnego pola karnego, a później w 86. minucie został w dziecinny sposób ograny przez Pizziego i tylko asekuracja Iniesty zapobiegła niebezpieczeństwu.

Busquets – 3,5 – Nie przeszkodził przy pierwszej akcji bramkowej. Nie zdążył za akcją, choć powinien. Pasywny w odbiorze i mniej widoczny niż zazwyczaj w ofensywie. Nadzwyczaj często zostawiał rywalom w strefie środkowej lądowisko o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych. Starał się nadrabiać w innych sytuacjach (8 przechwytów), ale o niskiej jakości jego gry świadczą także 4 straty, liczba do Busiego ostatnio niepodobna. Bezmyślny faul na początku drugiej połowy zakończył się golem z rzutu wolnego Pizziego. Do tego wszystkiego praktycznie nieobecny w kreacji, mocno zdominowany przy zawiązywaniu akcji przez rywali.

Iniesta – 7 – Tym razem Andrés nie błyszczał magicznymi sztuczkami lub zjawiskowymi podaniami, ale starał się przez całe spotkanie kreować grę. Widać, że trener Deportivo nakazał agresywną grę przy kryciu Iniesty, gdyż był bardzo często faulowany. Przerwało to kilka korzystnie rozwijających się akcji, ale dawało też kolegom tak potrzebny oddech. Należy podkreślić jego zasługi w grze wzajemnej oraz chwilami w defensywnie. Po stronie minusów trzeba podać aż jedenaście strat, ale wynikały one z prób otwierających podań, odważnej gry ofensywnej i podejmowania odpow.

Fàbregas – 9 – Kapitalne zawody Katalończyka. Pomimo spędzenia na boisku zaledwie godziny, potrafił aż trzy razy popisać się świetnymi podaniami, które stały się asystami. Beneficjentami kreatywności Cesca byli Alba oraz dwa razy Messi. Jakość zagrań byłego kapitana Arsenalu była klasy światowej i każde z nich miało swój urok. Poza tym Fàbregas świetnie czuł się na murawie. Nie stempował co prawda każdej akcji jak Xavi i chętnie oddawał inicjatywę Inieście, ale wyglądał dobrze szybkościowo i nieźle wychodził na pozycje, z których potrafił rozegrać piłkę. Jego postawa defensywna również stała na przyzwoitym poziomie. Czy to już czas, aby Tito na zawsze zrezygnował z wystawiania genialnego pomocnika w ataku?

Tello – 6 – Nie miał zbyt wielu kontaktów z piłką, ale gdy już ją otrzymywał, to potrafił zrobić z niej użytek. Strzelił bramkę po bardzo ładnym dryblingu, a w dalszym ciągu spotkania jeszcze raz popisał się swoją szybkością na prawym skrzydle. Był bardzo uważny w swoich zagraniach, dzięki czemu tylko dwa razy stracił futbolówkę. Poza tym był jednak zbyt mało widoczny i aktywny w grze, aby zasłużyć na wyższą ocenę. 

Messi – 9,5 (ZM*) – Efektywność Leo w tym spotkaniu była zadziwiająca. Dzięki niej potrzebował tylko pięciu strzałów, aby osiągnąć hat - trick i zostać głównym architektem zwycięstwa zespołu. Zwłaszcza ostatni gol, który przypominał akcję z podblokowych boisk naszego dzieciństwa, był niezwykle ważny dla losów meczu w świetle osłabienia drużyny. Lekkość, jaką akcji tej nadał Leo miała szczególną wartość psychologiczną dla całej drużyny, która do ostatniej kropli potu broniła korzystnego wyniku. Negatywami gry Messiego była prosta strata piłki po rzucie rożnym, z której zrodziła się kontra Depor dająca im rzut karny, a także niewykorzystanie okazji po świetnym podaniu Villi w pierwszej połowie. Pomijając oba te przypadki, trzeba jasno zaznaczyć, że wraz z Fàbregasem był głównym architektem zwycięstwa. 

Villa – 4 – Trudniej odnajduje się na boisku zaczynając mecze w takiej konfiguracji. Nie marnował okazji, ale głównie dlatego, że do nich nie dochodził. Wydaje się, że lewa flanka w systemie gry Tito wybitnie mu nie leży, ale też nie zawsze dostrzegali Asturyjczyka koledzy. Przy wyniku 3:0 dał wyborną szansę Messiemu na podwyższenie wyniku, ale Argentyńczyk nie zachował tym razem zimnej krwi w sytuacji sam na sam. Poza tymi przykładami, Villa nie był widoczny, ostrożnie angażował się w grę i stronił od bardziej zdecydowanych powrotów na własną połowę. Tragicznie rozwiązał kontrę trzech na trzech z 45tej minuty. Choć Villa starał się pokazywać do gry, zmiana już po 54 minutach gry oddaje jego dyskretną przydatność w grze ofensywnej Blaugrany. Podobnie jak Tito, czekamy na więcej.

Rezerwowi: 

Adriano – 6 – Wszedł w kryzysowej sytuacji łatając dziurę po wykluczonym Mascherano i sztuka ta wyszła mu całkiem nieźle. Dobrze czytał grę i ustawiał się na nienaturalnej dla siebie pozycji. Nie będąc najwyższym piłkarzem na placu gry, potrafił wygrać niejeden pojedynek powietrzny. Trzy odbiory i brak wpadek każą stwierdzić, że spełnił swoje zadanie.

Pedro – 6 – Chwilę po wejściu na murawę zmarnował wyśmienitą okazję do podwyższenia rezultatu, ale nie powinno to stanowić podstawy oceny Kanaryjczyka. Dużo biegał i angażował się w grę obronną notując dwa odbiory i mocno przeszkadzając rywalom przy konstruowaniu akcji. Witalnością i walecznością bardzo przydatny grającej w osłabieniu drużynie.

Xavi – 6,5 – Podobnie jak Pedro bardzo poświęcił się grze obronnej, ale jednocześnie nie zapominał o rozgrywaniu piłki wprowadzając spokój w szeregi zespołu. Dwa odbiory, z czego jeden na miarę najlepszych defensywnych pomocników świata w ostatnich minutach meczu.

* Zawodnik Meczu wg Redakcji FCBarca.com

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze