Tomas: Zastrzyk optymizmu przed Milanem

Challenger

12 marca 2013, 15:42

36 komentarzy

Korespondencja Francesca Tomasa* z Barcelony.


FC Barcelona osiągnęła w sobotę cenne zwycięstwo nad Deportivo. Na listę strzelców wpisali się Alexis Sánchez i Lionel Messi. Gospodarze mieli 71% posiadania piłki, stworzyli sobie kilkanaście sytuacji podbramkowych i 12-krotnie uderzali na bramkę strzeżoną przez Aranzubię. Siedem z tych strzałów trafiło w światło bramki.


Wynik ten zapewnił Katalończykom tak potrzebny spokój przed starciem z Milanem.

Dodatkowo, oznacza dla Barçy przedłużenie komfortowego prowadzenia w lidze nad madrycką grupą pościgową.

Był to mecz, jakiego zawiedzeni rezultatami z San Siro i obu Klasyków culés tak bardzo potrzebowali od momentu, kiedy Pérez Lasa po raz ostatni zagwizdał tydzień temu na Bernabéu. Przez cały miniony tydzień madrycka prasa wieszczyła swoje - takie słowa, jak “Koniec ery”, “Ich dominacja się skończyła” wyskakiwały z okładek na każdym rogu ulicy.

Szczerze powiedziawszy, brak okazji w środku tygodnia do zamknięcia ust krytykom uczynił miniony tydzień nie do zniesienia dla wielu sympatyków FC Barcelony.

Z hitowym rewanżem z Milanem w odstępie trzech dni, było jasne, że tymczasowy trener pierwszej drużyny, Jordi Roura - z Tito Vilanovą na “gorącej linii” z Nowego Jorku - nareszcie przetasuje trochę personaliami w składzie. Starcie z ostatnią drużyną ligi stanowiło idealną okazję, by wielu członkom podstawowej jedenastki dać tak wyczekiwaną okazję do odpoczynku.

Barça odzyskała iskrę w ataku, niemal niewidoczną w jej grze ofensywnej podczas ostatnich porażek. Szczególnie obiecująco wyglądała pod tym względem I połowa sobotniego starcia z Galijczykami. Barça dyktowała tempo gry i stwarzała sobie klarowne okazje na gole. Z Messim na ławce, odpowiedzialność w przodzie leżała na barkach Alexisa, Villi i Tello - i trzeba przyznać, że ten nietypowy tercet napastników radził sobie całkiem nieźle. W takiej konfiguracji grali ze sobą po raz pierwszy w oficjalnym meczu.

Na wyróżnienie zasłużył bezpardonowo krytykowany ostatnio Alexis Sánchez. Chilijczyk był wszędzie, przypominając tego energicznego, pewnego siebie napastnika, jakim był w Udine.

Kolejny dobry wynik Blaugrany, kolejne trzy punkty w kieszeni i trzy kroki bliżej do odzyskania mistrzostwa Hiszpanii. W kontekście 13-punktowej przewagi nad drugą drużyną w tabeli przy 11 kolejkach, które jeszcze przed nami, zdaniem wielu obserwatorów jest już po lidze, co z kolei zachęca ich do zapisania tego teoretycznego sukcesu do tabelki “zrobione”.

Uważam takie opinie za niezwykle irytujące. To nic innego jak deprecjonowanie osiągnięć FC Barcelony. Nikt jeszcze nie wygrał ligi w połowie marca. Wychodząc co tydzień na murawę, Barça od nikogo nie zbiera prezentów za darmo. Jeśli dany klub zapewnia sobie ligowy tytuł - co w przypadku obecnego sezonu jeszcze długo nie będzie faktem - piłkarze, trenerzy, fani i media muszą mieć świadomość, że to wielkie osiągnięcie i wartościowe trofeum, które jak żadne inne stanowi potwierdzenie klasy zespołu przez wszystkie 10 miesięcy sezonu.

Niezależnie od tego, gruby kalendarz meczowy Barcelony każe się teraz skupić na rewanżu z Milanem w Lidze Mistrzów; turnieju, w którym o końcowym wyniku decydują małe, czasem trudne do uchwycenia detale - a nie regularność i stabilność. Słabe 0:2 wywiezione z San Siro stawia Barcelonę przed wysoką górą, na którą musi się wspiąć myśląc o awansie. Wysiłek w takich okolicznościach nie zawsze się opłaca, w połowie drogi może się okazać, że “już po wszystkim”. Jednak jeśli gospodarze wtorkowego meczu wyjdą na murawę z przekonaniem o własnej sile i potencjale, jakie zademonstrowali nam w wielu akcjach w sobotę, unosząc się na skrzydłach dopingu Camp Nou - marzenie o awansie do kolejnej rundy, stanie się rzeczywistością.

Katalończycy zdołali zachować czyste konto przeciwko Deportivo - po raz pierwszy od 13 meczów i dwóch miesięcy. Oby zakończenie niechlubnej passy stanowiło dodatkową wiarę, że to samo możliwe jest we wtorek. To prawda, że tuż przed końcem meczu Messi strzelił swoją 40. bramkę w siedemnastym ligowym meczu z kolei, ale to determinacja i ciężka praca całej drużyny zapewniła Barcelonie kolejne ligowe zwycięstwo. Daje to optymizm, który w przededniu meczu z Milanem jest najbardziej potrzebny piłkarzom i kibicom FC Barcelony.


* Francesc Tomas - pochodzi z Barcelony. Korespondent ESPN.com i bloger.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (36)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze