Spacerując po Barcelonie można podziwiać nie tylko piękno miasta, ale również odbyć solidną lekcję historii sportu.
Większość nazw ulic została 'zajęta' przez osoby związane z polityką, duchowieństwem czy historią. Jak się jednak okazuje, w stolicy Katalonii rozrzuconych jest kilka ulic, których nazwy poświęcone są sportowcom, nie tylko związanym z Barceloną.
Pierwsze kroki w tym kierunku zostały poczynione w 1979 roku. Ulica generała Moscardó, delegata ds. sportu w rządzie Franco, zamieniona została na ulicę Joaquima Blume, znanego katalońskiego gimnastyka.
Później przyszedł czas na ulicę Ricardo Zamory. Bramkarz ten bronił barw Espanyolu, Barcelony i Realu Madryt, a dziś, poza ulicą jego imienia, formą upamiętnienia jest nagroda jego imienia przyznawana dla najlepszego bramkarza sezonu.
Niedaleko Camp Nou odnaleźć możemy ulicę poświęconą pamięci Josepa Samitiera, legendarnego strzelca z Camp Nou, który zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Barcelony wszech czasów. Samitiera wyprzedza Alcántara, ale możemy być niemal pewni, że już niedługo na drugim miejscu znajdzie się Messi, któremu do Samitiera brakuje zaledwie kilku bramek.
W dzielnicy Les Corts znajduje się kolejna ulica poświęcona postaci związanej z FC Barceloną. Joan Gamper, bo o nim mowa, był założycielem klubu, dlatego forma upamiętnienia go jest jak najbardziej zrozumiała.
Co ciekawe, w stolicy Katalonii jedna z ulic nosi nazwana została na cześć bilardzisty Joaquina Domingo. Inna ulica poświęcona jest pamięci kolarza Mariano Cañardo, którego największe sukcesy przypadły na lata 30. ubiegłego stulecia.
Swoje ulice w stolicy Katalonii mają również propagator koszykówki w Hiszpanii, Eusebio Millán oraz Minicius Natalis, pierwszy barceloński mistrz olimpijski w czasach antycznej Grecji (specjalizował się w wyścigach rydwanów).
Nie zapominajmy, że w Barcelonie możemy natknąć się również na ulicę Josepa Sunyola, 22. prezydenta klubu, zamordowanego przez wojska gen. Franco podczas wojny domowej. W podobny sposób uhonorowana została Ana Maria Martínez Sagi, pierwsza kobieta w zarządzie FC Barcelony.
Dlaczego zatem swoich ulic nie mają tak wielcy bohaterowie jak Johan Cruyff, Carles Rexach, Ronald Koeman czy Leo Messi? Odpowiedź jest bardzo prosta. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w innych miejscowościach, przepisy w stolicy Katalonii zabraniają nazywanie ulic lub placów nazwiskami osób żyjących. Wyjątek od reguły to król Juan Carlos I.
Komentarze (9)