Messi miał udział w czterystu golach

Dominika Gawron

9 stycznia 2013, 19:27

Mundo Deportivo

43 komentarze

Podczas lotu powrotnego z Zurychu do Barcelony, prezydent Sandro Rosell rozmyślał wraz z Leo Messim o historycznym znaczeniu, jakie miało zdobycie przez 25-latka Złotej Piłki po raz czwarty z rzędu. 

Prezes uświadomił Argentyńczykowi, że ogromna liczba meczów i wydarzeń, które teraz mają miejsce z jego udziałem, uniemożliwia mu tak naprawdę zdanie sobie sprawy jak bezprecedensowy jest jego sukces. Dopiero w przyszłości, po upływie kilku lat, będzie mu dane docenić znaczenie swoich osiągnięć. 

Liczby na każdym robią wrażenie, bez względu na to, z której strony się na nie spojrzy. W dużym skrócie, Argentyńczyk, odkąd zadebiutował w drużynie w sezonie 2004/05, miał udział przy 400 z ostatnich 1151 goli dla Barçy, licząc zdobyte przez niego bramki (289) i asysty (111) dla innych piłkarzy. Jego niesamowity wkład w ofensywny sukces zespołu to aż 35%.

Co więcej, wpływ Leo na ofensywną wydajność Barçy ma tendencję zwyżkową, postępuje wraz z kolejnymi latami i to w sposób niesłychany. 1% osiągnął podczas swojego pierwszego sezonu 2004/05, przy czym w sezonie 2011/12 było tu już aż 53,68%  - zdobył bądź asystował przy 102 ze 190 goli azulgrany.

W obecnym 2012/13 nadal nie zwalnia tempa: 36 goli plus 9 asyst dają mu 53,57% udziału w strzeleckim dorobku Barçy. Nikt nie może więc zaprzeczyć, jak wielkich rzeczy Messi dokonał dla klubu wcześniej i jakich zapewne dokona wkrótce. 

Pozostaje tylko pytanie, które wyniki może jeszcze udoskonalić i poprawić. Wszystkie pobite przez niego w tym sezonie statystyki pozwalają myśleć, że bariera 53% z pewnością zostanie przekroczona i to mimo że w tym roku zdecydowanie częściej strzela niż asystuje. Biorąc udział w 29 spotkań we wszystkich czterech rozgrywkach, strzelił bądź asystował w 23 spotkaniach (w 18 zdobywał bramki, w 5 asystował).

Patrząc z innej perspektywy, aż w 8 na każde 10 meczów jego obecność na boisku wpływała w jakiś sposób na ostateczny wynik. Biorąc pod uwagę sześć spotkań w których ani nie strzelał, ani nie asystował, w dwóch z nich nie mógł wystąpić (Alavés), ponieważ Tito zdecydował, że będzie odpoczywał, w jednym (Benfica) odniósł kontuzję i nie wrócił na boisko, a w jeszcze innym (Granada) sprowokował samobójczą bramkę rywala (Granada). Jedynie w dwóch (Celta i Celtic) nie da się znaleźć dla niego żadnego "usprawiedliwienia".

Ulubiona La Liga 

Krajowa liga to ulubione rozgrywki Messiego w tym sezonie. Narzuca w niej strzelecki rytm, za którym bardzo ciężko  nadążyć rywalom. Nawet piłkarz taki jak Cristiano Ronaldo nie jest zdolny dotrzymać mu kroku w liczbie bramek na koncie. Póki co Leo rozegrał 18 spotkań i w 14 z nich trafił do bramki (11 dubletów,  jeden hat-trick i dwa pojedyncze gole). Tylko Valencii, Granadzie, Sevilli i Celcie udało się uchronić przed jego zabójczymi strzałami. 

Wszystkie pozostałe drużyny "ugodził" bez zbędnych uprzejmości. I w dwóch z nich, przeciwko ekipie Los Ches i zespołowi z Andaluzji jego podania pozwoliły odmienić losy meczu na korzyść Barçy. 

Łącznie z 18 mających miejsce spotkań, w 16 rozstrzygał o wyniku, co daje wniosek, że 50 bramek, które w zeszłym sezonie dały mu nagrodę Pichichi, może zostać wkrótce mało znaczącym wynikiem. Messi stał się bowiem doskonałą strzelecką maszyną.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (43)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze