Albertini: Szanse na awans są takie same

Ola

11 marca 2013, 09:42

Mundo Deportivo

12 komentarzy

Demetrio Albertini, piłkarz wielkiego Milanu lat 90-tych i zawodnik Barcelony za czasów Rijkaarda, na pewno nie przegapi jutrzejszego meczu na Camp Nou. „Milan to moje życie. Barça to mój drugi dom", wyznał w wywiadzie Albertini, obecnie wiceprezydent włoskiej federacji piłkarskiej.


Zaskoczył pana wynik pierwszego meczu?

Nie. Barça wyszła na San Siro, by zrobić widowisko, z grą pozycyjną, ale bezproduktywną, bez strzałów. Sprawiała wrażenie, że wyszła na ten mecz spoglądając na siebie w lustrze. Milan oczywiście nie mógł grać tak, jak to robi Barça, bo ich styl jest inny. W pierwszej połowie ograniczył się do bronienia, ale w drugiej robił to, jednocześnie grając w piłkę, bez catenaccio.

Myśli pan, że Barça ma szanse na remontadę?
Tak. Dla mnie ten mecz jest na 50%. Nie można zapominać, że Barcelona jest najlepszą drużyną na świecie i na swoim stadionie prawie zawsze wygrywa. Najczęściej wyżej niż 1:0. Jeśli AC Milan nie zagra z chęcią strzelenia bramki, będzie mu bardzo ciężko awansować.

Uważa pan, że w pierwszym meczu Barça zlekceważyła Milan?
Nie sądzę, by była to kwestia zlekceważenia ze strony zawodników Barçy, ale po prostu myśleli o tym, by zagrać dobrze i sobie nie zaszkodzić. Poza tym, na pewno podopieczni Tito zeszli z boiska dotknięci, to normalne. Piłka nożna jest jednym z nielicznych sportów, w których lepszy nie zawsze wygrywa. Mnie się to przydarzyło podczas finału Pucharu UEFA. Mieliśmy Costacurtę, Baresiego, Van Bastena, Gullita, Donadoniego... I wygrało z nami Bordeaux, w którym zaczynali grać Zidane i Dugarry.

Mając na uwadze, że aktualna drużyna Milanu jest bardzo młoda - będzie na nich ciążyć presja na Camp Nou?
To prawda, że ta drużyna jest mniej doświadczona niż poprzednie, ale w pierwszym meczu wygrali dzięki własnym zasługom i dzięki wielkości Milanu. Dla Barçy jest to jak finał, a dla wielu zawodników AC Milanu - prawdziwy egzamin dojrzałości.

Jaki Milan oczekuje pan zobaczyć w Barcelonie?
Podobny do tego, który zagrał w pierwszym meczu, bardzo czujny w defensywie, ale z pewnością nastawiony na strzelenie bramki.

A co musi zrobić Barça, by odrobić straty?
Wyjść ze swoją filozofią i więcej strzelać zza pola karnego. To by spowodowało, że Milan musiałby zrobić krok do przodu i zrobiłby więcej miejsca Barcelonie. Poza tym, presja kibiców na Camp Nou powinna odegrać swoją rolę. To nie jest dzień na robienie eksperymentów, ale na uwierzenie w grę, która charakteryzuje tę drużynę, na zakasanie rękawów.

Sukces Barcelony zależy też od inspiracji Messiego?
Na pewno... i od tego, czy będzie blisko pola karnego. Dla rywala to nie to samo, gdy Leo gra blisko pola karnego i kiedy biega w środku boiska. Ale również ważne będzie, by Xavi miał swój dzień. Gra Barcelony przechodzi przez jego głowę i nogi.

Nieobecność Pazziniego może źle wpłynąć na Rossonerich?
Bez wątpienia. Pazzini to jeden z nielicznych napastników Milanu, którzy mają doświadczenie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (12)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze