Thiago Messi - o tym, jak trudno dorównać wielkiemu ojcu

Looky

2 listopada 2012, 21:24

Sport/FCBarca.com

93 komentarze

Narodziny potomków wielkich gwiazd sportu to zawsze duże wydarzenie. Warto jednak zatrzymać się na chwilę i zdać sobie sprawę, że dzieci tych największych mają w rękach miecz obosieczny. Z jednej strony łatwy dostęp do elity w swoich dyscyplinach, z drugiej - ogromną presję i nieustanne porównania do sławnych rodziców.

Ciężar noszenia nazwiska takiego jak Cruyff, Beckenbauer, Maradona, Jordan czy Merckx był na tyle duży, że żaden z ich potomków nie potrafił go udźwignąć. Teraz opinia publiczna i kibice skupiają się na Thiago Messim, ale pamiętajmy, że przecież syn cracka Barcelony może nawet nie zostać piłkarzem. I jak powiedział jego ojciec, uszanuje każdą decyzję.

Jordi Cruyff

Holender trafił do Barcelony w wieku 18 lat. Zasilił szeregi Barçy B, a debiut w pierwszej drużynie zanotował dwa lata później. Kariery na Camp Nou jednak nie zrobił, tak samo zresztą jak w Man Utd, gdzie trafił po opuszczeniu Katalonii. Tułał się później po słabszych klubach, aż skończył na Cyprze. W reprezentacji Holandii i Katalonii rozegrał zaledwie po 9 meczów.

"To trudniejsze niż się ludziom wydaje, bo nigdy nie unikniesz porównań. To zawsze dodatkowa presja, która jest tym większa, jeśli nie jesteś jeszcze pełnoletni. To wielkie cierpienie", mówił.

Edinho, syn Pele

Historia potomka słynnego Brazylijczyka jest jeszcze smutniejsza. Edinho wybrał piłkę i został bramkarzem, skończyło się jednak na tym, że bardziej słynął z narkotykowych ekscesów, niż z boiskowych popisów. "Moja piłkarska kariera zaczęła się z presją całego świata, ze sławą, mimo że nie dokonałem niczego, i z wielką odpowiedzialnością, na którą nie byłem przygotowany", mówił.

Syn Pele miał swoje "5 minut" przez pięć lat broniąc barw Santosu - klubu, w którym jego ojciec był największym bohaterem. O Edinho najgłośniej było jednak z powodu dwóch aresztowań w 2005 i 2006 roku, które miały związek ze sprawami narkotykowymi.

Beckenbauer i Maradona

Potomkowie tych dwóch wielkich piłkarzy nie potrafili nawet przebić się do elity. Stephan Beckenbauer w latach 80. przez dwa sezony był w kadrze amatorskiej drużyny Bayernu Monachium i tak naprawdę piłkarski świat nigdy o nim nie usłyszał. Karierę skończył w drugoligowych klubach, a dziś jest trenerem kadry U-17 w bawarskim klubie.

Przypadek Diego Sinagry jest jeszcze trudniejszy, bo słynny ojciec nigdy nie uznał go za swojego syna. "Kariera" Sinagry to tułaczka między klubami trzeciej i czwartej ligi włoskiej, a następnie próba sił w piłce nożnej plażowej.

Jordan i Mercx

Nie tylko w futbolu presja wielkiego nazwiska okazuje się zbyt duża. Marcus i Jeffrey Jordan, synowie słynnego Michaela Jordana, zdecydowali się porzucić koszykówkę mając zaledwie 21 i 23 lata. Axel Mercx, potomek kolarza Eddy'ego - triumfatora Tour de France i Giro d'Italia, nigdy nie zbliżył się nawet do dokonań ojca, a o synu Serhija Bubki - legendarnego lekkoatlety (skok o tyczce) - głośniej jest z powodu jego upadku z trzeciego piętra w Paryżu, niż ze względu na wyniki w tenisie (186. miejsce w rankingu).

Im się udało

Cesare Maldini grał dla reprezentacji Włoch w latach 60. W barwach Milanu zanotował prawie 350 występów, a w jego ślady trzydzieści lat później poszedł Paolo, który przez 25 lat bronił barw Rossonerrich, rozgrywając dla nich aż 647 spotkań. Był także filarem reprezentacji Italii, rozgrywając dla niej 126 meczów.

Laila Ali, córka słynnego boksera Muhammada, radzi sobie znakomicie, mając dwa tytuły mistrzyni świata i 24 wygrane walki (w tym 21 przez nokaut). Sukcesy osiąga jednak w kobiecym boksie - sporcie niszowym, który budzi niewielkie zainteresowanie kibiców i mediów.

Thiago Messi dołącza do gupy dzieci takich jak Jaden i Jaz Elle (syn i córka Andre Agassiego i Steffi Graf) czy Benjamína (syn Agüero i wnuk Maradony), które dopiero za kilkanaście lat będą podejmować decyzje kim chcą zostać w przyszłości. Może zobaczymy małego Messiego kopiącego piłkę na zielonej murawie. Jeśli nie, dokona wyboru, jaki podpowie mu intuicja. Niełatwo jest być dzieckiem sławnego rodzica i tylko nielicznym udaje się dorównać wielkim ojcom. Synowie tych największych - Maradony, Pele, Cruyffa czy Jordana - nigdy nawet nie wybili się ponad przeciętność.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (93)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze