Domínguez wspomina 12-letniego Messiego

Jan Kidawa

21 listopada 2012, 19:26

Mundo Deportivo

21 komentarzy

Enrique Domínguez, trenował Leo Messiego, gdy ten miał 11-12 lat. Twierdzi, że Argentyńczyk umiejętnościami już przewyższa Maradonę oraz znajduje się na najlepszej drodze, aby zostać najlepszym w całej historii piłki nożnej, ale wspomina też czasy, gdy Messi był małym chłopcem z zapadniętą klatką piersiową.

Domínguez nie uważa się za odkrywcę Messiego, mimo iż był jego trenerem w Newell's, gdy ten miał zaledwie 11 i 12 lat, tuż przez przejściem do Barcelony. „Gdyby nie trafił do Barcelony, nie byłby tak wielkim piłkarzem", uważa.

„Miano odkrywcy mnie zawstydza. Byłem jednym z czterech trenerów, których miał kiedy rozgrywał mecze siódemek. My nazywaliśmy je meczami "baby" (ang.). Trenerem owszem byłem, ale czy istnieje odkrywca, tego nie wiem. Miał wtedy 11-12 lat. W wieku 13 przeprowadził się do Barcelony. Już wtedy robił te same rzeczy, co teraz. Był niziutki, ale miał bardzo silne nogi, dzięki czemu szybkość jego biegu była imponująca", opowiada w wywiadzie dla programu "Esports" w Xarxa.

Enrique Domínguez mówił również, że Leo „już wtedy miał problemy ze wzrostem. Zawsze kiedy rzucałem mu koszulkę w szatni, odwracał się do nas plecami, a przodem do ściany, żeby ją założyć. Podejrzewałem, że coś się dzieje. Pewnego razu zauważyłem, że jego klatka piersiowa jest zapadnięta, a jego mięśnie piersiowe nie są rozwinięte tak, jak u innych sportowców. To dzięki Barcelonie z tego wyszedł. Gdyby tam nie trafił, nie zostałby tak wielkim piłkarzem". Trener podkreśla także, że „Leo jest naturalnym liderem i bierze na siebie odpowiedzialność. Są ludzie, którzy mówią, że jest zarozumiały i pewny siebie. Tak nie jest. Nie obraża nikogo, nawet jak go kopią."

Domínguez wyjawia również niektóre szczegóły wspólnych treningów: „Trenowaliśmy nocą. Oświetlały nas tylko 3 reflektory i gryzły komary. Nas i rodziców dzieci. Treningi, w których uczestniczył Leo trwały dwie godziny i kiedy rodzice zbliżali się, żeby je odebrać, Leo podchodził do mnie i cichutko prosił: ‘nie Quique, proszę, jeszcze chwilę'". W swoich pochwałach posuwa się jeszcze dalej, mówi: „Leo jest lepszy od Maradony. Jest na najlepszej drodze, aby zostać najlepszym w historii"

Enrique Domínguez na końcu dodaje, że „Leo Messi ma również niesamowitych kolegów na boisku. To, co zrobił wczoraj Iniesta w rogu boiska w meczu ze Spartakiem sprawiło, że ścisnęło mnie w gardle."

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze