Laporta: Rosell zaszkodził modelowi klubu

Jan Kidawa

22 stycznia 2013, 13:08

Sport

52 komentarze

Były prezydent Barcelony, Joan Laporta, był gościem programu „Al Primer Toque" stacji radiowej Onda Cero, w którym przyznał, że w Nowym Jorku świętował razem z Guardiolą jego kontrakt z Bayernem Monachium. Mówił także o Víctorze Valdésie i skrytykował Sandro Rosella.

„Gratulowałem Pepowi, gdyż uważam, że podjął bardzo mądrą decyzję. Pokazał, że nie jest zepsutym człowiekiem. Odmówił wszystkim innym wielkim klubom, którym wydaje się, że mogą kupić wszystko za pieniądze. Pep będzie potrzebował dużo wyrozumiałości i pomocy w nowym projekcie, które miał, gdy zaczynał u nas w Barcelonie. Chce wprowadzić podobny system do tego Barçy, jednak przystosowany do warunków panujących w Niemczech. Guardiola nie sprowadzi nikogo z Barcelony, gdyż szanuje ten klub, jest culé", podkreślił Laporta.

Były prezydent Barçy dodał również, że cały czas wspierał Guardiolę w jego decyzjach. „Zawsze namawiałbym Pepa do tego, żeby wciąż był trenerem. I tak jak w przypadku Víctora nie znam przyczyn, jeśli chodzi o Pepa, owszem. On musiał oddawać się pewnym sprawom, które stopniowo go wycieńczały i ostatecznie doprowadziły do całkowitego wyczerpania. Być trenem Barçy to ciężki orzech do zgryzienia. Jednak to prezydent powinien być tym, który w trudnych chwilach staje twarzą w twarz z mediami. Trener nie jest po to, żeby wychodzić naprzeciw i zbierać za wszystkich. I nie chodzi tutaj tylko o sprawę z Mourinho, ale także o to, kiedy oskarżono piłkarzy Barçy o doping. Tak samo wygląda sprawa z arbitrami. Trener i piłkarze nie powinni się tym zajmować. Jeśli już, to właśnie od tego jest prezydent".

Jeśli chodzi o Víctora Valdésa i ogłoszenie przez niego zamiaru nieprzedłużania kontraktu z Barceloną, Laporta powiedział: „Można próbować przekonać go, ale trzeba zrobić to delikatnie. Víctor jest człowiekiem o silnej osobowości i gdybym ja był prezydentem, to oczywiście spróbowałbym zrobić tak, żeby został. Chce poznawać nowe kultury, powiedział o tym szczerze. Wszyscy socios powinni być wdzięczni Víctorowi. Dzięki niemu w ciągu ostatnich lat dwa razy wygraliśmy Ligę Mistrzów. Należy próbować go przekonać, a jeśli będzie dalej odmawiał, to uszanować jego decyzję. Ja, jako osoba z zewnątrz, mogę tylko powiedzieć, że z odrobiną czułości można próbować powrócić do rozmów. Ja bym tak zrobił".

O swojej relacji z aktualnym prezydentem Sandro Rosellem, Laporta mówił: „Jeśli chodzi o aspekt sportowy, pozostał on nietknięty. Ale według mnie zaszkodzili modelowi klubu. Oni nie byli zwolennikami systemu gry i struktury, które mamy w Barcelonie. To chyba zrozumiałe, że nie mogę mieć dobrego zdania o prezydencie, który jako jedyny złożył pozew przeciwko innemu prezydentowi. Zanim podziękuje, powinien przeprosić i wycofać oskarżenie. Przyszli tu, żeby wyrządzać krzywdę. Takie zachowanie jest wręcz obrzydliwe i godne hipokryty. Stworzyli wielkie kłamstwo, tak jak ma to w przypadku sprawy z Qatarem. To nie mieści się w głowie, biorąc pod uwagę fakt, że zostawiliśmy im najlepszą Barçę w historii. Można to naprawić, ale tylko pod warunkiem, że wycofają oskarżenia. Podczas wymiany stanowisk było wiele hipokryzji ze strony Rosella. Najpierw wypowiadał się o mnie w dobrych słowach, a pierwszą decyzją, jaką podjął był pozew przeciwko mnie. Jest mi z tego powodu przykro".

Laporta wyznał, że zastanawia się nad ponowną kandydaturą na prezydenta Barcelony. „Cały czas nad tym myślę, ale jeszcze nie wiem. Jeśli nie zabrakłoby mi motywacji i zdolności do tego, żeby podjąć skomplikowane wyzwania, mógłbym powrócić. Musi zmotywować mnie wiara w Barçę, którą w sobie mam. Myślę, że jestem gotów na to, żeby znowu być prezydentem, ale cały czas się jeszcze nad tym zastanawiam".

Kataloński prawnik przyznał także, że swego czasu agent reprezentujący Cristiano Ronaldo, Jorge Mendes, oferował piłkarza Barcelonie na korzystniejszych warunkach ekonomicznych niż Manchesterowi United. Jednak w tamtej chwili klubu nie było na niego stać. Dodał także, że Jorge to człowiek bardzo bystry, który w pełni zasłużył sobie na odniesiony sukces. „Mendes zadzwonił do mnie z pytaniem, czy bylibyśmy zainteresowani sprowadzeniem Mourinho jako trenera, ale odparłem mu, że zadecydowaliśmy postawić na Guardiolę. To Pep był odpowiednią osobą, aby kontynuować ideę gry i filozofię klubu. Z czysto sportowego punktu widzenia, zaufanie Pepowi było jedną z najlepszych decyzji jakie podjąłem. Wiedzieliśmy, że da sobie radę, ale to, czego dokonał przeszło nasze najśmielsze oczekiwania", zakończył Laporta.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze