Javier Mascherano pokazał swój profesjonalizm. Barça wygrała 4:0, ale jego poważny błąd przy stanie 1:0 mógł zmienić losy meczu. Argentyński zawodnik był wobec siebie bardzo krytyczny.
- Wróciliśmy do podstaw naszej gry. Mamy nadzieję, że nie potrzebujemy już kolejnego klapsa, aby znów grać swoje. Ostatnio zespół nie wykonywał swojej pracy tak, jak dzisiaj - tłumaczył argentyński piłkarz.
- Jestem smutny z powodu tej akcji, po której Niang trafił w słupek. To był mój ogromny błąd, który mógł zmienić historię tego meczu. Grając w Barcelonie nie możesz pozwolić sobie na takie błędy. Bez względu na wynik, wracam do domu smutny – oświadczył Masche.
Argentyńczyk wyjaśnił, że został zmieniony z powodu dyskomfortu, jaki poczuł w łydce. Dopadły go skurcze. Chwalił też zespół za niesamowitą remontadę. - Ważne jest, że powróciliśmy. Przytrafiła nam się choroba Tito, ale poszliśmy naprzód, z naszymi wadami i zaletami. Wciąż pozostajemy konkurencyjni – zakończył kapitan reprezentacji Argentyny.
Komentarze (140)