Zaległe oceny za mecz z Atlético Madryt

Challenger

5 stycznia 2013, 07:56

87 komentarzy

Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy. Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Alves 3, a Messi 6,5". Tylko rzeczowe, logiczne i kulturalne komentarze będą brane pod uwagę.

Choć zdajemy sobie sprawę, jak marnym wytłumaczeniem jest obwinianie za tę obsuwę okresu świąteczno-noworocznego, to niestety innego wytłumaczenia nie mamy. Liczymy na Waszą wyrozumiałość i przepraszamy za taką sytuację, deklarując nadzieję, że jakość publikacji choć w nikłym stopniu wynagrodzi to opóźnienie.
Opcja, że ocen nie będzie nie wchodziła w grę, ale dziękujemy za wszystkie komentarze "upominające się" o noty za Atlético. Stanowią dla nas równie miły, co niespodziewany, dowód, że zauważacie naszą pracę i doceniace ten dział na stronie. Podsumowanie grudnia jest tym samym bezpieczne:), pojawi się do końca weekendu.

SKRÓT MECZU]

Oceniający: challenger, Szumi

Valdés – 6,5 – Refleks i ustawienie pozwoliły mu przy pierwszej okazji Falcao sprowokować Kolumbijczyka do oddania strzału hen w trybuny. Przy kolejnej nie mógł nic poradzić. Bez zarzutu przez resztę spotkania. Dobra dyspozycja na przedpolu i utrzymanie koncentracji przy stałych fragmentach gry na tle silnego kadrowo rywala pozwala wystawić VV wyższą notę niż tylko za dolce far niente.

Adriano – 8,5 (ZM*) – Wybitny pokaz inteligencji taktycznej, zaangażowania i efektywności. Ścigał kontry (np. wybicie spod nóg Falcao w pierwszej połowie), przecinał podania, nieustępliwy w walce pod własną bramką. Często „rysowany” przez Diego Costę, ale tego dnia był Adriano pewien swoich zdolności. Kilka świetnych manewrów na prawej flance i wielkiej urody gol w kluczowym momencie spotkania dający wyrównanie w chwili, gdy wcale nie zanosiło się na to „z gry”. Po tej bramce momentalnie barcelonistom zrobiło się łatwiej, a Pericos: trudniej. Jak na obrońcę sporo strat (9), ale to konsekwencja klasy rywala i aktywności w ofensywie. A ta przyniosła skutki. Tym razem rozgrzeszony.

Puyol – 6,5 – Charyzma i waleczność nie pomogą, gdy trzeba uganiać się w tę i z powrotem za takimi napastnikami jak Falcao. Puyi miał poza tym dwie dziwne straty, a w 58 minucie pozwolił sobie na przepuszczenie piłki, co mogło skończyć się golem. Zdezorientowany kiksem Puyola Falcao zagrał na szczęście ręką. Nasz włochaty obrońca dokładniejszy i spokojniejszy był dopiero w drugiej połowie, kiedy na tablicy wyników zaczęło się robić bezpieczniej.

Piqué – 7 – Przez pierwsze pół godziny ruchliwość i dynamika Ardy Turana z Falcao i jemy sprawiały problemy. W pojedynkach obronnych też bywało różnie: np. świetny wślizg w 3. minucie we własnym polu karnym, ale kilka minut później odpuszczone krycie Falcao (słupek). Z czasem spisywał się coraz skuteczniej i gdy Barça przejęła kontrolę na meczem, nienagannie uspokajał grę i udanie powstrzymywał zapędy gości na gonienie wyniku. Relatywnie niskie oceny występu stoperów Barçy główny determinuje stosunek zagrań skutecznych do aktywności rywali pod polem karnym Valdésa. Długimi okresami meczu było pod tym względem oszczędnie, mimo to Puyol z Piqué nie ustrzegli się błędów.

Alba – 7 – Jak zawsze „obecny” gdy Barça ruszała z piłką, jednak z piłką przy nodze nie był tak skuteczny jak w ostatnich meczach. Po uwagach trenera jego gra przynosiła więcej pożytku drużynie, ale w przekroju całego spotkania mało wydajny na połowie Atlético. Do pewnego stopnia usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że często (jak na siebie) łatał dziury w defensywie. Skuteczny w kryciu, uzbierał parę ważnych przechwytów gdy piłka pojawiała się w zasięgu jego wzroku. Dobry, solidny mecz Alby w obronie.

Busquets – 7 – Co prawda VV był łaskaw uznać swego kolegę za gracza tego meczu, ale przez pryzmat całego występu katalońskiego pomocnika trudno się z tym zgodzić. Mało widoczny w odbiorze przed przerwą, w środku pola zdominowany przez Diego Costę, co odbiło się na grze całego teamu w pierwszych 45-ciu minutach. Przede wszystkim nie popisał się przy dograniu do Falcao przy akcji na 1:0 przez co Kolumbijczyk minął Busiego jak belę słomy. Z wielkim spokojem zachował się natomiast przy bramce (ocena w górę). Wyprowadzenie zespołu na prowadzenie i w ogóle zachowanie w tej sytuacji zdecydowanie należy docenić. Obok ogólnej liczby 16 przechwytów (ale większość w drugiej odsłonie). Z drugiej strony, przytrafiły mu się dwa proste błędy w 54 minucie i tragiczna strata w 61’, która groziła kontrą i stratą gola. Nierówny.

Xavi – 6,5 – Grał swoją grę, ale występ bez rewelacji. Przy oszczędnej postawie Busquetsa w środku pola częściej niż zwykle w takim składzie kadrowym pomocy musiał udzielać się w defensywie (3 odbiory). Regularnie miewał na plecach rywala, co rozegrania nie ułatwiało ani nie tworzyło okazji do zabójczych podań. W 64. minucie przytrafiła mu się groźna strata tuż przed polem karnym, zupełnie nie w jego stylu; na szczęście ponownie Adriano był na miejscu. Poza litanią zarzutów kilka razy fajnie podzielił się piłką w tłoku ambitnie grających madrytczyków – jak na niego żaden szał, ale niższa ocena byłaby przesadą.

Iniesta – 8 – Znowu w swoim naturalnym habitacie = w środku pola. Bardzo wiele akcji zaczynało się od niego lub na nim kończyło. Najwięcej tych nieudanych zaliczył, gdy zbyt długo holował piłkę (np. 20’ po przejęciu i kontrze), ale nie zmienia to faktu, że od pierwszej do ostatniej minuty był motorem napędowym większości ofensywnych ataków Azulgrany. Świetnie pociągnął akcję w 37. min, dogrywał w 44. min do Piqué, kiedy ten oddał strzał czy chwilę później umiejętne rozegranie rzutu rożnego – to tylko garść przykładów. Tego wieczora decydujący o charakterze drużyny.

Pedro – 4,5 – Często w tym spotkaniu faulowany, wręcz namiętnie przez Mario Suáreza. Przez większość spotkania biegał dużo acz bezskutecznie. Świetnie wymienił piłkę w 24. min z Albą, niewiele brakło, a ten ostatni efektownie uprzedziłby Curtoisa. Udzielał się w obronie (tak, wiemy, już to kiedyś mówiliśmy...), ale niewiele dawał w ofensywie.

mamy powiedzieć: był chłopak na tym meczu, ale przez większość czasu gry schowany gdzieś w tle wydarzeń. Desperacko brakuje mu meczu na przełamanie.   

Messi –  7,5 – W spotkaniu z Atleti Messi znów na swój sposób udowodnił jakim jest piłkarskim gigantem.  Nawet kiedy spotkanie mu się nie układa, popełnia wiele błędnych podań i strat (w tym ta, po której Falcao zdobył bramkę na 1:0), długimi fragmentami meczu gra ewidentnie mu się nie układa – to... w najważniejszym momencie zdobywa dwie bramki. Cóż z tego, że do wspomnianych już mankamentów można dorzucić dwa źle wykonane rzuty wolne, kilka egoistycznie zepsutych akcji (m.in. beznadziejne podanie w 65. min do Alexisa przy kontrze „4 na 3”), skoro koniec końców lista strzelców mówi za niego, do czego dochodzi udział w kilku innych boiskowych majstersztykach. Fenomen.

Sánchez – 3,5 – Słaby siłowo, z gry skrzydłowego dało się zapamiętać głównie straty – w 76 minut miał 9 i o dwie przebił pod tym względem nawet Leo, który grał przecież o kwadrans dłużej. Kilkakrotnie (m.in. 26’) przydatny (brzmi znajomo?) pod własną bramką. Odważnie i dynamicznie błysnął tylko raz, w 38. minucie. O tym jak bardzo dzisiejszy Alexis

nie sobą” niech świadczy, że mało nie przeszkodził Busiemu w zdobyciu gola. Bardzo dużo dziwnych decyzji Chilijczyka, jak w 60. min. o zbędnej kiwce. Nie przebojowy* i nieskuteczny.

Rezerwowi

Thiago – 6 – Wszedł i od razu zaserwował cukiereczka w postaci genialnego przyjęcia piłki od VV i wymiany z Iniestą. Żółtko za niepotrzebny faul. Kolejne świetne podanie piętnaście minut później. Na koncie kilka ozdóbek spotkania, ale generalnie bez powtarzalności. Na ten moment najważniejsze dla niego są kolejne minuty, a nad pomniejszymi mankamentami nie ma co się rozdrabniać.

Villa – bez oceny – W ciągu 10 minut nie pokazał determinacji w walce o pierwszy skład. Zamiast wyciągać na siłę pochopne wnioski ocenowe po meczowych ogryzkach, poczekajmy na występ obfitszy czasowo.

Alves – bez oceny – Na ostatnie minuty zmienił zmachanego jak stachanowiec Adriano. Spełnił swój obowiązek zapewnienia obronie witalności, bez żadnego wpływu na obraz gry i wynik. Nie zdążył.

* Świadomie zastosowano pisownię rozłączną.