Taksówkarz Miguel Collado, który oskrażył Martína Montoyę o kradzież portfela, wydaje się gubić w zeznaniach. Kierowca, który 17 września wiózł piłkarza z hotelu na lotnisko Barajas twierdzi, że Montoya siedział na przednim fotelu w jego samochodzie.
"Wysiedli na lotnisku. On i trzech innych panów. Montoya siedział na przednim fotelu i gdy wyszli, okazało się, że nie mam portfela. Nie tablet, nie telefon, tylko portfel. Poszedłem za nimi, ale byli bardzo szybcy, wydawało się, że się śpieszą na samolot, ale ostatecznie uciekli", powiedział Collado.
Okazuje się, że madrycki taksówkarz faktycznie wiózł Montoyę, Deulofeu, Tello i lekarza Jorge Guilléna na lotnisko, lecz na siedzeniu pasażera obok kierowcy siedział Deulofeu, a nie Montoya. Niepewność w zeznaniach i brak dowodów kradzieży sprawiają, że historia taksówkarza coraz bardziej traci wiarygodność.
Wczoraj, kilka godzin po tym jak sprawa została nagłośniona przez media, Montoya kategorycznie zaprzeczył wszystkiemu na swoim Twitterze: "Oskarżenia mojej osoby odnośnie kradzieży portfela taksówkarzowi, są całkowicie fałszywe".
Komentarze (57)