Rodri II – urodzony, by być bramkarzem

Rozwad

3 stycznia 2013, 15:32

Sport

8 komentarzy

Swoją przygodę z futbolem zaczynał na pustkowiach Gracia, gdzie nie mając piłki, ani boiska, bronił rzucane w jego stronę… kamienie. Andrés Rodríguez Serrano nie zrobił w Barcelonie spektakularnej kariery przez Antoniego Ramalletsa, który w tym czasie bronił dostępu do bramki Barçy. Bez wątpienia Rodri II jest postacią tragiczną i niespełnioną, jednak godną zapamiętania, dlatego stał się bohaterem czwartej części Wielkich zapomnianych.

Andrés Rodríguez Serrano, znany powszechnie jako Rodri II, aby odróżniać się przydomkiem od ówczesnego obrońcy FC Barcelony - Paco Rodriego, urodził się po to, aby zostać bramkarzem. Przyszedł na świat 18 sierpnia 1941 roku na ulicach  L'Alegre de Dalt w Barcelonie. Od dzieciństwa był zafascynowany piłką nożną i pokazał, że można szlifować piłkarskie umiejętności bez piłki czy też profesjonalnego boiska. Mały Andrés praktykował bramkarski fach zatrzymując rzucane w jego stronę…kamienie. Jego matka – niestrudzona w swoich prośbach do syna o zaprzestanie tej czynności – zawsze powtarzała, że to „samobójcze zajęcie” i kiedyś „skończy bez głowy”. Tak się nie stało. Rodri II jeszcze niejednokrotnie w swoim życiu zszokował rodziców.

Był synem Antonio Rodrígueza Luque, pochodzącego z Granady oraz Maríi Pilar Serrano Ventury z miejscowości Pedrola (Saragossa). Młody Andrés Rodríguez Serrano pewnego razu wzbudził ciekawość samego Josépa Botera, o którym rozprawialiśmy niedawno na łamach serwisu, jako o „wielkim odkrywcy cracków”, ze względu na wzrost oraz zwinność. Zgodnie z decyzją Barcelony trafił do CARSA (Club de Aprendices de la RENFE de San Andrés, pol. Uczniowski klub RENFE z San Andrés), gdzie występował w drużynach młodzieżowych między 1956 a 1958 rokiem w Pierwszej Lidze Regionalnej. Do samej wielkiej Barcelony przybył przed sezonem 1958/59, do młodzieżowej drużyny Juvenil A, gdzie zdobył Mistrzostwo Hiszpanii – w tym czasie reprezentował również reprezentację Katalonii oraz kadrę narodową do lat 18. Następnie dla zyskania doświadczenia Barça wypożyczyła do go CD Sabadell, po to by po roku wrócił i dokonał spektakularnego skoku do pierwszej drużyny FC Barcelony.

Niespełnione marzenie

To był ten najbardziej oczekiwany moment. Przeszedł na zawodowstwo. Jednak jako profesjonalista Rodri II grał naprawdę bardzo niewiele. Tylko cztery ligowe spotkania i garść sparingów. Jego przekleństwem był legendarny Antoni Ramallets, który w tym czasie niepodzielnie rządził między słupkami Barcelony. Oficjalnie zadebiutował jako 19-latek, w meczu z ligowym Elche (23 października 1960 roku), kiedy Barça zremisowała 1:1. Nie grał od początku. W 85. minucie spotkania Ramallets został kontuzjowany i opuścił boisko na noszach. Nieprzygotowany i nierozgrzany Rodri II wskoczył na sam środek ringu, a chwilę później wpuścił bramkę-kleskę na wagę remisu. „Piłka wymknęła mu się z rąk” – głoszą historyczne kroniki meczu. „Spełniał się mój sen. Byłem nieprzygotowany. Koledzy oraz trenerzy zagrzewali mnie słowami otuchy. Trzy minuty, wpuszczony gol, koniec meczu i prysznic. Niestety najpiękniejsze rzeczy niekiedy nas przerastają” – powiedział dzień później prasie.

Rodri II, widząc że szanse na jego regularną grę wynoszą niemal zero, postanowił odejść z klubu, który na zawsze pozostał w jego sercu. Jednak przed odejściem w swoim piłkarskim życiu zanotował niezapomnianą przygodę i na zawsze zapisał się w historii katalońskiego klubu. Mocarna ówcześnie Barcelona przerwała hegemonię Realu Madryt w Europie i wyeliminowała go w półfinale Pucharu Europy – tym samym zagrała w wielkim finale w Bernie w 1961 roku przeciwko Benfice Lizbona (2:3). Niestety poległa w finale i zaprzepaściła szansę na pierwsze takie trofeum w historii klubu. Andrés Rodríguez Serrano oczywiście był w tych wszystkich historycznych spotkaniach zmiennikiem Antoniego Ramalletsa. Wtedy przekonał się, że numer jeden w bramce to coś w rodzaju owocu zakazanego. Coś nieosiągalnego. Jego marzeniem zawsze była gra na Camp Nou, ale wiedział również że czas działa na jego niekorzyść, dlatego sezon 1961/62 rozpoczął na wypożyczeniu w Racingu Santander, a zakończył – również w ramach wypożyczenia – w CF Igualada.

"Płakał, kiedy Barça wygrała na Wembley"

Ostatecznie pożegnał się z klubem swoich marzeń przed rozgrywkami 1962/63, kiedy zdecydował się na transfer definitywny do Levante, które szukało wzmocnień po upragnionym awansie do Primera Division. Jednak w ten sposób Rodri II rozpoczął swoją tułaczkę po wielu hiszpańskich klubach. Po roku Levante wróciło do Segunda Division, gdzie rozpoczął kolejny rok, jednak kataloński bramkarz szybko odszedł do Realu Saragossa, do Primera. Dostał tam od sportu drugą szansę, na La Romareda, i wykorzystał ją pozostając tam do końca sezonu 1967/68. Następnie przeszedł od Valladolid w Segunda Division (1968/69), po Xerez (1969/70 i 1970/71) i mimo szczerych chęci kontynuowania kariery, zwyrodnienia kości i stawów w dłoniach, które powstały wskutek bronienia kamieni w dzieciństwie, mu to uniemożliwiły.

Po rozstaniu z futbolem wstąpił do spółki Fomento de Obras y Construcciones w Saragossie, gdzie wszedł w świat inżynierii. Ponadto od 21 roku życia jest żonaty z Maríą Garcíą Merchán (w dniu ślubu miała 19 lat) i ma z nią czworo dzieci: Maríę Pilar, Esther, Cristinę oraz Andrésa. Obecnie mieszka w Saragossie, jednak lubi spędzać również czas w swoim domu w Vinaroz. W wieku 71 lat Rodri II wiedzie szczęśliwe życie będąc dziadkiem dziesięciu wnuków, wciąż mając w duszy FC Barcelonę. To człowiek, któremu nigdy nie udało się spełnić snu o grze w barwach ukochanego klubu, ale jak nikt inny nosi te barwy w sercu i duszy. „Płakał jak dziecko, kiedy Barça zdobyła Puchar Europy na Wembley” – wspomina jego żona María. Kiedy Andrés Rodríguez Serrano spogląda wstecz na swoje życie jest dumny z tego, co osiągnął i z wartości, które sobą reprezentował: ciężka praca, wysiłek, poświęcenie, pokora i odwaga. W pamięci kibiców Barcelony zawsze pozostanie wielkim człowiekiem, który łapał kamienie jak kulki w ówcześnie niegościnnych pustkowiach Gracia.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze