Xavi: Wciąż jesteśmy głodni zwycięstw

Ola

21 stycznia 2013, 20:55

FIFA.com

29 komentarzy

Nie podlega żadnej dyskusji, że Xavi Hernández ma już zagwarantowane miejsce wśród najlepszych piłkarzy w historii. Nie tylko dlatego, że wygrał wszystko ze swoimi drużynami i wiele razy był nominowany do Złotej Piłki, ale również dzięki jego dokładnym podaniom i umiejętnościom technicznym, które już na zawsze zostaną w pamięci kibiców.

Pomocnik Barcelony, po raz kolejny wybrany do najlepszej jedenastki roku, udzielił wywiadu dla strony FIFA.com. Jak zwykle pokazał, że jego powściągliwość i inteligencja na boisku są odzwierciedleniem jego prawdziwej osobowości.

Xavi, jak się czujesz po raz kolejny uczestnicząc w gali FIFA Ballon d'Or?
Jestem szczęśliwy, że jestem tu, w Zurychu, po kolejnym fantastycznym roku w Barcelonie i reprezentacji, po wygraniu mistrzostwa Europy. Tym razem nie znalazłem się w gronie trzech nominowanych do Złotej Piłki, ale to nie zmienia faktu, że jestem zadowolony.

Poza tym, żeby znaleźć się w FIFA/FIFPro World XI, trzeba otrzymać nominacje od innych piłkarzy...
To wielki zaszczyt! Jest wielu ludzi w świecie futbolu, więc znaleźć się w jedenastce najlepszych i być wybranym przez twoich kolegów po fachu z całego świata, to jest wielka duma.

W 2012 roku reprezentacja Hiszpanii obroniła tytuł mistrza Europy, a dwa lata wcześniej tryumfowała na Mistrzostwach Świata w RPA. Co jest tajemnicą sukcesu?
Mamy bardzo dobry zespół. Zawodnicy są utalentowani i mają duże chęci. Ważne jest, że kiedy przyzwyczajasz się do wygrywania, sam na siebie nakładasz presję i odpowiedzialność, by stawić czoło kolejnemu wyzwaniu. Mieliśmy też trochę szczęścia, np. w karnych przeciwko Portugalii, ale potem w meczu z Włochami zakończyliśmy turniej w dobrym stylu. Ukoronowaliśmy naszą ciężką pracę i pokolenie, które, z mojego punktu widzenia, jest genialne.

Mówisz o szczęściu. Myślisz, że jest ono ważne na boisku?
Jest ważne. I my je mieliśmy w odpowiednich momentach. Mówią, że to szczęście mistrza. Gdy przyjdzie co do czego, to wszystko się układa po naszej myśli. Przeciwko Paragwajowi na mundialu, z Włochami na Euro 2008, czy teraz z Portugalią... Również z Chorwacją mieliśmy sporo szczęścia na tym turnieju. Ono było przy nas, ale oczywiście był także duch rywalizacji, który pomógł nam to szczęście wykorzystać.

Reprezentacji udało się zjednoczyć wielu zawodników Realu Madryt i Barçy. Co robicie, by uniknąć wewnętrznej rywalizacji?
Zostawiamy ją z boku, wiedząc, że łączy nas wspólny cel. Ja się bardzo przyjaźnię z Ikerem Casillasem, dostaliśmy razem nagrodę (Nagroda Księcia Asturii), i to ma wpływ na naszą wspólną grę. Oczywiście, tak samo jak zostawiamy rywalizację, gdy gramy w reprezentacji, to gdy gramy z naszymi klubami zapominamy o przyjaźniach, ale nie tracimy szacunku do siebie nawzajem.

Rywalizacja między wami wydaje się być kluczową sprawą w kraju. Czujesz, że w ostatnich latach stała się bardziej intensywna?
Zawsze taka była. Całe życie jestem w Barcelonie i to jest wojna futbolowa. Niektórzy ludzie wykorzystują to do sprzedawania różnych rzeczy, ale to dobre dla piłki nożnej, dla ligi i dla reprezentacji.  Naprawdę jestem dumny, że w kraju są takie potężne drużyny.

Poza tym, w Hiszpanii prasa jest bardzo związana z tymi dwoma klubami. Śledzisz to co piszą w gazetach?
Lubię czytać czasopisma. Żyję piłką nożną i lubię być obeznany w tym, co się dzieje wokół. Oczywiście są różnego typu opinie. Żyjemy w demokracji i trzeba szanować wszystkie punkty widzenia, bez względu na to, czy się z nimi zgadzasz czy nie.

Przejdźmy do Barcelony, dlaczego wyniki zespołu w zeszłym sezonie były gorsze?
Przed chwilą o tym mówiliśmy, czasem sprawy idą po twojej myśli, a czasem nie i w tym wypadku nie poszły. Przede wszystkim w obu meczach z Chelsea, na Stamford Bridge i na Camp Nou, gdzie graliśmy z przewagą jednego zawodnika i przegraliśmy. Ale nie wyszło nam też w lidze. W tym roku sprawy idą po naszej myśli, nie przegraliśmy jeszcze meczu. Myślę, że w zeszłym sezonie graliśmy trochę poniżej naszego poziomu i zapłaciliśmy za to.

Na końcu rozgrywek,  Pep Guardiola opuścił drużynę.  Czujesz, że koniec tego cyklu was przytłoczył?
Nie uważam tak. Zawsze chcemy rywalizować. Patrzysz na nasz trening i zdajesz sobie sprawę, jak bardzo chcemy wygrać, nawet w meczach treningowych. Głód zwycięstwa był zawsze i wciąż jest. W bieżących rozgrywkach mamy tych samych piłkarzy, a wyniki są doskonałe.

Wydaje ci się, że macie dług wobec waszych kibiców?
Nie, aż tak bym tego nie nazywał. Już wiele wygraliśmy. Chcemy sprawiać radość naszym fanom i cieszymy się z tego tak jak oni, ale nie uważam, żebyśmy przez jeden gorszy sezon byli coś winni kibicom. Mamy po prostu więcej chęci do tryumfowania.

Jaka jest różnica między Barçą Tito Vilanovy a Barçą Pepa?
Jest bardzo podobna. Mieliśmy w tym sezonie trochę więcej szczęścia, ale postępowanie jest prawie takie same. To normalne, Tito był asystentem Pepa, pracował z nim dużo. Mają inne osobowości, ale treningi są bardzo podobne, system prawie taki sam, a chęci identyczne. Jest to kontynuacja w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pomimo tego, początek sezonu nie był dobry. Trochę czasu zajęło wam wejście na wysoki poziom.
Myślę, że na początku sezonu nie czuliśmy się dobrze pod względem fizycznym.  Było nam ciężko, szczególnie, że rywale dobrze już znają naszą grę. Ale to była kwestia złapania rytmu i szanowania naszej filozofii gry. W ostatnich dwóch, czy trzech miesiącach drużyna znów była tym kolektywem z ostatnich lat.

Co czujesz mając taką przewagę nad Realem Madryt?
Radość, osobistą satysfakcję.  Jeszcze jest dużo czasu, zostało wiele meczów do rozegrania, ale przewaga jest ogromna i bez wątpienia przybliża nas do mistrzostwa.

Waszym kolejnym rywalem w Lidze Mistrzów jest AC Milan. Co sądzisz o tej drużynie?
To trudny przeciwnik, który potrafi się dobrze zamknąć z tyłu. Zdecydowanie zawsze komplikowali nam grę. Poza tym, San Siro to nie jest łatwy stadion, mają żywiołowych kibiców. Nawiązując do historii, trzeba pamiętać, że więcej razy wygrali Ligę Mistrzów niż my. Może teraz nie są w najlepszej formie, ale mają zawodników, którzy zawsze potrafią skomplikować ci życie.

Na koniec, czujesz, że Barça ma przed sobą kolejny historyczny rok?
Zespół ma duże chęci do gry, chcemy dobrze wypaść we wszystkich rozgrywkach. Chcielibyśmy wygrać wszystko. Musimy być przezorni i bardzo ostrożni. Talentu nie zabraknie, mamy nadzieję, że szczęście też będzie z nami.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (29)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze