Xavi Hernández postanowił zrobić krok w przód i zakończyć wszystkie intrygi płynące z Madrytu w celu ośmieszenia piłkarzy Barcelony. Czy po wyjeździe Tito do Nowego Jorku powstał samorząd? Czy Messi wyładował swoją złość na piłkarzach Realu po ostatnim meczu? Czy Leo decyduje o transferach w klubie? Czy Villa myślami jest już w Arsenalu? Na te i inne pytania odpowiedział Xavi.
Po wyjeździe Tito do Nowego Jorku powstał w Barcelonie samorząd?
Nie. Roura przejął dowództwo i każdego dnia rozmawia z Tito. Tito nad wszystkim czuwa. Często rozmawiam z nim za pomocą WhatsApp. Czuje się dobrze, jest wesoły. Powiedział mi, że bardzo się cieszy z tego jak wszystko się układa w zespole. Krok po kroku, wkrótce wróci i będzie z nami. Nie wiem kiedy, ale to oczywiste, że za nim tęsknimy. Jordi i Altimira wykonują świetną pracę. Również my, którzy jesteśmy w drużynie od dłuższego czasu. Wszyscy dążymy do tego samego. Celem końcowym jest wygrać. A jeśli przy okazji czerpie się z tego radość, to tym lepiej.
Kapitanowie musieli zrobić krok naprzód w tej niecodziennej sytuacji?
To było coś naturalnego. Rutyna się nie zmieniła. Drużyna idzie jak błyskawica, trenuje jak należy. Tak samo oglądamy materiały wideo, zamiast przemowy Tito teraz jest przemowa Jordiego. Nie trzeba było wychodzić przed szereg. My kapitanowie troszkę wszystko kontrolujemy, rozmawiamy, gdy jest jakiś problem, ale rutyna jest ta sama. Wszystko robimy z naturalnością i myślę, że tego właśnie chce Tito. On wnosił naturalność, zdrowy rozsądek, ma jasny przekaz, to doskonała osoba. Oczywiście tęsknimy za Tito, ale wszystko jest takie samo. Nie ulega wątpliwości, że teraz Jordi sprawuje władzę, a my wszyscy stajemy na rękach. Drużyna chce, żeby wszystko funkcjonowało i by przychodziły zwycięstwa.
Jak zespół znosi określanie go faworytem w meczu z Milanem?
Wiemy, że jesteśmy faworytami. Nie tylko akceptujemy rolę faworyta rozgrywek, ale też bardzo nam się ona podoba. Takie oczekiwania wobec nas są dodatkową presją, ale jednocześnie wyzwaniem. Przypominam sobie poprzednie lata, kiedy dochodziliśmy do 1/8 lub 1/4 finału Ligi Mistrzów i nikt na nas nie stawiał. To sprawia, że trochę opadasz. Teraz jest przeciwnie. Jesteśmy faworytami i to akceptujemy, ale trzeba będzie powalczyć. Milan to nie jest byle jaka drużyna, może nie przeżywa najlepszego okresu we włoskiej lidze, ale to są zawodnicy mocni w grze defensywnej, wojownicy, bestie. Uwaga, są bardzo utalentowani. El Shaarawy to nie byle kto. Bojan, Boateng, trzeba uważać. To wielka drużyna, siedem razy wygrała Ligę Mistrzów.
A mecz z Realem Madryt w Pucharze Króla?
Zostało 90 minut. Oglądając pierwszy mecz, odniosłem wrażenie, że zabrakło dobrego wykończenia jednej, czy dwóch akcji. Ze względu na okazje, które mieliśmy nie sprawiliśmy wrażenia, że ta runda jest bardzo otwarta. To jest Real, kiedy nie wykańczasz sytuacji, oni to robią. Nie rozstrzygnęliśmy tego meczu, ale to wciąż jest dobry wynik. Mamy 90 minut u siebie. Postaramy się wykorzystać tutaj ten remis.
Bez fałszywej skromności można powiedzieć, że mistrzostwo La Liga macie już praktycznie zapewnione.
Nasza sytuacja w lidze jest nie do pomyślenia. Dobrze nam idzie, to takie przetarcie. Wyrzucenie Piqué z boiska w meczu z Realem Sociedad na Anoeta to nasza jedyna plama w tym sezonie. Tylko dwa razy zremisowaliśmy. Atlético nie radzi sobie zbyt dobrze na wyjazdach, a Realowi brakuje regularności. W zeszłym sezonie głupio traciliśmy punkty, a teraz poprawiliśmy się w tym aspekcie. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie odpuściliśmy ligi. Musimy pojechać na Calderón, na Bernabéu.
Gracie lepiej niż kiedykolwiek, odnosisz takie wrażenie?
Gramy bardzo dobrze. Czujemy się komfortowo. Ja osobiście czerpię dużo radości. Właściwie to już od lat, od przyjścia Pepa. Cieszę się, że mamy taki kolektyw, pomocników, sztab. To całe pokolenie i atmosferę. Można wygrać albo przegrać. W zeszłym roku wygraliśmy tylko Puchar Króla, ale walczyliśmy do końca. Zawsze jest orzeł albo reszka, ale wiesz, że walczysz. Celem jest wygrana, ale ciesząc się grą, w końcu rzeczy ci wychodzą. Biorę udział w prawie każdym meczu. Bardzo dobrze gramy w piłkę. Tak grając, wszystko będzie dobrze funkcjonować.
Szczególnie mając takich czterech niesamowitych piłkarzy.
Iniesta wiele razy grał w linii ataku, wymieniają się z Ceskiem. Jeśli nie, to gra Alexis, Villa lub Thiago. Gramy ustawieniem 4-3-3 i nikt nas nie przesuwa. Mogą się zmieniać warianty, ale musi być dwójka na skrzydłach, Messi na pozycji dziewiątki, pomocnicy tworzą przewagę w środku boiska i Busquets za nami. Cieszymy się tym.
Mając 33 lata odliczasz już dni do końca kariery?
Nigdy się nie zastanawiałem. Mam dużo powodów do gry. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli i zdobędziemy 21 punktów, to będziemy mieć ligę w garści, jeszcze jest Liga Mistrzów i Puchar Króla. Nawet nie myślę o wieku. Już dwa czy trzy miesiące nie gramy w Lidze Mistrzów, mecz z Realem na Camp Nou... Rywalizacja sprawia, że jesteś szczęśliwy, trzyma cię przy życiu.
Decyzja Valdésa jest nieodwołalna?
Nie ma co tego rozważać. Trzeba to w stu procentach uszanować. To wielki profesjonalista, świetny kolega. Cieszę się bardzo, że ludzie go szanują, on tak zadecydował i akceptujemy to. Kibice są inteligentni, wspierają go i śpiewają bardziej niż zwykle. Odejdzie na pewno, bo decyzja już została podjęta. Valdés to najlepszy bramkarz w historii Barçy, dał nam trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Zrewolucjonizował futbol na pozycji portero. Bramkarz to już nie jest tylko bramkarz, to piłkarz, który może dotykać piłkę rękoma, jeden zawodnik więcej na boisku. Daje nam przewagę na skrzydłach swoimi wykopami.
Będzie niesamowicie ciężko go zastąpić, prawda?
Zobaczymy. Na pewno nie będzie to Valdés, bo jego historia czyni go wyjątkowym. Robił wiele rzeczy więcej niż zwykły bramkarz. Kibice, zawodnicy i dyrekcja muszą być z nim.
Alexis jest zaniepokojony?
Ma pecha pod bramką, ale gra dobrze. Często gra pressingiem, co jest pożyteczne dla drużyny. Jestem jego wielkim fanem, to dobry zawodnik. Brakuje mu pewności, ale wszystko nadejdzie.
Co sądzisz o swoim przyjacielu Villi?
Zawsze odczuwał bóle w kostce, ale od półtora miesiąca jest w topowej formie. To mister decyduje, ale David jest gotowy. Kiedy wchodzi na boisko, strzela bramki. To przywilej mieć takiego piłkarza. Będziemy go potrzebować, to oczywiste.
Widziałeś filmik o hienach?
To jest temat, z którym nie mamy nic wspólnego. Nie trzeba szukać problemów. Real to zespół agresywny i niecierpliwy. Wyobraź sobie, ze grasz całe życie i na boisku może się wszystko wydarzyć.
Co się wydarzyło między Messim, Arbeloą i Karanką?
To są bzdury, rozmawiajmy o futbolu. Dlaczego nie rozmawiamy o futbolu? Rozmawiajmy o piłce. Jak zagrała Barça, co zrobił Real na boisku... Co to da, jeśli jeden mówi a a drugi b? To się działo w stuletniej historii futbolu i będzie wciąż się dziać. Ten, kto przegrywa odchodzi ze złością. Nie wiem, czy to miało miejsce. Ja nic nie widziałem. Ale wcale mnie to nie obchodzi, nawet nie pytałem Leo. Chcecie sprzedać, że Messi jest złą osobą, złym bohaterem? Nie. Lubi rywalizacje i chce wygrywać. O co wam chodzi?
Leo decyduje o transferach?
Bardzo mnie to bawi. To są głupstwa. Wielkie kłamstwa. To, kto przychodzi i odchodzi to są decyzje trenera, nie ma innej opcji. Jest osoba za to odpowiedzialna, inna sprawa, czy chodzi o temat, który wpływa na szatnię, to wtedy zgoda, on jest piątym kapitanem. Rozmawiamy o terminach, przygotowaniach, ale kwestie transferów... Mówienie, że Messi o tym decyduje do ogromna głupota. Słyszałem kiedyś o tym, ale kto o tym mówi? Madryt. To mówi samo za siebie. Nie trzeba nawet komentować.
Żeby tylko Leo się nie przeziębił.
On jest kluczowy, robi różnicę i strzela większość bramek. A jeśli nie strzela, to asystuje. Trzeba go szanować, bo jest najlepszy.
Komentarze (65)