Barcelona ma jeden cel - odzyskać równowagę, aby powrócić na zwycięski tor jeszcze przed rewanżowym meczem drugiej rundy Ligi Mistrzów z Milanem.
Barça Tito Vilanovy jest bardziej skrajna niż ta Guardioli. Częściej wygrywa oraz strzela bramki. Niestety, waha się między skrajnościami, przez co zalicza również większą liczbę przegranych meczów i traci przy tym więcej goli. Ta drużyna, tak pełna kontrastów, musi odzyskać swój punkt równowagi, aby móc godnie stawić czoła Milanowi we wtorek.
Statystyki można różnie interpretować. Prawdą jest jednak, że trzy przegrane (jedna z Milanem i dwie z Realem Madryt) pozwalają nam spojrzeć z innej strony na obecny zespół Dumy Katalonii. Obecny etap przypomina trochę ten Guardioli z poprzedniego sezonu, gdy zostało mu do wygrania jedynie czternaste trofeum: Copa del Rey.
Aż do ostatniego, niechlubnego tygodnia, drużyna Tito Vilanovy i Jordiego Roury doznała zaledwie 3 porażek w 40 meczach. Sceptycy zauważają, że ta liczba przegranych została podwojona w decydujących momentach sezonu. Zapominają jednak, że ta sama grupa ludzi zakończyła pierwszą rundę obecnego sezonu ligowego z rekordową liczbą 49 punktów na 51 możliwych, bijąc przy tym własny rekord sprzed dwóch sezonów.
W trakcie trwania rozgrywek, Barça Tito bez przerwy była porównywana do tej Pepa, a sam Vilanova zupełnie się od tego odcinał, nawet gdy utrzymywał niesamowitą passę kolejnych zwycięstw. Tłumaczył, że zmiana trenera nie oznacza przerwania kontynuacji projektu.
Statystyki pokazują, że w czasach Pepa Guardioli FC Barcelona miała niewiele niższy procent wygranych (72,5% do aktualnych 74%), ale dużo mniejszy, jeśli chodzi o przegrane (8,5% do 14%). Strzelała również mniej bramek (2,58% do 2,77% na mecz), jednak to ekipa Tito traci więcej goli w meczu (średnio 1,16% przy wcześniejszym wskaźniku 0,73%).
Wnioski? Wydaję się, że Barça 2012/13 przynajmniej na początku utrzymywała równowagę z poprzednich 4 lat. Stopniowo jednak działo się coraz gorzej. Obecnie zespół przechodzi szczególnie trudny moment.
Mówiono, że zespół zaczął uprawiać futbol bardziej bezpośredni i nie naciska tak bardzo na rozgrywanie piłki tak, jak kiedyś. Towarzyszy temu sporo błędów w defensywie. Wydawało się również, że odnaleziono pozycję dla Cesca, jednak ta sprawa jest kwestionowana w ostatnim czasie, zwłaszcza w odniesieniu do zastępowania Davida Villi.
Te problemy należy rozwiązać do wtorku, aby móc dokonać remontady i wrócić do wyścigu o Puchar Mistrzów. Być może mecz przeciwko Deportivo pomoże w powrocie do wygrywania i da możliwość wypróbowania pewnych nowych rozwiązań.
Komentarze (75)