Do końca przyszłego tygodnia Carles Puyol ma otrzymać od klubowych lekarzy pozwolenie na grę. Oznacza to, że z Mallorcą jeszcze nie wystąpi, ale powinien być gotowy już na kolejny ligowy mecz - z Realem Saragossa (17 listopada).
34-letni kapitan Barçy doznał koszmarnie wyglądającej kontuzji w spotkaniu Ligi Mistrzów z Benficą. Na szczęście okazało się, że ręka nie jest złamana,a jedynie zwichnięta, i minimalny okres absencji ustalony został na półtora miesiąca. Te sześć tygodni minie właśnie 17 listopada, gdy Barcelona zmierzy się na Camp Nou z Realem Saragossa.
Puyol wciąż nie może całkowicie zgiąć ręki w łokciu, dlatego realizuje również program treningowy na siłowni, milimetr po milimetrze próbując odzyskać pełną władzę w ręce. Mimo bólu, nie ustaje w staraniach, by wrócić na boisko tak szybko, jak to tylko możliwe. Warto dodać, że poza tym Puyi jest w bardzo dobrej kondycji fizycznej, bo przez ostatnie tygodnie nie zaniedbywał innych aspektów treningu.
Od kilku dni kapitan pracuje na pełnych obrotach pod okiem swojego zaufanego fizjoterapeuty Juanjo Braua, który towarzyszy mu zawsze, gdy piłkarz leczy swoje kontuzje. Carles wciąż ma usztywnioną rękę, ale ćwiczy tak, jakby jego życie zależało od każdego treningu.
Powrót Puyola na boisko pozwoli Tito Vilanovie odetchnąć i wreszcie zakończyć eksperymenty w defensywie. Zielone światło od lekarzy dostał już Gerard Piqué, Carles ma wrócić do gry w ciągu dziesięciu dni.
Komentarze (39)