Piquénbauer kontra El Tigre

Eoren

14 grudnia 2012, 17:19

Mundo Deportivo

31 komentarzy

W najbliższą niedzielę Gerard Piqué rozegra przeciwko Atlético Madryt swój dwusetny oficjalny mecz dla drużyny z Katalonii. W tym wyjątkowym spotkaniu stoper Barcelony będzie musiał wykazać się najwyższymi umiejętnościami, ponieważ przyjdzie mu się zmierzyć z Radamelem Falcao, autorem szesnastu goli zdobytych w tym sezonie w rozgrywkach ligowych. Szczęśliwie dla drużyny z Barcelony, Piqué prezentuje aktualnie bardzo wysoką formę, o czym mogliśmy się przekonać oglądając jego grę na Estadio Nuevo Arcángel w Kordobie.

Dwieście spotkań jest znaczącą liczbą, wziąwszy pod uwagę fakt, że Piqué gra w pierwszej drużynie Barcelony dopiero piąty sezon. To żywy dowód na to, że kataloński stoper, będący jednym z podstawowych graczy wielkiej Barçy stworzonej przez Pepa Guardiolę, teraz, za kadencji Tito Vilanovy, wciąż utrzymuje najwyższą formę. Ten osobisty jubileusz Gerarda Piqué, będzie miał miejsce w bardzo dobrym dla niego momencie kariery, o czym mogliśmy się przekonać oglądając spotkanie przeciwko Córdobie. Gerard odnajdywał się w roli lidera defensywy, co więcej, niejednokrotnie miał też okazję wziąć udział w przeprowadzanych przez Barçę atakach. Dzięki takiej właśnie akcji ofensywnej mieliśmy okazję przekonać się dlaczego Piqué jest jednym z najlepszych stoperów na świecie, by nie powiedzieć najlepszym, kiedy znajduje się w optymalnej formie fizycznej.

W końcówce meczu przeciwko Córdobie, Piqué zaatakował we własnym polu karnym napastnika gospodarzy, odebrał mu pikę, rozejrzał się po boisku, ocenił sytuację i postanowił samemu udać się pod bramkę rywala. I to w jaki sposób! Prowadząc piłkę z niebywałą precyzją zatrzymał się dopiero przed polem karnym przeciwnika i wykonał, dokładne co do centymetrów, podanie do Messiego. Argentyńczyk, co dość niecodzienne w jego przypadku, spudłował w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem Córdoby, Saizarem. Jednak akcja przeprowadzona przez Piqué była tak świetna, iż potwierdziła fakt, że zawodnik Barcelony ponownie zasługuje na przydomek Piquénbauer, który tak dobrze go opisywał.

Dwa do sześciu i Cristiano

Gerard Piqué, jak zawsze, chętnie udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym opowiedział o swoich wspomnieniach związanych ze 199 meczami rozegranymi w Barçy. Poza pozowaniem do zdjęć z pamiątkową koszulką, zawodnik Barcelony postarał się także przywołać z pamięci najlepsze oraz najgorsze momenty, jakie miały miejsce w tych niemal dwustu spotkaniach w barwach Barcelony. Meczem, którego nigdy nie zapomni, i który napawa go największą dumą, jest zwycięstwo 2:6 nad Realem na Santiago Bernabéu. To właśnie jego gol ustalił końcowy, historyczny wynik tego spotkania. Najgorsze wspomnienie Gerarda jest oczywiście związane z porażką. Miała ona miejsce w zeszłym sezonie, w ligowym spotkaniu w Pampelunie, i wyjątkowo skomplikowała sytuację Pepa Guardioli. Tamtego dnia Gerard Piqué, wraz z całą barcelońską defensywą, nie miał nic do powiedzenia w starciu z napastnikami Osasuny.

Wśród najbardziej cenionych przez niego rywali znalazło się wiele znakomitych nazwisk, w tym były kolega z drużyny oraz bliski przyjaciel. Zdaniem Gerarda najlepszym bramkarzem z jakim przyszło mu się zmierzyć jest sevillista Andrés Palop, zawodnik, który przysporzył Barcelonie Guardioli wiele problemów, jak wtedy, gdy jego drużyna wyeliminowała Blaugranę z rozgrywek Pucharu Króla w 2011 roku, co było nawet przyczyną łez Leo Messiego wylanych w szatni Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Najbardziej cenionym przez Piqué obrońcą, przeciwko któremu miał okazję zagrać, jest Maicon. Brazylijski prawy obrońca brał udział w półfinałowym dwumeczu w Lidze Mistrzów, w którym to Barça poległa z prowadzonym przez Mourinho Interem.

Zdaniem Katalończyka najlepszym pomocnikiem, z którym mógł się mierzyć, jest jego wielki przyjaciel, Cesc Fàbregas. Barcelona Guardioli dwukrotnie grała przeciwko niemu w Lidze Mistrzów. Oba spotkania zakończyły się pomyślnie dla Barçy, jednak zawodnik z Arenys również dobrze się w nich zaprezentował. Zapytany o najlepszego napastnika, przeciwko któremu przyszło mu grać, Gerard Piqué nie wahał się wskazać na największą gwiazdę drużyny, która jest odwiecznym rywalem Barcelony: napastnika Realu Madryt - Cristiano Ronaldo. Portugalczyk i barceloński stoper znają się bardzo dobrze. Obaj grali w Manchesterze United i wielokrotnie mieli okazję mierzyć się ze sobą, zwłaszcza odkąd Portugalczyk zasilił szeregi Realu Madryt. W ostatnich spotkaniach madrycki napastnik był nie do zatrzymania ani dla Piqué, ani żadnego innego defensora Barcelony. Zarówno w ostatnich ligowych Klasykach, jak i w Superpucharze Hiszpanii, Portugalczyk notował decydujące o wyniku trafienia.

Co ciekawe, trenerem rywala, cieszącym się największą sympatią u Piqué, jest Sir Alex Ferguson, który prowadził katalońskiego obrońcę w Manchesterze United i przeciwko któremu Barça wygrała później dwa Puchary Europy. Zdaniem Gerarda najlepszym znanym mu arbitrem był Iturralde González.

Na koniec Piqué wspomniał o klubie z bogatą historią, który przechodzi teraz trudne momenty: Athleticu Bilbao. Stadion tej drużyny, San Mamés, jest ulubionym obiektem Gerarda, a jej kibice budzą u barcelońskiego defensora największy podziw, ze względu na swoje oddanie drużynie oraz fair play.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (31)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze