Historyczna wygrana: Barça - Celta 3:1

IceMan

3 listopada 2012, 17:32

1572 komentarze

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

3:1

Herb FC Barcelona

RC Celta Vigo

CEL

  • Adriano Correia 21'
  • David Villa 23'
  • Jordi Alba 60'
  • 25' Mario Bermejo 

Blaugrana bez większych problemów pokonała Celtę Vigo po bramkach Adriano, Villi i Albie. Dzięki zwycięstwu Katalończycy umocnili się na prowadzeniu w ligowej tabeli oraz przy okazji pobiła klubowy rekord dotyczący najlepszego startu w rozgrywkach ligowych.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania swoimi zdobytymi nagrodami pochwalili się Messi oraz Xavi, którzy zaprezentowali odpowiednio Złotego buta oraz nagrodę Księcia Asturii. Zdecydowanym faworytem pojedynku byli Katalończycy, którzy już od pierwszych dni narzucili swój rytm gry.

Pierwsza godna uwagi akcja miała miejsce już w 2. minucie spotkania. Villa ładnie dostrzegł w środku pola Fàbregasa, który potężnie z ok. 25 metrów uderzył z woleja, jednak futbolówka przeleciała nad bramkę Varasa. Obecny bramkarz Celty Vigo z całą pewnością nie jest anonimową postacią dla fanów Blaugrana, gdyż to właśnie Hiszpan w zeszłym sezonie niemal w pojedynkę zatrzymał Barçę w meczu z Sevillą w Świątyni Futbolu. W tamtym spotkaniu 30-letni portero klubu z Andaluzji zaczarował Camp Nou z efektem podobnym do tego, który obecnie prezentuje polski JayJay na kortach paryskiego Masters. Kto przez ostatnie kilka dni oglądał polskiego giganta, wie o czym mowa. W 10. minucie ładną szarżą popisał się Messi, efektownie piętą odegrał do Iniesty, który bez namysłu uderzył zza szesnastki. Niewiele brakowało, a Blady Geniusz strzeliłby kolejnego cudownego gola w swojej bogatej karierze. Chwilę później pierwszą szansę na bramkę i zarazem uczczenie narodzin swojego syna Thiago miał Leo Messi, jednak jego lob po niesamowitym dograniu Andrésa był za słaby by dotrzeć do bramki Varasa.

Nie minęło kolejne 60 sekund, a okazję na otwarcie wyniku dostał Xavi. Świetna akcja zespołowa Barcelony, rozklepana defensywa Celty i mający piłkę na tacy Creus trafił wprost w Varasa. W 14. minucie znów lobować próbował Messi, ale ponownie nic z tego nie wyszło. Po raz trzeci Leo przegrał pojedynek z bramkarzem Celty w minucie 18, kiedy to doświadczony golkiper ekipy z Vigo zatrzymał uderzenie Argentyńczyka w polu karnym. Niewykorzystane okazje się mszczą i po raz pierwszy mogliśmy przekonać się o tym kilkanaście sekund później. Tym razem dopisało jednak szczęście, a raczej doskonała interwencja Valdésa, który uchronił zespół przed stratą bramki wygrywając sytuację sam na sam z napastnikiem Celty. Obrona ograna po raz pierwszy, nie ostatni. W 20. minucie znów błysnęła Barça, a główną rolę odegrał Adriano. Brazylijczyk podał piłkę do Pedro, by po chwili świetnie zacentrować na piąty metr, gdzie najszybszy był… Adriano, który umieścił piłkę w siatce i dał Barcelonie zasłużone prowadzenie. Kolejne świetne wejście Correi w tym sezonie, brawo!

Niestety kilka chwil później znów zawiodła defensywa. Nie chcę się powtarzać, ale który to już raz w tym sezonie obrona Blaugrany została ośmieszona niczym grupa amatorów? Jeśli tak rozklepują naszą defensywę gracze Celty (z całym szacunkiem dla tej drużyny), to nie może wróżyć nic dobrego. Oglądając w obecnym sezonie poczynania Masche i spółki przypomina mi się jeden z ostatnich meczów siatkarskich, które miałem okazję oglądać. Momentami niejaki Paweł Zagumny robił taki wiatrak z bloku rywali, że ci prawie się nawzajem pozabijali nie wiedząc, gdzie skakać i gdzie szukać piłki. Podobnie czasami jest z naszą defensywę, która zachowuje się jak dzieci we mgle. Problem jest poważny i powinniśmy wreszcie wyciągnąć z tego wniosku, zanim będzie za późno. Uszczególniając, kontrę Celty starał się wykończyć Lopez, którego zatrzymał Valdés, jednak przy dobitce Mario był już bezradny.

Na obronę narzekać można, za to siła ofensywna Barcelony to nadal broń , którą mało kto potrafi zatrzymać. Cudowna dwójkowa akcji Villi z Iniestą. El Guaje wspaniale do Iniesty, ten ogrywa defensywę Celty, wykłada patelnię snajperowi z siódemką na plecach, a David takich okazji nie zwykł marnować. 2:1. Na kolejną godną uwagi musieliśmy czekać aż do 37. Minuty. Przed szansą na swoje pierwsze trafienie w meczu ponownie stanął Messi, ale i tym razem nic z tego nie wyszło. Leo długo, zdecydowanie na długo holował piłkę i w efekcie końcowym chyba sam nie wiedział, co z nią zrobić. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy w stosunku 2:1.

Druga część gry rozpoczęła się od świetnej okazji Celty. Kolejny katastrofalny błąd defensywy i Barcelonie dopisało mnóstwo szczęścia bowiem po ładnym, technicznym strzale Aspasa futbolówka minęła o milimetry prawy słupek bramki Valdésa. Chwilę później z rzutu wolnego strzelał Messi, jednak po jego uderzeniu piłka nie znalazła drogi do siatki.

Prowadzenie Dumy Katalonii podwyższył w 61. minucie Jordi Alba. Bardzo ładna akcja Iniesty, Villi (cóż za asysta!) i Jordiego zakończyła się trafieniem tego trzeciego, który niczym rasowy napastnik doskonale poradził sobie z Varasem. Będąc obiektywnym trzeba przyznać, iż największą rolę przy trafieniu na 3:1 nie odegrał żaden z podopiecznych Vilanovy, a arbiter liniowy, który nie zauważył bardzo wyraźnego spalonego lewego defensora obrońcy Barçy. To kolejny dowód na to, że poziom sędziowania w La Liga stoi na równie wysokim poziomie, co umiejętności piłkarskie zespołów występujących na co dzień w naszej rodzimej Ekstraklasie.

O kolejnych kilkunastu minutach można napisać, że… się odbyły. Najciekawszym momentem do 80 minuty była chyba zmiana świetnego dziś Davida Villi na Alexisa Sáncheza. Gra znacznie się uspokoiła, ani jednej ani drugiej drużynie nie spieszno było do powiększenia swojego dorobku bramkowego, co nienajlepiej świadczy o jakości dzisiejszego widowiska. Obraz gry do ostatnich minut nie uległ zmianie, w doliczonym czasie gry z dystansu strzelał jeszcze Pedro, ale z jego uderzeniem poradził sobie Javi Varas.

Po niezbyt ciekawym meczu FC Barcelona pokonała Celtę Vigo 3:1. Tym samym zespół Tito Vilanovy zanotował najlepszy ligowy start w historii klubu. Jak dotąd Barça zgromadziła na swoim koncie 28 punktów, wygrywając 9 spotkań i jedno remisując. Nie mam nic przeciwku ku takim zwycięstwom, wszak za efektowność nikt tytułów nie przyznaje, a gromadzenie kolejnych cennych punktów mimo słabej gry Barcelonie w tym sezonie wychodzi wyjątkowo dobrze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1572)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze